“Najdzielniejszy z rycerzy” to pierwszy spektakl-opera dla dzieci, na jaki zabrałam Ru i Małżona. Wyszło to oczywiście bardzo spontanicznie. Chciałam dowiedzieć się od aktorów i reżysera jak to jest grać dla dzieci, i trafiłam na próbę “Najdzielniejszego”. Możliwość obejrzenia tego wszystkiego od kuchni to był strzał w dziesiątkę.

najdzielniejszy z rycerzy

Fot: SiałaBabaMak

Najdzielniejszy z rycerzy

Makowe królestwo (tu dzieje się akcja), jest spokojnie, sielsko. Makówki szczęśliwie żyją w swoim małym świecie, jak same mówią “słońce świeci, deszczyk rosi, wietrzyk powiewa”. Na tym wietrzyku radośnie tańcząc nie spodziewają się ataku na swoje królestwo. Życiu Makówek przygląda się, stojąc na uboczu, strach na wróble. Chwilami smutny w swej samotności, marzy o podróżach, o przygodach. Myśli, że już zawsze tak będzie, że zawsze wyśmiewany, zawsze pogardzany, nic go nie spotka niezwykłego. Ale wszystko odmienia się za sprawą Wróbli. Złe Wróble atakują królestwo Makówek, wydaje się, że już wszystko stracone, że królestwo nie przetrwa. Makówki chcą się poddać, oddać Wróblom królestwo, ale Strach im na to nie pozwala. Ratuje królestwo przed Wróblami, w zamian za pomoc otrzymuje Makową koronę i rękę królewny.

W leadzie napisałam, że “Najdzielniejszy z rycerzy” to opera dla dzieci, napisana przez Krzysztofa Pendereckiego. Dlatego dosyć prosta fabuła równoważona jest nieco trudniejszą muzyką. Opera dla maluchów na pewno nie jest gatunkiem prostym, dlatego w swej tradycyjnej formie nie sprawdziłaby się. Aktorzy Teatru Dzieci Zagłębia oraz reżyser – Michał Chorosiński zmierzyli się z tym tematem. Muszę przyznać, że wyszło niesamowicie. A najlepszą ocenę wydała Rozalia. Skoro niespełna 2,5-letnie dziecko siedzi spokojnie i patrzy jak zaczarowane na to co dzieje się na scenie, to naprawdę warto. Bo kto ma w domu takie żywe srebro ten wie, że 5 minut nie usiedzi na miejscu.

Pytanie brzmi – jak oni to zrobili, że zaczarowali mi dziecko? Spróbowałam się tego dowiedzieć i mam dla was bonus. Bądźcie wyrozumiali, to mój pierwszy raz.

najdzielniejszy z rycerzy

fot. SiałaBabaMak

Wywiad

Ja: Teatr Dzieci Zagłębia to teatr dla dzieci, to głównie one są widzami. Czy przygotowanie spektaklu dla takiej widowni jest trudniejsze od przygotowania sztuki dla dorosłego widza?

Michał Chorosiński: I tak i nie. Z jednej strony dzieci bywają wymagającymi widzami i czasami niewiele wystarczy, żeby straciły koncentrację i jak to mawiał pewien reżyser zaczęły „jeść cukierki”. Z drugiej strony dziecięca wyobraźnia nie ma ograniczeń, potrafi zamienić patyk we wspaniały miecz, a kawałek drewna w tarczę…

Ja: Z doświadczenia wiem, że maluchy są bardzo ruchliwe i bywa, że głośne. Często chcą wtrącić swoje trzy grosze, bywa, że dziecko wywoła salwę śmiechu u całej widowni, jak aktorzy radzą sobie w takich chwilach?

M.Ch.: Aktorzy, powinni dobrze radzić sobie w takich momentach, szczególnie jeżeli mają duże doświadczenie w pracy z dziećmi. Wszystko zależy oczywiście od sytuacji. Moim zdaniem dobrze jest reagować i w razie potrzeby albo „ograć” komentarz dziecka, albo po prostu chwilę odczekać, po czym kontynuować grę.

Ja: Spektakl „Najdzielniejszy z Rycerzy” to połączenie aktorów i lalek (mam na myśli rycerza), zsynchronizowanie gry aktorskiej, ekspresji wypowiedzi z poruszaniem lalką, z nadaniem jej pewnych ludzkich cech musi wymagać wiele pracy. Jak długo trwa przygotowanie takiego przedstawienia?

