Na serię “Outlander” trafiłam jeszcze będąc w ciąży. Zaciekawił mnie opis z tyłu książki oraz jej objętość – gruuuuuba sztuka. A każdy kolejny tom coraz grubszy i obszerniejszy. Co takiego zaciekawiło mnie w życiu Clair, głównej bohaterki powieści?

Łatwiej byłoby po prostu powiedzieć – idźcie i czytajcie. Ale swoim zdaniem muszę się podzielić. Clair poznajemy tuż po drugiej wojnie światowej, gdzie po kilku latach na nowo cieszy się swoim małżeństwem. Przeżywa miesiąc miodowy, którego nie miała przed wojną. Wraz z mężem podróżują po Szkocji, uzupełniając jego drzewo genealogiczne. Clair nawet nie przypuszcza jak ta wiedza ułatwi jej życie….

Co do naszej bohaterki, Clair jest pielęgniarką. W czasie wojny ratowała życie żołnierzy. To kobieta wykształcona, inteligentna, zaradna i posiadająca własne zdanie. Bardzo ciekawa świata i otwarta na nowości, chętnie podejmuje dyskusje na tematy poważne. Cieszy się odzyskanym po wojnie szczęściem i czasem jaki może w końcu spędzić z mężem. Nie przypuszcza jednak, że jest jej pisane inne życie niż sobie w tym momencie wyobraża.

W wyniku pewnych sytuacji znajdziemy się w XVIII-wiecznej, trochę dzikiej Szkocji. Gdzie Clair na nowo będzie uczyć się życia w trudnych warunkach, w obcym dla niej kraju (pochodzi z Anglii). To właśnie tu wydarzą się najistotniejsze sceny, tu ukształtuje się do końca charakter bohaterki. Dopiero tu pokaże, że naprawdę jest silną kobietą.

W powieści mamy do czynienia z podróżą w czasie. Ten element fantastyki wynika ze szkockich podań i legend. Autorka doskonale wpisała go w całość historii Clair. Mamy tutaj wspaniałe tło historyczne, opisy sytuacji politycznej, państwowej, a nawet (w dalszych częściach) międzynarodowej. Barwne i szczegółowe opisy krajobrazu, ubioru czy bitew wpływają na wyobraźnię czytelnika. Nie da się przeczytać serii “Outlander” i jednocześnie błądzić myślami gdzieś daleko. To pozycja wymagająca skupienia, to pozycja, która zwraca uwagę na szczegóły. Tło historyczne, dokładne opisy, dbałość o szczegóły to cechy wyróżniające powieść. Naprawdę żałuje, że na język polski przełożone jest dopiero połowa części już wydanych. Niecierpliwie czekam na kolejne.

Ale to czekanie jest wynagrodzone. Jesienią mogliśmy obejrzeć serial, który powstaje na podstawie książki. Pierwszy sezon (w zasadzie połowa sezonu) obejmował połowę pierwszej części sagi. Oczywiście skończył się w takim momencie, że od grudnia (kiedy ogladałam to drugi raz) odliczam czas do premiery drugiej części sezonu. A to już niebawem, bo już 4 kwietnia. Aktorzy wcielający się w główne role, czyli Catriona Belfe i Sam Heughan, oraz sama autorka powieści – Diana Gabaldon podsycają ciekawość i trzymają w napięciu. Na ich profilach w portalach spolecznościowych na bieżąco pojawiają się fotosy i informacje z planu.

Gdybym tylko mogła to przeniosłabym się w czasie (tak jak Clair) żeby móc zrobić dwie rzeczy:

1. Dostać przetłumaczone kolejne części “Outlander”

2. Nie czekać do 4 kwietnia, tylko obejrzeć wszystkie nowe odcinki (aż 8) już dzisiaj.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.