Czerwiec 2016 nie należał do miłych miesięcy, ciągle coś się działo. W efekcie spędziłam go w domu. Najpierw moje problemy ze zdrowiem, później Ru. W stresie zleciało te 30 dni. Na szczęście czerwiec już za nami.

Czerwiec 2016

Ten miesiąc z założenia miał wyglądać inaczej, ale jak wiadomo, plany planami, a życie swoje. Jak zauważyliście, przez połowę czerwca Rozalka miała zabandażowaną rękę. Gdzieś, podczas zabawy, zadarła sobie paznokieć. Zaczął się odrywać, więc od razu pojechałyśmy do szpitala. Może część z Was zada sobie pytanie, dlaczego do szpitala, ale nie widziałam innego wyjścia. Nigdy nie miałam, ani nawet nie widziałam, odrywającego się paznokcia i po prostu nie wiedziałam co robić. Lekarz na izbie przyjęć też wiele nie wyjaśnił. Dał Altacet, zawinął palec na szpatułce, która sięgała do połowy przedramienia. W efekcie Rozalia płakała, bo szpatułka wbijała jej się w rękę. Musieliśmy ją zdjąć. Wróciliśmy do domu bez żadnych zaleceń, jedynie myć mydłem i zawijać bandażem. Ale paznokieć i palec wyglądały coraz gorzej. Na wizycie w poradni, tydzień później, okazało się, że zrobił się stan zapalny. Trzeba było zmrozić palec i gdzieś tam wbić igłę, by uszła krew i ropa. Nie wiem gdzie, nie chcę wiedzieć, całą siłę skoncentrowałam na trzymaniu i uspokajaniu małej. Byłam przerażona, ona też. Ale już kolejnego dnia paluszek wyglądał zdecydowanie lepiej i nie bolał. Przy kolejnej wizycie to mnie trzeba było trzymać i to ja płakałam, kiedy pani doktor odrywała ledwie trzymający się pazurek. Serio, zrobiło mi się słabo, świat zawirował i zaczęłam płakać. W samochodzie musiałam cały nawiew skierować na siebie, dla orzeźwienia. Teraz już coraz lepie jest, paznokieć zaczyna odrastać, jeszcze miesiąc i będzie po sprawie.

Urodziny

Tak, to był zdecydowanie najlepszy dzień czerwca. Moja malutka Ru skończyła 3 lata.  Z tej okazji przyjechała najbliższa rodzina. Były cytrynowe babeczki, tort z księżniczką Zosią, grill i zabawa w ogrodzie, tańce, hulańce i wygłupy. Patrząc na nią, jak wspaniale się bawi, zatrzymałam się na chwilę i zaczęłam zastanawiać kiedy to zleciało. Ja wiem, to dopiero trzy lata, tak samo szybko miną kolejne. Ale kiedy zdajesz sobie sprawę, że tyle czasu już minęło, a dopiero co widziałaś ją po raz pierwszy i masz wrażenie jakby to było ledwie kilka dni temu. Każda z nas tak ma przy okazji kolejnych urodzin swoich dzieci, prawda? Te urodziny były inne niż poprzednie. Nie było masy prezentów, była zrzutka i Rozalia dostała jeden prezent – trampolinę ogrodową. Mówiła o niej od pół roku, więc uznaliśmy ten prezent za najlepszą opcję. Teraz na naszym Instagramie możecie zobaczyć jak mała się super bawi.

IMAG0159-tile

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.