Wszyscy wiemy jak ważne dla rozwoju maleństwa jest karmienie mlekiem matki przez pierwsze miesiące życia i nie tylko. Jak ważne jest karmienie mlekiem matki tak długo jak się da. Nie ma nic lepszego dla dziecka, NIC.
Ale bywa też tak, że przygoda z karmieniem piersią nie jest łatwa, ani przyjemna. Matka karmiąca może napotkać szereg utrudnień podczas tego (jakby nie patrzeć) najważniejszego czasu w życiu małego człowieka. Dlatego wraz z firmą Canpol Babies mam przyjemność zorganizować dla Was konkurs, w którym nagrodą jest zestaw pierwszej pomocy, czyli laktator “Basic”, wkładki laktacyjne i podkłady poporodowe.

Ale co trzeba zrobić, żeby stać się posiadaczką takiego zestawu?
1. Odpowiedzieć na pytanie: Opisz największe trudności na jakie możesz trafić lub trafiłaś karmiąc maleństwo.

Możecie też, co będzie mile widziane oraz przypomni o ogłoszeniu wyników
1.
Polubić Dzieciorkę i Canpol Babies
2.
Udostępnić post informujący o konkursie na swoim wall’u

konkurs

Jeszcze jedna ważna rzecz – regulamin. Proponuję zapoznać się z nim przed przystąpieniem do konkursu, ponieważ zgłoszenia będą wnikliwie sprawdzane.

REGULAMIN

  1. Organizatorem konkursu jest dzieciorka.com.pl
  2. Konkurs odbywa się na  stronie Dzieciorka w serwisie Facebook oraz na blogu pod wpisem konkursowym.
  3. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby pełnoletnie, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych.
  4. Jedna rodzina może dodać tylko jedno zgłoszenie.
  5. Zadanie konkursowe to:
    Opisz największe trudności na możesz trafić lub trafiłaś karmiąc maleństwo.
    Odpowiedzi zamieszczamy pod postem konkursowym w serwisie Facebook lub pod wpisem konkursowym na blogu.
    * Miło będzie gdy:
    – Polubicie stronę Dzieciorka oraz Canpol Babies
    – Udostępnicie post konkursowy i zaprosicie znajomych do zabawy
  6. Konkurs trwa w dniach 13 – 23 kwietnia 2015, do godziny 23.59.
  7. Wyłonienie zwycięzcy nastąpi w ciągu 4 dni roboczych od zakończenia konkursu.
  8. Nagrody w konkursie ufundowane są przez firmę Canpol Babies. W skład zestawu wchodzi
    – laktator „Basic”
    – wkładki laktacyjne
    – podkłady poporodowe
  9. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma 3 dni na przekazanie danych teleadresowych niezbędnych do wysyłki nagrody. W przeciwnym razie Jury wybierze kolejną osobę.
  10. Wysyłka nagród możliwa tylko na terenie RP.
  11. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na publikację przez organizatora imienia i nazwiska Uczestnika na blogu organizatora oraz na profilu organizatora w serwisie Facebook, zgodnie z danymi wskazanymi w nazwie profilu Uczestnika w serwisie Facebook.
  12. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez organizatora oraz sponsorów swoich danych osobowych na potrzeby konkursu i w związku z wykonaniem postanowień niniejszego Regulaminu. Każdy z Uczestników ma prawo do wglądu swoich danych oraz ich poprawę.
  13. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany Regulaminu podczas trwania konkursu.
  14. Wszelkie pytania i uwagi odnośnie konkursu można kierować poprzez wiadomość prywatną w serwisie Facebook lub przez formularz kontaktowy na blogu organizatora.
  15. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu przez Uczestnika.
  16. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany, przeprowadzany  przez serwis Facebook ani z nim związany. Uczestnik przekazuje swoje dane osobowe organizatorowi a nie serwisowi Facebook.

Written by Marta S.

