“To był maj…” i maj się skończył. Oznacza to, że czas na nasze podsumowanie miesiąca. Poza kwitnącym i pięknie pachnącym bzem działo się dość sporo. Zapraszam!

Zacznę od początku, czyli od naszej pierwszej wyjazdowej majówki. To w ogóle był nasz pierwszy kilkudniowy wyjazd. O majówce możecie przeczytać TU. Do tej pory nie było okazji, ani czasu na małe wakacje. Bałam się tego wyjazdu bardzo, zwłaszcza zasypania Rozalki w obcym miejscu. Okazało się, że zupełnie nie potrzebnie. Mała bardzo szybko odnalazła się w pensjonacie, znalazła sobie towarzystwo do zabawy i nasz pokój zmienił się w mini-zooprzedszkole.

Po powrocie Rozalia zaczęła z grubej rury uczęszczać do przedszkola. Planowałam posyłać ją tam dwa, czasem trzy razy w tygodniu. Ale wyszło tak, że jeździ codziennie od 9 do 11.30. Pierwszy tydzień przepłakała, teraz biegnie do sali sama. O przedszkolu będzie więcej w osobnym wpisie. Jedno co mogę powiedzieć z całym przekonaniem, to że te zajęcia dużo dają. Rozalia bardzo poszerzyła swój zasób słów. Nowości to:
– dzik
– nanan (banan)
– ćwok (no tak, mama za kółkiem komentuje)
– pipi (udając mysz)
– bzzz (pszczoła)
– kaka (kawa)
– butu (buty)
– gakagala (galaretka)
– fplaci (w pracy, że tata)
– nie i tak (bardzo, ale to bardzo wyraźnie wymawiane)
No i jeszcze z zajęć z angielskiego: zamiast papa, mówi “bajbaj”. Na pytanie kto ty jesteś, odpowiada “bejbi”.

Ponadto mamy progres w odpieluchowaniu. W domu mała śmiga w majtkach. Pieluchę ubieramy na specjalne okazje, typu spacer. Ale coraz częściej też podczas spaceru woła, że chce sikać. Gorzej jest na placu zabaw czy w innych miejscach gdzie dzieciarni dużo. Euforia spowodowana zabawą sprawia, że jeszcze zapomina o sygnalizowaniu potrzeb. Dobrze, że w przedszkolu panie są pomocne i również pozwalają Rozalce na wizyty w toalecie. I uwaga, noc z 30 na 31 maja była pierwszą, gdzie pielucha została suchutka (kolejnej nocy było podobnie).

Maj to również dwie komunie w rodzinie. Musiały wypaść oczywiście w tym samym dniu. Za bardzo nie mieliśmy opcji pogodzić ich. Ważniejsza jednak była komunia mojego chrześniaka, a drugą, u kuzyna odrobiliśmy w późniejszym terminie. Jednak prawdą jest, że świat schodzi na psy. Rewia mody, festiwal fryzur i przekrzykiwanie się co kto dostał i za ile. Byłam zdegustowana. Ale byłam tylko obserwatorem, zobaczymy co będę mówić za 7 lat.

Natomiast ostatni weekend maja to czas spędzony bardzo imprezowo i bardzo przyjemnie. Urodziny szwagra (jeszcze raz wszystkiego naj), oraz prymicja. Uroczystość kościelna, z zabawą, która okazała się lepsza niż nasze standardowe wesela. Pozwolę sobie z tego miejsca po raz kolejny podziękować za zaproszenie.

Tak nam minął cały miesiąc, zaczął się kolejny. Czas szykować się do drugich urodzin Rozalki.

IMG_1997 IMG_1446 IMG_1680 IMG_1548IMG_1984

 CAM12121 CAM12176 IMG_1833 IMG_1918

 

 

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.