Monodram o nieco przewrotnym tytule, gdzie w rolę guru wciela się Tomasz Kot to dwie godziny śmiechu. Śmiechu przez łzy. W spektaklu “Jak zostać sex guru w 247 łatwych krokach” nie znajdziemy wymienionych punkt po punkcie złotych rad. Żaden mężczyzna po dwóch godzinach nie stanie się maczo, a żadna kobieta boginią sexu. Za to każdy z nas zda sobie sprawę, że takich jak my, takich zwykłych ludzi, ze statystycznym życiem seksualnym jest więcej.

Spektakl ma formę wykładu, ale nie monologu. Kluczowy jest w nim udział publiczności. Tomasz Kot nikogo nie wywołuje na scenę (a szkoda), jednak rola publiczności nie kończy się na biernej obserwacji tego co dzieje się na scenie. Rola publiczności podkreślana jest już od pierwszych minut. Co więcej, osoby zgromadzone w teatrze bardzo chętnie włączały się w spektakl. Oczywiście ja też. Głucha cisza oznaczająca “nie” oraz mruczenie oznaczające”tak”, to były nasze znaki-sygnały. Nasza zgoda lub zaprzeczenie przedstawianej teorii. Wychodzi na to, że wszyscy faceci myślą tak samo, kobiety zresztą też po jednych pieniądzach. Wszyscy jesteśmy tak przewidywalni, że aż dziwne jak ciężko nam czasem się dogadać w ramach tej samej płci. Bo, że ciężko pomiędzy to akurat mnie nie dziwi.

Niewątpliwie ciekawa rzecz wydarzyła się w trakcie przerwy. Każdy obecny na widowni otrzymał żółtą karteczkę, na której mógł zapisać swoje pytanie do tytułowego sex-guru, odpowiedzi udzielała często cała widownia. W tej sytuacji nie bez przyczyny towarzystwo zostało rozsadzone, a widownia podzielona na cześć, w której zasiadły kobiety oraz cześć, gdzie siedzieli mężczyźni. Podejrzewam, że to powodowało iż odpowiedzi były szczere. Chociaż mnie to nie dotyczy, ja byłam z koleżanką,nie musiałam się martwić, że mąż dowie się zbyt wiele, a na pewno nie to co bym chciała.

Jeśli wiec w Waszym mieście można zobaczyć monodram to gorąco polecam. Zabierzcie ze sobą męża, siostrę, mamę czy przyjaciółkę i bawcie się tak dobrze jak i ja się bawiłam.

Written by Marta S.

  • Obejrzałabym chętnie by móc wyrobić sobie o nim opinię 😉

    Pozdrawiam, MG