  • agf

    Jeśli chodzi o największe problemy związane z wczesnym macierzyństwem, jakie mnie spotkały to oprócz ogólnego chaosu w głowie, życiu, ciągłego niewyspania i strachu wielkim problemem okazało się karmienie piersią. Od początku chciałam tak karmić, bo po prostu wydawało mi się to naturalne. Planowałam tak do roku.
    Najpierw mi nie szło. W domu po pierwszej nocy mąż jechał do nocnej apteki po mleko modyfikowane, bo mały nie chciał ciągnąć, a coś jeść musiał.Ja nie chciałam zaprzepaścić szansy, więc kupiłam zwykły ręczny laktator by utrzymać laktację. Piersi miałam w strupkach, chyba każda mama na początku to przeżywa. Bolało potwornie, ale ze łzami w oczach stwierdziłam, że się nie poddam. Mąż wychodził z pokoju, bo jak ściągałam t strupki pękały, krew leciała, ja z bólu musiałam zapierać się nogami o szafę… I tak tydzień czasu ściągałam, karmiłam z butelki tym ściągniętym i dokarmiałam mm. W końcu pomogła mi położna środowiskowa – kazała użyć kapturków. I pomogło – synek miał za co załapać i rozpoczęliśmy karmienie tylko piersią. Nie powiem, było to uciążliwe. Co 2 godziny karmiłam, karmienia trwały nawet po 60 minut. Byłam uwiązana, nie mogłam się wyrwać odpocząć. Na początku miałam dość, karmienie nie okazało się być tak wspaniałe jak to opisują czy jak to widać na obrazkach, gdzie jest radosna mama i wtulone w nią maleństwo… Jednak obiecywałam sobie, że dam radę, postaram się, oby tylko pokarmić synka choć 3 miesiące. Potem jak nam się już udało zgrać i zaczęłam te chwile odczuwać jako przyjemność, postanowiłam, że będę karmić do 6 miesięcy. Jednak w okolicach 5 miesiąca synek zaczął przy karmieniu się wiercić, odpychać, płakać. Szukając przyczyny zwiedziłam gabinety pediatry, neurologa, poradni laktacyjnej. Tak się zaparłam! W końcu musiałam się pogodzić z tym, że on po prostu z sobie tylko znanych przyczyn czasem nie chce. I tak przez 1,5 miesiąca karmiony był mieszanie przy czym przez kilka tygodni ja miałam mega depresję. Każde danie mu butelki z mm to był mój płacz, nerwy, nieraz chyba z tego stresu leciała mi krew z nosa. I nie chodziło tylko o jego dobro, o to, że tyle mówi się o tym, ze mleko matki jest najlepsze. Nie. W którymś momencie zaczęło chodzić o mnie. Czułam z synkiem taką więź, uczucie towarzyszące mi podczas karmienia było tak niesamowite, że płakałam na samą myśl o tym, że on nie chce i że zaraz się to skończy. Stopniowo synek cyckał coraz mniej, aż w końcu każde karmienie kończyło się mm. Po 6 miesiącu dopadło mnie jakieś zatrucie, przez 3 dni brałam silne leki i musiałam zdecydować co dalej. Pomyślałam, że może to zrządzenie losu, może to okazja by karmienie zakończyć. Bo przecież kiedyś trzeba będzie przestać i może być jeszcze trudniej. I tak się skończyła nasza przygoda z karmieniem. I tak sobie teraz myślę, że jestem szczęśliwa, że w ogóle było mi to dane, bo niejedna kobieta karmić nie może. A to, co mogłam zrobiłam, dałam synkowi wszystko i nie mogę mieć wyrzutów, że mogłam zrobić coś więcej. I chyba to jest najważniejsze – żeby matka się dobrze czuła. Według mnie jest sprawą indywidualną czy kobieta będzie karmić piersią, czy chce czy nie – to jej wybór. Nacisk mediów, społeczeństwa na karmienie piersią jest jednak według mnie zbyt duży – ja bardzo chciałam karmić i jak mi nie szło to przez tą całą nagonkę na karmienie piersią czułam się jeszcze gorzej! A nie tak ma być! Mama ma być szczęśliwa by dziecko było szczęśliwe.

    Teraz, w 6 miesiącu ciąży, myśląc o przyszłości, jaka nas czeka, przyznam, że znów obawiam się najbardziej tego karmienia. Wtedy zawładnęło ono całym moim życiem, to był temat wokół którego wszystko się kręciło. Teraz wiem, ze nie mogę do tego dopuścić choćby dlatego, że mam już prawie 4-letniego synka, któremu muszę poświęcić równie dużo czasu. Staram się jednak teraz nie denerwować, mam nadzieję, że uda mi się karmić piersią, bo bardzo bym tego chciała, ale wiem, że nie mogę niczego zakładać żeby nie mieć potem zawodu. Jako jednak, że ciąża przebiega całkiem inaczej niż pierwsza, liczę na to, że i karmienie przyjdzie nam tym razem łatwiej i bezproblemowo.