M.Ch.:W przypadku opery „Najdzielniejszy z rycerzy” oprócz trudności, które Pani wymieniła, aktorzy musieli opanować bardzo trudny materiał wokalny, który musieli zsynchronizować z grą sceniczną, ruchem i orkiestrą. Nad spektaklem pracowaliśmy około 2 miesięcy z czego pierwsze trzy tygodnie poświęcone były tylko na naukę partytury muzycznej.

Ja: Czy pisząc, reżyserując spektakle dla dzieci autorzy, aktorzy, reżyser starają się spojrzeć na sceny dziecięcym okiem? Czy perspektywa dziecka jest kluczowa w tworzeniu takich spektakli?

M.Ch.: Na pewno zadawaliśmy sobie pytania, czy dana scena będzie atrakcyjna dla dzieci, czy będzie zrozumiała, zatem można powiedzieć, że staraliśmy się trochę patrzeć „dziecięcym okiem”. W moim przypadku bardzo pomocny był fakt, że sam posiadam pięcioro dzieci i mogę na co dzień podpatrywać ich zabawy i zachowania i myślę, że mam jakieś wyobrażenie o perspektywie dziecięcej. Jeżeli przyjąć, że reżyserując, czy grając spektakl dla dzieci, musimy gdzieś dotknąć, odnaleźć dziecko, które jest gdzieś w nas dorosłych to można zaryzykować stwierdzenie, że perspektywa dziecięca jest kluczowa.

Ja: Co sprawia Wam najwięcej trudności podczas przygotowywania spektakli dla dzieci? A może jest to dla Was raczej dobra zabawa, połączenie przyjemnego z pożytecznym?

M.Ch.: Myślę, że pewną trudnością może być znalezienie znaku, języka teatralnego, który nie jest dosłownością, sztampą, ale jest zrozumiały i atrakcyjny dla dziecka. Oczywiście przygotowanie takiego spektaklu łączy w sobie zarówno dobrą zabawę jak i poczucie, że jest to ambitna próba wprowadzenia dzieci w świat wyższej sztuki muzycznej i aktorskiej, która łączy elementy animacji lalki, gry na instrumentach, gry w żywym planie, oraz przygotowania wokalnego.

Również Pani Magda, dzięki której nasza wizyta podczas próby doszła do skutku dodała coś od siebie.

Ja: Pokazanie dziecku, że teatr to fajna sprawa w dużej mierze zależy od rodziców/opiekunów. Nasza pierwsza wizyta w teatrze odbyła się, gdy Rozalia miała 2lata i 4 miesiące. Jaki według was jest najlepszy wiek do pierwszych wizyt w teatrze?

Magda Tramer: Wiek odpowiedni dla inicjacji teatralnej zależy w dużej mierze od indywidualnej odwagi dziecka. Trzy latka to raczej bezpieczny moment, kiedy można przyprowadzić dziecko do teatru, niemniej jednak należy kierować się sugestiami podawanymi przy opisie spektakli. TDZ przygotował ofertę dla najmłodszej grupy widzów. Jest to tzw. baby – scena, a na spektakle można przychodzić z maluchami, które nie skończyły jeszcze roku.

Ja: Dla dzieci w jakim wieku najczęściej tworzycie spektakle?”

M.T.: Staramy się nie pominąć żadnej grupy wiekowej i tworzyć spektakle od 0,5 roku do wieku szkolnego. W TDZ powstaje też spektakl dla gimnazjalistów, a jego premiera planowana jest na 19 listopada.

najdzielniejszy z rycerzy

fot. SiałaBabaMak

Mam nadzieję, że choć trochę was przekonałam, że warto zabrać malucha do teatru. Zwłaszcza, gdy żyjemy w tak szybkim tempie, gdy życie zdominowane jest przez wirtualny świat, kino i telewizję. Zamiast włączać kolejną bajkę dziecku, zamiast wziąć w rękę smartfona, wybierzmy się całą rodziną tam, gdzie jest możliwość spędzenia czasu w interakcji z innymi. Zadziałajmy w myśl przysłowia “czym skorupka za młodu nasiąknie” i pokażmy z czym teatr się “je”.  Chyba, że chcemy by nasze dzieci za kilka lat były jak te z materiału Filipa Chajzera, wiecie które? Nie wiecie? Te dzieci co nie potrafiły posługiwać się encyklopedią.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.