Cztery lata to wcale nie łatwy wiek dla dziecka, dla rodzica jeszcze trudniejszy. Ale jeśli przetrwaliście to co działo się z waszym dzieckiem w wieku lat dwóch i trzech to i teraz dacie radę. Tylko jak to zrobić by nie zwariować? Czteroletnie dzieci to już uważają się za bardzo dorosłe.

Cierpliwość jest cnotą

Więc jeśli do tej pory twoje dziecko bardzo szybko wyprowadzało cię z równowagi to teraz zrobi to jeszcze szybciej. Wszystko co będzie chciało zrobić po kryjomu to zrobi, i to lepiej niż jeszcze rok wcześniej. I mimo, iż cisza w pokoju nie będzie już aż tak złowroga to możesz przypuszczać, że kombinuje coś naprawdę dużego. Raczej nie spotkasz już obrazków na ścianie (o ile w ogóle spotkałaś), ale młodzież zechce na przykład podpisać wszystkie swoje książki. I co z tego, że pisać nie potrafi lub robi to w sobie znanym alfabecie. Ale to jeszcze nic. Taki czterolatek, czy też czterolatka, potrafi się na ciebie obrazić. I to poważnie obrazić. Nie dowiesz się za co, bo i skąd. Samo nie powie, a w myślach nie czytasz. Jak będziesz mieć trochę szczęścia to się dowiesz, bo w końcu pęknie i powie, ale dopiero za dwie godziny. Wtedy okaże się, że twoje ukochane dziecko obraziło się, bo chciało pić sok, a ty zła matko nie domyśliłaś się tego. Wiele takich sytuacji w ciągu dnia będzie, zdarzy się i przelanie tej czary. Zbieraj matko cierpliwość na zapas, trenuj oddychanie, medytuj, na jogę się zapisz, albo po prostu zrób ogromny zapas czekolady na ten ciężki czas.

20171020_173230

Małe gaduły

Czteroletnie dzieci mówią, dużo mówią, w zasadzie cały czas mówią. Mówią od rana, w przedszkolu mówią, w domu mówią, przez sen mówią, jak gdzieś jedziecie samochodem to też mówią. No dzioby się nie zamykają. A może to mój egzemplarz taki się trafił? No nie wiem, ale za to jestem pewna, że cisza to najważniejsza rzecz jakiej matka potrzebuje mając w domu czteroletnie dziecko. Zastanawia mnie tylko skąd dzieciaki czerpią tyle tematów do gadania. Ostatnio każdego na śmierć zagadać potrafi. Przykład? 5 rano, przyszłą do nas z poduszką i maskotką. Poukładała gadżety, przytula się i już prawie wszyscy ponownie śpimy, aż tu nagle:

– a kiedy będzie rano?
– za kilka godzin.
– a za ile?
– nie wiem, śpij.
– ale długo jeszcze będzie ciemno?
– tak.
– pić mi się chce.
– ….
– mama?
– ….
– mama śpisz?
– ……

Dała spokój.

Jedziecie samochodem i historia się powtarza.

– a w jakiej miejscowości jesteśmy?
– w A.
– a teraz?
– jeszcze w A.
– duża ta miejscowość. A kiedy będziemy u babci?
– za pół godziny.
– ile to pół godziny?
– 30 minut.
– to może wam zaśpiewam piosenkę?
– no okej, śpiewaj.
– ale włącz mi jakąś!
– jaką?
– dla ciebie kupie se spodnie! Głośno!!! Dyskotekaaaaa!!!

O gadaniu w czasie zabawy to nie wspomnę, a może jednak. Wasze dzieci też tak robią, że zmuszają was torturami do zabawy, a potem jeszcze mówią co macie mówić i robić? Bo zawsze, ale to zawsze, nieważne czy jestem Barbie czy króliczkiem Silvanians słyszę “a teraz ty powiedziałaś: …….”

20170923_102710

Uzyskać zen

Da się, a co, co za problem być spokojnym rodzicem. Żaden, w zasadzie. Wystarczy tylko spuścić powietrze i odzyskać dziecięcą radość. Bo jak te wszystkie na pozór męczące rozmowy, te trwające w nieskończoność zabawy zaczną nam dawać frajdę, zaczną nas cieszyć to nagle zaczniemy je dostrzegać zupełnie inaczej. Bo przecież w całym tym gadulstwie kryje się tylko chęć poznawania, dowiadywania się, rozwoju. Więc kiedy następnym razem będziemy zmęczone niekończącymi się pytaniami, weźmy głęboki wdech i przypomnijmy sobie, że to wszystko powinno nas napawać dumą. Dumą z naszego dziecka.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
lub udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Jakbym czytała o mojej Karolinie. Nawija non stop, obraza się o Bog wie co i zamyka się w pokoju bo chce mieć spokój.

  • Cierpliwość w rodzicielstwie jest bezcenna. W moim odczuciu im dziecko starsze tym trudniej nie dać się wyprowadzić z równowagi. Z innej strony te wszystkie zachowania kształtują tych małych wielkich ludzi na wartościowe istoty.

  • Coś wiem na ten temat…mam w domu czterolatkę 😉

  • Ok tak, jestem czesto wystawiana na próbę. Szczególnie teraz gdy starszak nie chodzi do przedszkola 😱

  • Podsumowanie w samo sedno, świetny tekst!
    Nasz starszy syn ma 5,5 lat i etap gadania trwa nadal :)

  • To gadulstwo czterolatka jest na początku udręką, ale potem człowiek sie przyzwyczaja. Smyk potrafi momentalnie “zagospodarować” każdy moment ciszy. Wczoraj na ten przykład, w czasie zbierania halloweenowych łupów, Młody był duszą towarzystwa przy każdych drzwiach. Starsze dzieci tylko staly i czekały na obowiązkowe słodycze, a Młody nawijał.

    Look, this is my bag.
    Happy Halloween!
    I like your door.
    I like your doorbell!
    This is a biiig skeleton.
    This is a scary witch!
    Look, a cat!
    I have a cat, too!
    Mama, chodź, zobacz, kot!
    Tata, a widziałeś ten balon? On ma oczy!
    Wow, a chocolate!

    I tak w kółko. Znudzeni Strażnicy Drzwi z przyjemnością wdawali się w konwersację z Młodym, a to już woda na jego młyn; przy co bardziej podatnych ofiarach potrafił tak stać i nawijać przez dobre dwie minuty.

    Idzie przetrwać. Tylko czasem człowiek sobie wewnętrznie mówi “guuuus-frabaaaa”.

    I oddychać trzeba.

  • najgorszy wiek? mieszanka 3latki z 6latkiem :)

  • No tak, Moja córeczka właśnie zaczęła porządnie mówić i już zdarzają się momenty kiedy pragnę ciszy i samotności :)

  • Sylwia Antkowicz

    U nas poki co prawie 2 lata i vhyba zaczyna sie bunt 2latka, wiec cierpliwosc sie przyda.

  • Alicja Kowalska

    Wszystko przede mną… W domu prawie roczniak, 2-latka i 3-latka. Ale opis pasuje właściwie do obu dziewczyn już teraz :)

  • Aleksandra Kujałowicz

    Mam sześciolatkę. Nie przestaje mówić :)