Dlaczego akurat krótkich? Przecież mogłabym nie lubić długich, albo tych średniej długości. Ale nie, akurat padło na zbiór kiecek krótkich. No więc dlaczego? Jest kilka powodów. 

Nie lubię krótkich spódniczek, bo…

1. W krótkich spódniczkach jest zimno
Zwłaszcza zimą, i jak tu wystroić się w kieckę ulubioną, kiedy na zewnątrz -10°C? No dobra, da się. Ubieramy grubsze, kryjące rajstopy i teleportujemy się do samochodu. Tam ustawiamy temperaturę na maksymalną wysokość i po chwili czujemy się błogo. W miejscu docelowym parkujemy blisko wejścia, teleportujemy się do wnętrza obiektu i znów nam mróz nie straszny. Tym sposobem zamarzając jedynie przez kilka chwil jesteśmy piękne przez cały dzień. Pamiętajcie przy tym o butach, odpowiednie muszą być. Wspomniałam o tym w poprzednim poście.

2. Musisz wyglądać jak człowiek
Spódniczka zobowiązuje, czy chcesz czy nie. Jak spódniczkę przywdzieje niewiasta to już nie wypada fryzury nie zrobić, makijaż pominąć. W końcu do ludzi wychodzisz. A ludzie patrzą, oceniają, wzrokiem cię prześwietlają. Całość musi być dopełniona, wypełniona i powalająca, ponieważ…

3. Wszyscy się na ciebie patrzą
Tak, tak, nie da się ukryć, że nogi przyodziane w but na obcasie i krótką spódniczkę mają w sobie taką magiczną moc, która skupia na właścicielce wzrok innych ludzi. A skoro patrzą, to znaczy, że coś tam sobie myślą. Neuronki biorą się do roboty, wyobraźnia zaczyna działać, krew szybciej krąży, a ty uruchamiasz uśmiech numer 5 i jesteś w stanie załatwić prawie wszystko.

4. Spódnica uszlachetnia
Nie da się ukryć, że ta część garderoby wymaga od nas nieco innego zachowania. Nasze ruchy są zupełnie inne kiedy mamy na sobie spodnie, nabierają gracji i delikatności wraz z włożeniem spódnicy. Poza tym, kobiety od zawsze nosiły spódnice, dopiero okres emancypacji i walki o równouprawnienie wprowadził do naszej garderoby spodnie. A te rozgościły się na dobre, we wszystkich fasonach i kolorach. Przy czym nie każde spodnie wyglądają dobrze, spódnica jednak ukrywa to co ukryć powinna, jednocześnie podkreślając to co podkreślić trzeba.

5. Twoja pewność siebie rośnie…
…tym bardziej im krótsza jest spódnica. Wyjątek od tej reguły stanowi spódnica ołówkowa o długości tuż za kolano, koniecznie w połączeniu z obcasem – rozmiar 10-13 cm. W takim połączeniu twoja sylwetka wygląda bosko, olśniewająco, cudownie, wspaniale i lepiej chyba być nie może, czy się mylę?

6. Jesteś panią swojego losu
Nikt nie podskoczy kobiecie w spódnicy, poza inną kobietą. Faceta zawsze się urobi, usiądziesz obok, zarzucisz wolnym ruchem nogę na nogę, spojrzysz w oczy i sprawa sama się załatwia. Znacie to?

7. Nie lubię krótkich spódniczek, bo kocham je miłością głęboką i wierną. 
Wszystkie powyższe punty to bezapelacyjnie zalety i nie wyobrażam sobie życia bez tej części garderoby. Mogłabym nosić spódnice cały czas. Jednak czasami wygrywa konieczność wygody, zwłaszcza, gdy wychodzę na plac zabaw z szaloną Ru i bywa, że muszę skakać po ustawionych tam zamkach, albo robić fikołki na łóżku czy iść na kulki.

Podsumowując nie znajduję żadnych racjonalnych argumentów przeciw noszeniu takich właśnie spódnic. Nie ważne czy jesteś chuda jak wieszak, czy walczysz z nadwagą. W odpowiedniej spódnicy będziesz wyglądać olśniewająco. I możecie mi tu mówić, że wcale nie mam racji, że czujecie się w spódnicach źle. Ale to nie prawda, wszystkie jesteście piękne, wystarczy przełamać własne słabości i oszukać te neuronki, które robią w waszej głowie czarny PR kieckom. One robią to specjalnie, żeby cała uwaga skupiła się na nich. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie by błyszczeć na wielu polach. Także wiecie dziewczyny, wiosna się zbliża, zróbcie research szafy i jeśli naprawdę spódnice nosicie od wielkiego święta to zmieńcie to. Na początek ustalcie jeden dzień w tygodniu, który będzie waszym prywatnym dniem krótkiej spódnicy. Oswoicie bestię i z każdym kolejnym razem będzie lepiej. Nawet nie zauważycie jak szybko powiększy się kolekcja waszych krótkich spódnic.

