Maj 2016 minął bardzo szybko, w zasadzie przeleciał mi przez palce nie wiadomo kiedy. Rozleniwił mnie, jego obfitość w długie weekendy okazała się dla mnie zabójcza. Co więc porabialiśmy w maju?

Maj 2016 – blog

Blog w maju spał, nie działo się tu zbyt wiele. Lista tematów zdążyła się wydłużyć, ale doba jak trwała 24 godziny tak trwa. Dwa długie weekendy, które spędziliśmy na wsi skutecznie trzymały mnie z dala od komputera. Nie dziwcie się, kiedy możecie odpoczywać, bawić się z dzieckiem, prowadzić przez kilka dni typowy slow life nie chce się nawet odpalać komputera. Dobrze, że są telefony, bo dzięki temu coś na facebooku się pojawiało i na instagramie też. I tym razem nie będę Wam obiecywać poprawy, nie będę mówić, że od kolejnego miesiąca będę pisać więcej, bo znając życie – znów coś wypadnie i się nie uda. Więc tym razem, nic nie obiecuję, nic nie planuję. Co będzie to będzie. A, że czerwiec będzie szalony – tak, tak, już to wiem, to naprawdę może być różnie.

Maj 2016 – my

Maj był dla nas aktywny rodzinnie. Pierwszą majówkę spędziliśmy zwiedzając Chęciny, Tokarnię i Sobków – to rzut beretem od domu dziadków. Wyjazd był bardzo udany. Nawet pogoda, mimo różnych prognoz, finalnie była idealna na spacery. Po powrocie trzeba było znów wbić się w rytm praca-dom. Maj to również miesiąc większej aktywności podwórkowej – już trzeba kosić trawę, posadzić kwiaty, zadbać o podwórko każdego dnia, a czas się niestety nie rozciąga. Po drodze był jeszcze przedszkolny Piknik Rodzinny, gdzie świętowaliśmy dzień mamy i dzień taty. I już, nawet nie zdążyliśmy okiem mrugnąć, a przyszedł kolejny długi weekend. Znów pojechaliśmy na wieś, znów odcięłam się od komputera, znów odpoczywałam. Tym razem pogoda była typowo letnia, nawet basen zainaugurowaliśmy. Na podwórku byliśmy od śniadania, do czasu aż trzeba było iść spać – słońce wyznaczało rytm.

Maj 2016 – Rozalia

Rozalia w maju rozgadała się na dobre, już mało kiedy dochodzi do sytuacji, że nie wiadomo o co jej chodzi. Potrafi zaśpiewać kilka piosenek, chętnie opowiada o wszystkim każdemu. Po raz pierwszy zaprosiła do siebie koleżankę z przedszkola i, mimo drobnych spięć, nie chciała jej puścić do domu. Coraz częściej bawi się rowerkiem biegowym, choć ciągle nie jest to szaleństwo. Ot, jak jej się przypomni to pojeździ, a my też nie zmuszamy jej do tego. Sprawdza się za to w roli mamy – jej ulubione zabawki to bez wątpienia lalki. Jeżdżą z nami prawie wszędzie – do sklepu, do babci, cioci, na lody, na plac zabaw, są karmione, przebierane, a nawet śpią z nami (fajnie w nocy usłyszeć “Cześć, jestem Natalia! Pobawmy się!”). Ruszył też remont pokoju, brakuje jeszcze tylko łóżka, ale jak będzie to wszystko Wam pokażę.

 .

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.