Majówka szybko minęła, na tyle szybko, że post o niej pojawia się dopiero teraz. Nie miał czasu powstać wcześniej. Ale to nic, wszak za chwilę wakacje. Nie wszyscy będą mogli wyjechać na Bora Bora. Niektórym musi wręcz wystarczyć weekend. Więc jeśli chcecie niedaleko, fajnie i w rozsądnych kwotach to może Ustroń?

Nasza majówka trwała od 30 kwietnia, gdy o 21.30 zameldowaliśmy się w miejscu naszego noclegu (o tym miejscu na końcu będzie). A już kolejnego dnia rano zabraliśmy się do działania. Szkoda było tracić czasu. I mimo, że było szaro-buro wyruszyliśmy oglądać, zwiedzać, podziwiać.

Na pierwszy rzut wzięliśmy Muzeum Motocykli. I mimo, że motocykle w moim życiu były, a w sercu są cały czas, to jednak Muzeum nie jest miejscem dla mnie. To miejsce dla prawdziwego konesera, dla osoby, która zna się na historii motocykli.

Bez wątpienia miejscem, które odwiedza każdy jest Czantoria. Można tam wejść, a można tak jak my, wjechać na górę. Pamiętajcie, że jeśli macie dziecko poniżej 2 roku życia powinno być ono w nosidle. Kolejka nie wjeżdża na sam szczyt, więc jeśli macie ochotę to możecie dojść tam sami. My z racji niepewnej pogody odpuściliśmy zdobywanie szczytu. Za to odwiedziliśmy sokolarnię, gdzie mogliśmy obejrzeć z bliska pustułki, puchacza, różne sowy, sokoły i naszego polskiego orła bielika.

Kolejnym miejscem warty odwiedzenia jest Leśny Park Niespodzianek. Niech was nie zwiedzie nazwa. Podczas naszego pobytu byli tacy spryciarze, co szli z rolkami, rowerkami biegowymi, wózkami dla lalek. Ja płakałam ze śmiechu widząc te mamusie w obcasach i dzieci odstawione jak na mszę w niedzielę. Chyba nie wiedzą, że Leśny Park to nie są wybetonowane alejki i ławeczki. Są tam miejsca, gdzie trzeba wyjąć dziecko z wózka i nieść na rękach, bo inaczej się nie da. W parku jest rewelacyjnie. Sarny i muflony jedzące z ręki, wolno biegające, nie bojące się ludzi. Są żubry, daniele, sokoły, orły, dziki i wiele innych zwierząt. Jest też bardzo fajna ścieżka edukacyjna – nie wiedziałam co dotykam, bo w pudle zamknięte, a to była szczęka jakiegoś stwora, brrrr. Ale są też bajki przeróżne, ruchome i z dźwiękiem. Gdyby nie dzieciaki ciągnące nas dalej to stalibyśmy przy bajkach na pewno ponad godzinę.

Na deser zostawiliśmy sobie Park Dinozaurów i Owadów. Chociaż tu udało nam się trafić z pogodą. Od rana świeciło piękne słońce i chciało się żyć. Park sam w sobie duży nie jest, ale to dobrze, bo maluchy mogłyby się znudzić. A tu poza oglądaniem dinozaurów i gigantycznych owadów mogły rozerwać się na jednym z dwóch placów zabaw i dmuchańcach.

A jeśli chcecie dobrze zjeść, w kameralnej atmosferze to polecam Gospodę Czeską tuż przy Rynku. Będąc w Ustroniu wybierzcie się też na Równicę. Niestety nie mamy zdjęć, bo trafiła się najgorsza pogoda. Tylko męska część ekipy tam została korzystając przez pół dnia z atrakcji Parku Linowego. A my, cztery baby, no cóż, zostały nam gary (lol).

NOCLEG

Nocleg to ważna rzecz, zwłaszcza jadąc z dzieckiem. My wybraliśmy POKOJE WIOLA. Przemiły właściciel, Pan Tymoteusz, zadbał o to, by w jego domkach nie brakło niczego. Duże pokoje, każdy z łazienką, do tego aneks kuchenny, gdzie toczyło się życie poranno-wieczorne. Gdzie poznaliśmy sąsiadów, gdzie dzieciaki robiły sobie plac zabaw i integrowały się na całego. POKOJE WIOLA to miejsce, gdzie nie można się nudzić. Blisko do centrum miasta (około 1 km), a mimo to na uboczu. Dla dzieci plac zabaw, dla rodziców miejsca do grillowania z widokiem na tenże plac zabaw. Sala z bilardem i ping-pongiem. A powyżej pensjonatów piękny punkt widokowy na całe miasto.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.