Written by Marta S.

  • Haha, ja też lubię krótkie spódniczki, chociaż już chyba niedługo nie będzie mi wypadało w nich chodzić… Jest jakaś granica wieku do której można je nosić? Na pewno jest, tylko jaka? 😉

  • Z tą pewnością siebie masz rację – jak miałam niską samoocenę to nosiłam takie, które nawet kostek nie odkrywały, a teraz pozwalam sobie nawet za kolanko 😉

  • ha ha ! Dobre! Ja też lubię krótkie spódniczki :) Wychodzę z założenia, że jeśli już zakłądam spodniczkę lub sukienkę to właśnie krótką, bo moje nogi to jedyna część mego ciała, co do której nie mam zastrzeżeń 😉

  • Gulbaska

    Ja mam wrażenie, że wszystkie kobiety wyglądają cudownie w kickach poza mną :(

    • Kochana, przeczytaj jeszcze raz co pisałam “wszystkie jesteśmy piękne, bez wyjątku” :) Przełam się!

  • Bardzo ciekawe podejście :) może spróbuję podjąć wyzwanie, w końcu jeden dzień w tygodniu to nie tak wiele.

  • Racja choć sama zrozumiałam to niedawno :) Dbam teraz, aby coraz więcej spódnic i sukienek pojawiło się w mojej szafie.

  • Ja lubię spódnice różnej długości. 😉 :)

  • Ania – Tygrysiaki

    U mnie na studiach prawie wszystkie dziewczyny chodziły w spódnicach i sukienkach, więc czułam się tam wśród swoich :)
    Nie lubię tylko krótkich, ale szerokich spódnic, które się czasem podnoszą. Wszystkie inne uwielbiam, nawet obcisłe mini w największy mróz 😉

    • Haha, zwłaszcza jak lekko wiatr wieje, prawda? W podstawówce chłopaki mieli radość z krótkich i rozkloszowanych :)

  • Kobietapo30

    Oczywiście – każda kobieta powinna odkryć w sobie tę miłość. Nawet jeśli na początku jest ona krępująca. Można iść na kompromis – nie zakładać na co dzień, ale na naprawdę specjalne okazje.

  • Ja wciąż walczę z garderobą i powiększenie jej o kilka przyzwoitych kiecek. Jak mi się uda, będę odziewać spódniczki z wielką gracją. Ale szpilki pominę.

  • Ja tak czytam i czytam i płonę ze wstydu, bo lubię krótkie, a ty potem piszesz, że też:-) Po 30 już podobno nie wypada, ale co tam…:-)

  • Ja uwielbiam krótkie spódniczki, wyglądają pięknie, ale cały czas mam wrażenie, że to piękno odnajduję w innych dziewczynach, kobietach,a nie w sobie. Moja szafa jest dość uboga w krótkie spódniczki.., :( a przecież piszesz, że “wszystkie jesteśmy piękne” a może to wynika z przyzwyczajenia do spodni?

    • Być może, nie ma co ukrywać, że w kwestii wygody spodnie wygrywają, zwłaszcza jeśli jest się mamą :) Ale trzeba się przełamać Aniu :) Włóż krótką kieckę, stań przed lustrem i uśmiechnij się sama do siebie :)

      • Teraz to raczej niemożliwe bo mój brzuch pod koniec 7 miesiąca ciąży jest już sporych rozmiarów, ale w sam raz dzidziuś opuści go przed wiosną więc obiecałam sobie, że mój pierwszy zakup po porodzie to fajna, krótka spódniczka :)

  • Specyfika pracy wymagała ode mnie noszenia krótkich spódnic przez kilka godzin, przyznam, że mocno wtopiły się w moją skórę, polubiłam je. :)

  • A ja nie lubię spódniczek – są niewygodne 😉 W swojej pracy często muszę przykucać, przyklękać, położyć się na trawie – ciężko byłoby mi to robić w spódniczce :) Więc jeansy dla mnie królują :) A na obcasach nigdy nie nauczyłam się chodzić, bo jakoś tak w trampkach zawsze czułam się lepiej – mniej wysoka 😉

  • Kogelmogell

    A ja nawet za sukienkami nie przepadam. Czasem ubiorę, ale zdecydowanie wole spodnie.. a krótkie spódniczki zamieniłam na krótkie szorty, równie sexi hehe 😀

  • … porządny wpis! Tak pomojemu 😀
    Kibicuję wszystkim kobitkom, które się jeszcze wahają. Do dzieła! :)

  • Ja też uwielbiam spódnice i sukienki. W sumie ostatnio więcej tych drugich, ale grunt, że krótkie 😉