Taras, patio, duży balkon czy po prostu kawałek ogrodu. Chyba każdy z nas ma do zaadoptowania jakąś przestrzeń, która wiosną i latem pozwala się zrelaksować i odpocząć po ciężkim dniu. Przestrzeń spokojną, a jednocześnie pozwalającą bez problemu obserwować bawiące się dzieci czy zorganizować małe spotkanie towarzyskie. Kolejny rok z rzędu będę tworzyć i udoskonalać swój taras. Czy mi się to uda? Zobaczymy.

Taras – oaza spokoju

Mam to niewątpliwe szczęście posiadać taras. Co więcej, jest on zadaszony. Wiecie co to oznacza? Że może być deszcz, śnieg, burza, a ja spokojnie spędzę czas na tarasie. przydawało się to szczególnie, kiedy Ru była mała. Ponieważ taras jest osłonięty od wiatru, nigdy nie martwiłam się o pogodę, a pobyt na dworze był zaliczony. Kiedy urodziła się początkiem lata, mogło padać, a ona spała w wózku na tarasie. Gdy miała rok, mogła być ulewa, a ona siedziała na tarasie bawiąc się zabawkami. Gdy miała dwa lata wolała już biegać po deszczu, nic dziwnego. Ale taras to też inne plusy. Mogę zostawić pranie czy pościel na zewnątrz bez obaw, że zacznie lać i wszystko się zmoczy. Mogę zaprosić znajomych na grilla czy pieczonki (prażonki, duszonki, kociołek – nie wiem jak mówi się u was, ale podobno wszędzie inaczej) i nawet jeśli przyjdzie nieoczekiwana zmiana pogody, nie musimy w pośpiechu zbierać wszystkiego do domu. Od dwóch lat zmieniam oblicze mojego tarasu. Kiedyś był on tylko miejscem, gdzie można usiąść przy starym stole, gdzie popołudniu można było się ugotować. W zeszłym roku postanowiłam stworzyć z tarasu przyjazne miejsce, coś jak letni pokój.

Taras obecnie

W tej chwili mój taras wyłożony jest sztuczną trawą, dzięki temu możemy po nim chodzić na boso bez żadnych obaw. mogę w każdej chwili go odkurzyć i jest czysto. Dodałam też matę bambusową na kratownicę, po której kiedyś pięły się róże. Czemu zlikwidowałam, właściwie przesadziłam w inne miejsce, róże? Bo zbyt dużo owadów z żądłami się koło nich kręciło, a w połączeniu z ruchliwą dwulatką mogły z tego wyjść różne rzeczy. Do tego róża ma ostre kolce. Ponadto zmieniając róże na matę bambusową mam widok na dziecko bawiące się w piaskownicy. A to zdecydowanie ważna rzecz, by mieć ją na oku. Dodałam również sprytną półkę, która jest jednocześnie stołem. Mogę na niej postawić kwiaty, mogę odłożyć tam telefon, by teoretycznie był poza zasięgiem młodej, mogę wyżej postawić gorącą kawę. Aż wreszcie, możemy przy nim zjeść obiad w letni dzień. W kącie ustawiłam zestaw kawowy, czyli rattanowy stolik ze szklanym blatem i rattanowe fotele. W przeciwnym kącie kosodrzewina, a pod ścianą piknikowy stolik Ru. Taras stał się od razu bardziej funkcjonalny, a my spędzamy na nim dużo więcej czasu. W tym roku szykują się kolejne zmiany. Zadaszenie tarasu wykonane jest z jakiegoś tworzywa, które latem bardzo się nagrzewa. Chcemy oszukać przeznaczenie i zrobić dla tego dachu jakąś podbitkę. W tym sezonie chcę aby taras był pełen kwiatów, by stał się małym ogrodem. Mam już pewną wizję, ale finalny efekt będzie można zobaczyć dopiero latem.

Taras – moje inspiracje

Nie byłabym sobą, gdybym nie szukała inspiracji, gdybym nie podziwiała innych tarasów. Gdybym nie wyszukiwała elementów, które chciałabym widzieć u siebie. Lubię popatrzeć na zdjęcia, których w internecie jest mnóstwo i wybierać to co mi odpowiada. Czym w tym roku chciałabym dopełnić taras? Na pewno chciałabym przynajmniej 4 wiszące donice. Kilka wiszących latarenek, które wieczorem dodadzą koloru i klimatu, a przy okazji odstraszą komary. Do tego duży owalny, składany stół, który byłby ustawiany na tarasie tylko wtedy, kiedy byłaby taka potrzeba. Skoro stół to i krzesła, a na krzesłach miękkie poduchy w kolorze fuksji. Całość dopełniona rattanowym kufrem, w których mogłabym chować poduszki na noc.

taras

fot. castorama.pl

No to tyle w sferze marzeń i planów. Teraz trzeba poczekać na cieplejsze dni, by zająć się sadzeniem kwiatów, a dodatki, no cóż. Na pewno będę kupować stopniowo przez całe lato. Teraz na pierwszym planie jest pokój Ru, ten sam, do którego zaczęliśmy przymierzać się już w zeszłym roku. Ale, o pokoju i zmianach jakie w nim zaszły przeczytacie dopiero w czerwcu. Jeśli jesteście ciekawi co matka wymyśliła to zostańcie ze mną. teraz mogę powiedzieć jedynie tyle, że wizja z zeszłego roku dojrzała i zmieniła się całkowicie.

.

.
.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Ja mam naprawdę duży taras!!! Projektant mógłby na nim poszaleć, ale ja nie mam pomysłów jak tanio, ładnie i praktycznie go zagospodarować :(

    • A jak duży? Może wspólnie coś wymyślimy? Sztuczna trawa nie jest droga, a wygląda fajnie, stół z parasolem, krzesła, kwiaty w stojących kwietnikach, albo olbrzymie donice z daliami i od razu robi się ciekawiej :)

      • nooo spory :) jest duży stól z krzesłami i lawka, ale mimo to jest szaro , buro i ponuro a finansów na to niewiele :( generalnie kwiaty dużo dadzą, marzy mi się jakiś zaciszny kącik do czytania, ale teście nie chcą się zgodzić żeby boki pleksą czy czymś zabudować co by nie wiało i padało, całośc jest zadaszona, a na podłodze płytki :)

        • Nie musisz zabudowywać boków, wystarczy, że z jednej strony byś mogła zrobić drewniane lamele, a dookoła balustrad zrobić na przykład bambusową osłonę. Zadaszenie to świetna sprawa, bo pod nim możesz zawiesić jakieś doniczki :) Oj, czuję, że jakbym dopadła Twój taras to od razu bym wiedziała co tam zrobić :)

  • Gosia

    Oj ja to bym chciała mieć taras. Chocby malutki. Wy macie całkiem spory i działkę.

  • Czekam na zdjęcia tarasu lub zaproszenie na herbatkę :)

  • U nas już odbyło się pierwsze grillowanie na tarasie :) A co do urządzania, to przy dwóch psach, czterech kotach i jednym małym dziku – czyli moim synu, to jakiekolwiek finezyjne aranżacje nie mają sensu, bo zaraz wszystko będzie rozwalone :) Do tego dochodzą jeszcze wiatry, które na Szczycie strasznie wieją i już nieraz rzeczy z tarasu po ogrodzie zbieraliśmy…