Matka zalicza załamkę wychowawczą. Podobno to co dzieje się z Rozalką to zupełnie normalne, ale ja chyba nie mam na ten bunt cierpliwości. Im bliżej drugich urodzin tym częściej zastanawiam się kto mi dziecko w nocy przeprogramował. Bo ktoś na pewno maczał w tym palce.
Wspominałam o sytuacji już TUTAJ. O ile do tej pory bunt objawiał się gryzieniem, szczypaniem i biciem, to od kilku dni zaczyna przybierać zupełnie inne formy. Krzyk, pisk i specjalne sprawianie sobie bólu. Kiedy Rozala wpadnie w szał nie trafia do niej nic. Nie rejestruje tego, że do niej mówię, nie chce żeby ją brać na ręce, nic nie chce. Tylko siedzi i krzyczy, płacze, piszczy. Ile pary w płucach. Moja cierpliwość, skądinąd anielska jak się okazuje, jest wystawiana na ciężka próbę. Bo oczywiście najłatwiej było by przerzucić przez kolano, zapodać klapsiora i by się powód do płaczu znalazł. Tylko, że to jest żadne rozwiązanie. Klaps to nie jest metoda wychowawcza, a jedyny jego efekt to, jak mniemam, jeszcze gorsze zachowanie dziecka. Wiem, ze Rozala nie potrafi radzić sobie z emocjami, nie zna ich. Staram się być spokojna, staram się tłumaczyć, ale bywa, że wymiękam. Muszę wtedy odetchnąć głęboko kilka razy, uspokoić własne nerwy i dopiero robię podejście numer dwa.

Powiem więcej, żeby jakoś pomóc samej sobie, żeby się jakoś doedukować przypuściłam szturm na bibliotekę. Potrzebuję przeczytać coś co rozjaśni mi umysł. Nie żaden typowy poradnik, ale coś co pomoże zrozumieć psychikę takiego dziecka. Bo z dwulatkiem to chyba trochę tak jakby mnie teraz przenieśli na koło podbiegunowe i kazano tam żyć. W mrozie i wiecznej ciemności. Pewnie też bym tłukła głową o ściany, tylko lodowe. Tez bym się wkurzała o wszystko, i mimo, ze pewne rzeczy bym sobie na pewno sama wytłumaczyła o tyle Eskimosi mogliby gadać do mnie tak jak ja teraz mówię do Rozalii.

PS. Wiecie co czasem działa? Jak mocno ją przytulę i szepnę do ucha jak bardzo ją kocham, i że rozumiem jej złość.Myślę, że uda nam się przejść ten trudny okres łagodnie, o ile zawsze będziemy miały w sobie tylko samozaparcia co teraz.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.