Wczorajszy dzień był dla nas dniem lenia, wspólnego, rodzinnego lenia. Z tej okazji postanowiliśmy nie gotować, a zjeść w jakimś fajnym miejscu. Dlatego dzisiaj przeczytacie o miejscu, do którego będziemy wracać częściej – “Con Amore”.
Con Amore“, bo o tej restauracji tutaj mowa, mieści się w Tychach na terenie Browaru Obywatelskiego. Kto jest z okolic wie, że kiedyś w tym miejscu był nocny klub o nazwie “Tokarnia”. Nie przepadałam za nim. Za to “Con Amore” uwielbiam od pierwszej chwili. To nic, że te same ściany, drzwi, to nic. Z racji remontu głównej sali “Con Amore”, chwilowo restauracja mieści się w sali Industrialnej. I to mnie urzekło w pierwszej chwili, to industrialne wnętrze. Ma ono niesamowity klimat.
Plusem “Con Amore” jest fakt, iż to miejsce przyjazne dzieciom!!! W czasie kiedy coraz więcej restauracji mówi “stop” i tworzy strefy wolne od dzieci, w “Con Amore” maluchy są mile widziane. Restauracja poza krzesełkami dla małych gości (ikea antilop) posiada również kącik zabaw (LOVE LOVE LOVE). Więc w oczekiwaniu na posiłek dzieciaki się nie nudzą. Jeszcze lepiej – w toalecie jest przewijak (LOVE LOVE LOVE). Ponadto odległości między stolikami pozwalają na swobodne ustawienie wózka tak, aby nikomu nie przeszkadzać.
No, ale przecież pojechaliśmy tam jeść obiad. Więc zamówiliśmy. Małżon wybrał stek “Con Amore”. On taki mięsożerca, więc wybór nie był dla mnie zaskoczeniem. Zaskoczyła mnie za to przemiła pani kelnerka, która podeszła do nas z foliowym śliniakiem i …… ubrała go Małżonowi (ale miał minę, hihi). Wszystko to ze względu bezpieczeństwa, ponieważ potrawa wybrana przez niego była podawana na gorącym (400ºC) kamieniu. Mięso można było wysmażyć sobie tak jak się lubi. Całe popołudnie słuchałam zachwytów na temat kawałka wołowiny, czyli musiało być przepyszne. Ja, jako fanka Italii, nie mogłam pozwolić sobie na wybór inny niż pasta. Postawiłam na Penne al gorgonzola, czyli makaron penne podawany z sosem z sera gorgonzola, orzechów włoskich, cebuli i śmietany. W życiu nie jadłam tak pysznej pasty, a uwierzcie mi, jadłam ich wiele. Nawet Rozalia, mimo iż dostała pyszne naleśniki z dżemem, zjadła prawie połowę mojego penne. A wspomniane naleśniki skosztowałam ja. Gdybym tylko ja umiała zrobić tak idealnie cienkie i tak idealnie duże, a do tego tak ładnie podane… Rozmarzyłam się.
W porze obiadowej salę wypełniały tylko rodziny z dziećmi. To była kolejna rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Dzięki temu przekonałam się, że wszystkie dziecięce udogodnienia nie są zrobione na pokaz, a faktycznie potrzebne i dzieci z tego korzystają. Do tego dodajmy jeszcze fenomenalną obsługę, która dbała o to, by klienci czuli się dobrze.
Myślę, że jeszcze nie jeden raz odwiedzimy “Con Amore”. Sprawdzone i przyjazne miejsce jest bardzo ważne, kiedy oswajamy dziecko z restauracjami. Kiedy uczymy jak w takim miejscu należy się zachować. Dzisiejsza wizyta to był pierwszy raz Dzieciorki, kiedy musiała siedzieć przy stole i nie biegać jak oszalała gdzie nogi ją zaniosą. W zasadzie dała radę. Następne razy będą tylko lepsze.

PS. Wybaczcie jakość zdjęć, ale kompletnie zapomniałam zabrać aparatu i dysponowaliśmy jedynie naszymi LG.

Written by Marta S.

  • z tego co piszesz fajne miejsce. takie dostosowane do dzieci i rodzin z maluchami jest idealne na rodzinne spotkania i posiłki. ciesze sie ze spedziliscie miło czas :)

  • Słyszałam o tym miejscu tylko nie kojarzyłam, że to w miejsce Tokarni powstało. Lubię takie industrialne klimaty. Na pewno się tam wybierzemy.

  • gwiazdka2233

    Świetne miejsce, szkoda że u nas takich niewiele….. przestrzeń, kącik dla dzieci, fajny klimat i dobre jedzenie, oby więcej takich miejsc powstawało