Tak, myślę, że “kontrowersyjny” to bardzo dobre słowo kiedy mam na myśli szelki dla dziecka. W tym wypadku to nawet słowo-klucz. Kiedy owy gadżet nabyłam kilka osób wzięło mnie za totalną kretynkę. Widzieli to co widzieć chcieli, ale nie chcieli spojrzeć inaczej. Nawet własny prywatny Małżon pukał się w czoło. Ale nie dałam się, pokazałam, że jest inaczej niż wszyscy myślą. O dziwo nagle gadżet stał się “super i fantastyczny, a do tego jaki bezpieczny”.

Mowa tutaj o szelkach. Popularnie zwanych szelkami do nauki chodzenia, ale nic bardziej mylnego. Są to szelki dla dzieci, które umieją już dobrze chodzić. Które nie chcą jeździć w wózku, a nie rozumieją zagrożeń wynikających z poruszania się po drodze.

Tak wyglądają szelki marki Canpol Babies. Szelki te są wielofunkcyjne. Można użyć ich do wózka, jeśli nie ma w nim seryjnie montowanych pasów. Można użyć do drewnianych krzesełek do karmienia, tam też nie ma pasów w standardzie. A można tak jak my, używać ich na spacerach.
Mieszkamy w miejscu, gdzie wszędzie jest blisko – piekarnia, ośrodek zdrowia, plac zabaw, sklepy spożywcze. I kiedy myślę o tym, że ludzie odśnieżają chodniki wybiórczo. Że musiałabym mieć sanki z funkcją wózka, lub wózek z dopinanymi płozami to odechciewa się wyjścia poza własne podwórko. Mogę przedzierać się przez śnieg lekką spacerówką, haratać po betonie sankami, albo przywieźć wielki wózek (na kilka dni, bo to przecież zaraz się stopi). Mogę też pozwolić Dzieciorce samodzielnie przebierać nogami. Tylko jest drobny problem. Mała nie rozumie jeszcze, że musi iść za rękę ze mną, że samochody są niebezpieczne i że nie może bawić się z każdym napotkanym psem lub kotem.
Dzięki szelkom Canpol mam nad Rozalią pełną kontrolę, przy czym ona czuje się swobodnie. Szelki są tak mocne, że gdy chciałaby się wyrwać to jej się nie uda. Kiedy się przewróci mogę ją podnieść jedną ręką, a szelki wytrzymują ciężar (prawie 12 kg plus zimowe ubranie).

Szelki to zdecydowanie jeden z moich ulubionych produktów. Mogę je spokojnie dodać do listy “must have” każdej mamy. Na obecną chwilę nie wyobrażam sobie nie posiadać ich. Do plusów można niewątpliwie zaliczyć niską cenę. Biorąc pod uwagę ceny produktów dla dzieci, szelki mamy prawie za darmo. A jeśli nadal nie jesteś przekonana, to kup używane i się przekonaj. Rozalka i ja bardzo polecamy!

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.