W okolicach świąt zaczyna się paranoja, podobna paranoja ma miejsce przed każdym dniem całkowicie wolnym od pracy. Ale tego co zobaczyłam w ostatni weekend nic nie przebije.

Paranoja

Do tej pory myślałam, że ludzie przed świętami maja korbę na punkcie porządków. Wiecie, cały rok nic nie robili, a nagle sprzątają każdy kąt od piwnicy po sam dach. Chyba każdy z nas pamięta te czasy, gdy babcie na początku grudnia zaczynały porządkowe szaleństwo. Nie umknął im żaden talerz, żadna łyżeczka, wszystko było myte i polerowane. Stojące głęboko w szafkach naczynia były wygrzebane, bo trzeba umyć. To nic, że nawet podczas świąt nikt ich nie używał. Ale odhaczone musi być. Dywany na mrozie trzepane, prasowane firany i zasłony, na kolanach umyty dwa razy każdy kąt. Przerażało mnie to, obiecałam sobie, że ja tak robić nie będę.

paranoja

Później, gdy byłam trochę starsza, doszłam do wniosku, że sprzątanie to nic. Gorsze są zakupy spożywcze, bitwa o karpie i na karpie, kolejki jak za PRL-u. Wynoszą konsumenci ze sklepów telewizory w ilościach hurtowych, bo święta i promocja. To nic, że bez tej promocji było taniej, to nic, że zazwyczaj w okolicy grudnia dajemy się nabrać na najsłabsze chwyty marketingowe. Kolejka po karpia ustawia się już na kilka godzin przed otwarciem sklepu. Każdy chce najlepszą sztukę w najlepszej cenie. W akompaniamencie “All I want for Christmas” nie patrzymy na ceny, ani na potrzeby. Po prostu kupujemy. 5 zgrzewek wody, 50 kilogramów wędlin, bo przecież w Święta sklepy zamknięte. Dwa dni tylko, ale jednak.

paranoja

W tym roku do mojej listy dziwnych ludzkich zachowań dołączają ci, którzy remontują. Wszak rodzina przyjedzie, pokazać się trzeba. TV nowy już jest, wiec pójdźmy dalej. Płyty gipsowe połóżmy, drzwi wymieńmy (producenci drzwi wewnętrznych ucieszą się, że na koniec roku zyski będą), cały dom przemalujmy (producenci farb zmywalnych lateksowych odpornych na dzieci też ręce zacierają). W tym roku wigilia u nas, musi być jak na salonach. Wujek Zdzisiek przyjedzie, będzie się przyglądał, ciotka Stefa zaraz skrytykuje przybrudzone przez dzieci ściany. To nic, że malowane latem, ale święta rządzą się swoimi prawami.Musi być na błysk, co ludzie powiedzą.

color-791622_1920

Wypisuję się

Przez długi czas nie lubiłam świąt. Na samą myśl o sprzątaniu, gotowaniu, a potem zjedzeniu tego wszystkiego było mi źle. W tym roku, ze względu na Ru, miało być inaczej. Miało być lepiej. Klimat poczuć chciałam, żywą choinkę kupiłam nawet. Ale chyba wymiękłam. Do świąt pozostał tydzień, a ja w ogóle tego nie czuję. A może to kwestia braku śniegu?

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.