Sierpień się skończył, więc pora na podsumowanie miesiąca. Jestem przerażona! Skoro sierpień za nami to znaczy, że lada chwila liście opadną, dni będą chłodniejsze, będziemy ubierać na siebie więcej warstw ciuchów, narzekać na deszcz i jednocześnie skakać po kałużach z dzieciakami. Nadejdzie ta część roku, którą lubię najmniej, ale nie mam na nią wpływu. Dlatego będę szukać dobrych stron tej sytuacji. Ale, ale, zanim przyjdzie jesień ja mam dla was podsumowanie sierpnia – całkowicie letniego miesiąca.

Sierpień 2016 – blog

Szału nie ma, są wakacje. Każdemu się należy oderwanie od komputera. Pisałam wtedy kiedy miałam ochotę, kiedy czułam potrzebę lub kiedy miałam chwilę czasu. Dlatego nowości na blogu jest w tym miesiącu mało. Są za to tematy ważne, jak ten o przygotowaniu dziecka do zmiany jaką jest pójście do przedszkola, oraz ten o fotelikach RWF, które jeszcze rok temu były dla mnie czarną magią i myślałam o nich jak zdecydowana większość rodziców. Na szczęście jestem otwarta na wiedzę i przyswajam informacje, do tego jestem ambasadorką akcji KochamZapinam, muszę ją godnie wspierać i to robię. Napisałam również o tym jak wyglądał mój pierwszy samotny wyjazd z Rozalką i zdradziłam swoje sposoby na to, by podróż przebiegła spokojnie. Do lżejszych tematów również podeszłam i tak powstało dla was zestawienie #myfirst7jobs oraz spontaniczny, nocą pisany tekst o tym, że szczęście jest proste. Powstało też w mojej głowie kilka nowych pomysłów, które czekają skrzętnie zanotowane, więc spodziewajcie się wysypu wrześniowego – o ile los przestanie nam płatać figle. Nie ma co ukrywać, że ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem chorób, lekarzy, wysypek i innych cudów. Zupełnie jakby trzeba było nadrobić pierwsze trzy lata życia. Ale mam nadzieję, że to już za nami.


Sierpień u Rozalki

U Rozalki sierpień to miesiąc zabawy, radość, nauki i wycieczek. Wiedząc, że od września zmienia przedszkolną grupę na najstarszą postanowiłam trochę ją wdrożyć i zapoznałam z takimi zadaniami jak: nauka literek, cyferek, liczenia, dni tygodnia i rysowania po śladzie. Czasem chciała się bawić w ten sposób, czasem wybierała lalki, uszanowałam to. Nie chciałam zrazić jej do tego z czym się zmierzy, moim celem było raczej zapoznanie w tymi zagadnieniami. Czy się udało okaże się za kilka miesięcy. Z końcem sierpnia udało nam się też po raz pierwszy przyciąć nowy paznokieć, odrósł całkowicie po 2,5 miesiąca, a ja przestałam się nim stresować. Udało nam się również kilka razy pojechać nad jezioro, gdzie mała była syrenką w wodzie, udała się wycieczka rowerowa, a co najważniejsze udał nam się tydzień u babci. Ostatnie dni sierpnia spędziłyśmy na wsi i to był chyba najlepszy tydzień z całego miesiąca. Każdego dnia atrakcji było mnóstwo. Zwykłe czynności jakie należy wykonać dla niej były najlepszą zabawą. Polowanie na kota, zbieranie jajek, zagonienie kur do kurnika, karmienie, podlewanie kwiatków czy wyrwanie warzyw na obiad – zajmowało ją tak, że zapominała o całym świecie. Ja starałam się uwiecznić to na zdjęciach i na naszym instagramie możecie podejrzeć co nieco. Najważniejsze, że ja odpoczęłam, a ona wyszalała się z babciami i dziadkiem, których jednak nie ma na co dzień.


Sierpień u mnie

Tu szału nie ma, chociaż… Pracuję nad tym, by nasz dom wyglądał coraz lepiej i był bardziej funkcjonalny. Co nie jest łatwe, bo stare domy mają to do siebie, że nie lubią dużych ingerencji. Więc małymi krokami dążę do swojej wizji. Pokój małej jest już prawie gotowy, brakuje kilku drobiazgów. Ale jest szansa, że jeszcze we wrześniu zobaczycie go w pełnej krasie. Znalazłam też idealny kolor ścian do salonu, czy też mówiąc jak moja mama – do dużego pokoju. Więc i tu zaczyna wyglądać coraz lepiej. Brakuje nowej, dużej kanapy, takiej, na której się wyśpimy oraz drobiazgów, które ocieplą wnętrze. Kuchnia czeka na malowanie i drobne zmiany, które osiągnę naprawdę minimalnym kosztem. A łazienka, cóż, plan na łazienkę jest, ale to chyba już nie w tym roku. Właśnie na tym upłynął mi sierpień, na planowaniu, szukaniu, dobieraniu i obniżaniu kosztów.

Tak właśnie minął nam sierpień, szkoda się z nim żegnać, ale liczę na to, że wrzesień będzie łaskawy, a później przyjdzie piękna, złota polska jesień. Spacery w parku po dywanie z liści to coś co akurat lubię w jesieni.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.