Dzisiejszym wpisem zaczynam blogowe wyzwanie “Jesień w trampkach”. Pewnie nie zainteresowałabym się tematem, gdyby nie fakt, że jesień mnie przytłacza i dołuje, a mam zamiar wygrać z tym stanem. Począwszy od dziś przez cały tydzień będę publikować post na konkretny temat. Dzisiaj – Jesienny rytuał.

Już od kilku dni zastanawiałam się czy mam jakiś rytuał. Czy jest coś, jakaś czynność, którą rezerwuję tylko dla jesieni. I wiecie co? Jest tylko jedna taka rzecz – narzekanie. Jesienią staje się okropną marudą. Przeszkadza mi wszystko. Jest szaro (zwłaszcza w tym roku), ponuro, mokro, pada deszcz i brakuje słońca. Sytuacja zmienia się, gdy jesień jest złota, pełna szeleszczących pod stopami liści, słoneczna, zachęcająca do spacerów. Bo spacery jesienią uwielbiam, po lesie, po parku. Zbieramy z Rozalią kasztany, żołędzie i szyszki. Tak, taką jesień lubię, w taką jesień spacery stają się moimi rytuałami. Mogłabym w taką złotą jesień spędzać czas na zewnątrz, wystawiać twarz do słońca i łapać jego promienie.

Niestety prognozy pogody na ten tydzień nie są optymistyczne (chociaż coś się dzisiaj nie sprawdziło – mamy słońce) i zamiast spacerów będzie (albo i nie) obserwacja deszczu przez okno, pod kocem, z herbatą. O! Herbata, przecież ja herbatę piję w zasadzie tylko jesienią, i czasem wiosną. Można więc powiedzieć, że to też taki mój mały rytuał. Herbatka z miodem, z rumem albo z mlekiem. Nie wiem jak wy, ale ja lubię praktycznie każdy rodzaj herbaty. Zieloną pije opornie, ale resztę ze smakiem. Parzoną, liściastą, fusiastą i tą z torebek też. Uwielbiam zwykłą herbatę z mlekiem, bawarkę (uwaga, nie wpływa wcale na poprawę laktacji, to bujda), karmelową uwielbiam i białą z cytryną, mmmm. Mam specjalne dwie filiżanki herbaciane. Kiedy tylko mogę, kiedy mam czas sama dla siebie parzę herbatę i siadam pod kocem delektując się jej smakiem i ciepłem.

W takich momentach mam czas by pobyć z własnymi myślami. Porozmawiać sama ze sobą, przeanalizować pewne tematy czy sprawy. W takich chwilach szukam swojej drogi, podejmuję często bardzo ważne decyzje. Tylko ja, herbata i cisza niczym nie zmącona.

Taki czas ostatnio przeznaczam głównie na szukanie swojej blogowej drogi. W głowie pojawia się już pewien zarys tego, jak wszystko powinno wyglądać, jakie tematy poruszać, w jakim kierunku iść. Myślę, że już całkiem niedługo będę mogła podzielić się tym wszystkim z wami.

I pomyśleć, że wszystko dzieje podczas teoretycznie tak banalnej czynności jak picie ciepłej herbaty.

Written by Marta S.

  • Nie tylko Ty narzekasz jesienią, ale nawet jeśli za oknem zimno, mokro i ponuro to w cieple domu jesień można spędzić z uśmiechem na twarzy :)

  • Na serio smakuje dobrze herbata z takim prawdziwym rumem? Czy to jest tylko jakiś syrop rumowy? :)

    • Serio, serio, prawdziwy rum, idealną herbata na zamarznięte odnóża i odręcza :) tylko trzeba pamiętać o tym, żeby po takiej herbacie nie prowadzić samochodu!

  • Ja też jesienią strasznie narzekam :-D. A już najgorszy jest listopad! Zimno, ponuro i do wiosny daleko!