Pierwsze urodziny to nie lada wydarzenie w życiu każdej matki. Okraszone przemyśleniami, przygotowaniami, zapraszaniem gości. Dziś na pierwsze urodziny zapraszam Was, rozsiądźcie się wygodnie. Dziś swoje pierwsze urodziny obchodzi moje drugie dziecko….

DZIECIORKA!

Ahh, pierwsze urodziny, ale jak to wszystko się stało? Na trzy razy w zasadzie. Znane ludowe przysłowie mówi “do trzech razy sztuka”. Więc i ja miałam swoje trzy podejścia do blogowania, trzecie zaskoczyło i tą datę 27 października 2014 roku uznałam za start. Ale najpierw dwa słowa o tym, co wydarzyło się wcześniej.

Zostałam mamą, wiadomo, pieluszkowe zapalenie mózgu i te sprawy. Ciężki okres wdrożeniowy dzienny, w którym system załapał dopiero po trzech miesiącach (nocny załapała po dwóch). Zapatrzona w Ru, z klapkami na oczach przetrwałam 15 miesięcy jej życia, potem się ocknęłam. Postanowiłam, że czas na coś dla siebie. Postawiłam na blog, chciałam się gdzieś wygadać, sprawdzić czy nadal potrafię konstruować zdania i posługiwać się rodzimym językiem. Jeszcze na początku października 2014 roku kilka postów pisałam z perspektywy młodej – to kompletnie nie moja bajka. 27 października 2014 roku opublikowałam pierwszy wpis z pierwszej osobie. Szczyt moich możliwości to nie był, raczej dno depresji, ale poczułam się trochę lepiej. Potem wpisy następowały dość regularnie.

12 listopada uruchomiłam fan-page. Zaprosiłam kilkoro znajomych do polubienia i zaczęło się coś dziać. Nadal pisałam posty na blog.pl, kombinowałam z szablonami, bo żaden mi się nie podobał tak jakbym chciała. W tym czasie zaczęłam zgłębiać się w blogosferę, poznawałam inne piszące mamy i nie tylko mamy. Uczyłam się tego co to wtyczka, co to hosting i czym jest SEO. Pisanie sprawiało mi coraz większą radość, coraz większą frajdę. Każdy komentarz dodawał mi skrzydeł. Więc jednym z noworocznych postanowień była własna domena. Szybko się to ziściło..

..bo już w lutym 2015 roku ją kupiłam. Do tego hosting, oczywiście darmowy, ale wtedy dawał radę i był na moje możliwości odpowiedni. Pisałam więc dalej, uczyłam się własnej strony, pisałam coraz lepiej, ale to jeszcze nie był szczyt moich możliwości. Ale ruch na blogu był, komentarze, ruch na fan-page – to naprawdę cieszy, dodaje energii i pozwala bardziej uwierzyć w siebie. Założyłam instagram. Pisałam i pisałam, aż pojawiło się pierwsze udostępnienie wpisu, o bezpieczeństwie, w czerwcu,  na stronie Mądrzy Rodzice. Wtedy hosting nie uciągnął tematu. Ilość wejść zablokowała stronę, a ja szukałam szybko nowego. Okazało się, że na tym etapie za darmo to umarło, więc zainwestowałam. Czy było warto? Było!

Od czasu przejścia na własną domenę i lepszy hosting pojawiło się również kilka propozycji, wzięłam udział w kilku spotkaniach. Ilość fanów na facebook wzrosła, na dzień dzisiejszy jest was ponad 700. I to wszystko bez płatnej promocji, bez kupowania lajków. Cieszę się, że jesteście. I że to właśnie dziś świętujecie ze mną

pierwsze urodziny!
pierwsze urodziny

Co do samego bloga, nadal szukam tej jednej swojej drogi. Chcę trochę zmienić tematykę, nie chcę koncentrować się jedynie na Ru, mimo iż jest ona centrum mojego świata. W tym wszystkim zbyt łatwo zapomnieć o sobie, a tego nie chcę. Więc nadal będą pojawiały się podsumowania, nadal będzie bajka ( w sobotę), nadal też będą pojawiać się moje opinie i przemyślenia o wychowaniu. Ale będzie też więcej mnie, mnie-kobiety, mnie-żony.

I kiedy pisząc ten tekst otwierałam starsze wpisy, czytałam je i analizowałam, wiem już co było robione źle, co wyglądało fatalnie. Stawiam dziś kolejny krok do przodu. Tym razem bardziej świadomy niż rok temu.

 

Written by Marta S.