Przed przeczytaniem poniższego tekstu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż zbyt dosłownie zrozumiany może zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu.

Blogerki parentingowe z zasady posiadają dzieci. Czasem jedno, czasem całą gromadkę. Posiadają też fanów, którzy chętnie szukają u nich rad dotyczących wychowania i nie tylko. Blogerki wyznaczają trend: co dziecko ma jeść, jakie ubrania nosić, ile znać języków. Ale czy naprawdę tak jest, że dzieci blogerów nie różnią się niczym od reszty? Czy nie  są w żadnym stopniu lepsze, wyjątkowe czy uprzywilejowane? Jakie więc są fakty i mity o dzieciach blogerek?

Fakty i mity o dzieciach blogerów parentingowych

Nie jedzą słodyczy – MIT

Jedzą, jak większość dzieci, jak 99% dzieci. Co prawda często jedzą słodycze zdrowe, robione w domu przez mamy, ale jedzą. Jest to spowodowane takimi czynnikami jak: alergie, przekonania czy potrzeba stworzenia nowego wpisu. I naprawdę nie ma co tu szukać drugiego dna czy filozofii. Bo my, jak każde matki chcemy dla dzieci jak najlepiej i robimy to po swojemu. Dzielimy się z czytelnikami naszymi przekonaniami, powodami, dla których dzieci pewnych rzeczy nie jedzą, ale nie robimy z siebie fanatycznych przeciwniczek słodyczy, zazwyczaj. Dobre nawyki chcemy kształtować nie dla poklasku czy fejmu, ale dla zdrowia naszych dzieci.

Nie bałaganią i nie brudzą się – MIT

Bałaganią, jak każde inne. Tyle, że dla każdego rodzica definicja bałaganu jest inna. Dla mnie jest to już nieodłożenie zabawki po skończonej zabawie. Dla kogoś innego będzie to stan, gdzie nie widać podłogi. Ale fakt jest taki, że nasze dzieciaki nie zawsze siedzą w pięknie wysprzątanych pokojach, co często widać na zdjęciach. Bywają chwile, że my też chcemy mieć spokój i przymykamy oko na powstały nieporządek. Kiedy zaś wypuścimy je na zewnątrz mają w nosie to w co są ubrane, bo chcą się jedynie dobrze bawić.

Są grzeczne – MIT

Są grzeczne, oczywiście, tak samo jak inne dzieciaki. Potrafią się grzecznie bawić w swoim gronie, ale bywa, że dochodzi do spięć. Na co dzień spokojne i łatwe do opanowania, miewają gorsze dni. Dni, w których matka myśli “zaraz mu/jej nogi z tyłka powyrywam”, ale bierze głęboki oddech i po raz setny tłumaczy. Walczą o swoją własność, potrafią się sprzeciwić, na zdjęciach jak małe aniołki, poza kadrem potrafią dać w kość. Ale… to tylko dzieci, takie jak każde inne. Mają charaktery, które chcą wyrażać i muszą to robić dla prawidłowego rozwoju.

Ubrane jak z żurnala – MIT

Nasze dzieciaki nie wyglądają jak z katalogów 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu. Owszem, bywa, że ubieramy je z premedytacją w najlepsze ubrania na spacer, na którym będzie dużo zdjęć. Wiadomo, że chcemy pokazać się z dobrej strony. Ale tak naprawdę, w zwykły dzień, nasze dzieciaki mają na sobie zwykłe ubrania. Czasami nie pasujące do siebie (jak na przykład bluzka z czaszką i spódniczka z Elsą), czasami brudne od długiej zabawy w piasku. Bywa, że toczymy wojnę, bo w środku zimy chcą ubrać sandały lub do przeciwdeszczowego płaszcza i kaloszy dokładają słomkowy kapelusz (serio, mam to na zdjęciu).

Łatwo się ze sobą dogadują – FAKT i MIT

Nawet kiedy widzą się po raz pierwszy w życiu to od razu łapią kontakt. Oczywiście z innymi dziećmi też, bo przecież skąd trzyletnie szkraby wiedzą, który nowy kolega ma blogującą mamę, a który nie. One nie klasyfikują innych w taki sposób. Bywa też, że coś nie zaskoczy i spotkanie kończy się wojną o zabawkę, szczypaniem czy popychaniem. Jednak dzieje się to rzadko, bo nasze dzieci są grzeczne (patrz punkt drugi). Więc jeśli nawet dojdzie do spięć, to za chwilę wszystko wraca do normy, zazwyczaj z nowym pomysłem na zabawę.

Są kochane – FAKT

Są kochane, są najlepszymi dzieciakami na świecie. Tak samo jak cała reszta. Są dla nas sensem życia, siłą i motywacją na każdy dzień. Gdyby nie one, nie powstałaby większość blogów, które czytacie. Gdyby nie one i nasza chęć podzielenia się spostrzeżeniami dotyczącymi wychowania, wiele tematów nadal byłoby tabu. Dzieci blogerek są tak samo świetne jak dzieci osób nie związanych z blogosferą.

.

.

Mogłabym wyliczać te fakty i mity bez końca. Albo stworzyć osoby wpis i próbować udowodnić, że nasze dzieciaki są ponad resztą, ale tak nie jest. Chciałabym żeby każdy czytelnik blogów wziął poprawkę na to, że nasze dzieci naprawdę nie są inne, nie są lepsze, nie mają lepiej czy łatwiej. Dlaczego? Dlatego, że my też jesteśmy normalnymi rodzicami, mamy swoje gorsze chwile, momenty zwątpienia. Czasem musimy wziąć głęboki oddech, odpocząć, odetchnąć, spojrzeć z perspektywy. Jesteśmy tacy jak Wy.

.

.

.
************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.