DIY, czyli z grubsza rzecz biorąc nasze rodzime “zrób to sam” to temat, który zasadniczo miał mnie zabić. Kiedy zobaczyłam te trzy litery przeraziłam się. Sama to najwyżej zakupy robię, ale to akurat się średnio nadaje. Postanowiłam zrobić coś czego nie robiłam nigdy, a jest zasadniczo proste, zrobiłam

EDWARDA,
oto i on:

 DIY

Edward jest dynią, największą jaka w tym roku wyrosła w ogrodzie Teściówki.  Pewnie gdyby nie suche lato Edward były dużo większy. Ale dzięki swojej wielkości nie jest najtwardszy i dość dobrze się w nim wycinało to, co każda szanująca się Halloween’owa dynia mieć musi. Cieszyłam się miękkością zwłaszcza ja, bo siłaczka ze mnie żadna. Wy też możecie zrobić własnego Edwarda (własne imię też nadać możecie), a jak? A tak!

Potrzebujemy bardzo niewiele, bo aż:
– dynię
– nóż ostry
– łyżkę – do wydrązenia
– świeczkę
– długopis – do narysowania twarzy

Bierzmy się więc do dzieła. Na początek musi dynię otworzyć. Ja zrobiłam to od góry, ponieważ za pozostały kawałek łodygi łatwo do otwierać i zamykać. Powstał taki sprytny dekielek.
IMG_0366

Środek Edwarda dokładnie oczyściłam z pestek. Można to robić ręką (jak ja na początku) i poczuć się jak chirurg (lol), a można od razu wziąć łyżkę i za jej pomocą wydrapać gniazdo nasienne.
IMG_0368IMG_0370

Kiedy już nasz Edward (czy inny Ernest) pozbawiony jest już wnętrzności (*) pora nadać mu trochę więcej ludzkiego charakteru. Jeśli nie mamy wprawy lub tak jak ja robimy to po raz pierwszy narysujmy naszej dyni twarz długopisem. Na pewno ułatwi to sprawę.

IMG_0371 IMG_0375

Przerażający? To bierzemy się za wycinanie. Na pewno się trochę namęczyć można, zwłaszcza przy ustach. Dla rąk niewprawionych w takie zabawy to jakaś dawka nerwów i myśli w stylu “ja p^*%&, po co mi to było”. Ale nie martwcie się, te myśli mijają szybko. Zwłaszcza kiedy po godzinie męczenia się i kombinowania jak to równo wyciąć pojawia się taki widok.

IMG_0378

Przystojniak, co? Też mi się podoba.

W każdym razie, kiedy już wytniemy co wyciąć trzeba. Kiedy wnętrzności przejdą recykling. Pozostaje nam jeszcze jedno – zaopatrzenie Edwarda w nowe serce. Serce, które zrobi nam efekt WOW. Serce, które nada mu nowego życia. Powiem wam w tajemnicy, że kiedy zgasiłam światło moja córka stała przed Edwardem i powtarzała “mamaaa łaaaaauuu, tuuu maamaaa yyyyy”. Nie dziwi mnie to, wszak nocą prezentuje się równie dobrze.

IMG_0383

I co, udało mi się? Udało. Nie takie DIY straszne jak je malują. Edward będzie ozdabiał nasze schody w Halloween.

* wnętrzności proponuję położyć blisko grzejnika na talerzu i poczekać aż się wysuszą, pestki z dyni są bardzo pożywną i smaczną przekąską oraz dodatkiem do dyniowych placków czy jogurtu

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.