Wy też widzicie w swoim otoczeniu taki trend, że już najmłodsze dzieciaki uczęszczają na zajęcia dodatkowe? Rzuciło mi się to w oczy ostatnio, kiedy na lokalnym profilu Spotted zaczęły pojawiać się pytanie o zajęcia dodatkowe już dla roczniaka czy dwulatka. Przez kilka dni zastanawiałam się nad tym tematem.

Kiedy wysłać dziecko na zajęcia dodatkowe?

Wydaje mi się, że to jest podstawowe pytanie jakie powinniśmy sobie zadać. Bo wiecie, łatwo naszpikować dziecięcy dzień różną aktywnością, tylko co z tego, jeśli maluch nie ma czasu na beztroską zabawę z rodzicami? A rodzice o zajęcia pytają. Pytają na lokalnych grupach społecznościowych, szukają w internecie. Denerwują się, że jak to, że dlaczego tak mało zajęć skierowanych jest do tych najmłodszych dzieci. W zasadzie to chyba tylko basen, czasem zajęcia językowe. Nam udało się znaleźć jeszcze zajęcia przygotowujące dzieci do przedszkola. Ale nie wiem czy to popularne i czy tam gdzie mieszkacie też coś takiego jest. W każdym razie zajęć dla dzieci rocznych i dwuletnich jest jak na lekarstwo. Wiecie dlaczego? Bo takie dzieci są po prostu za małe. Poznają świat dookoła i męczenie ich zajęciami mija się z celem. Często dzieciaki nie wiedzą na czym polega praca i zabawa w grupie, nie do końca lub wcale nie rozumieją poleceń i takie zajęcia najzwyczajniej w świecie niewiele im dają.

Inaczej sprawa ma się z dzieciakami trzy-, czteroletnimi i starszymi. Tutaj już pojawiają się możliwości. Mamy zajęcia taneczne, rytmiczne, sportowe, mamy nawet cheerlidering dla czterolatków. Czego dusza zapragnie. Żeby wysłać dziecko na zajęcia wystarczy odpowiednio gruby portfel i mnóstwo czasu wolnego. Ewentualnie odmówienie sobie czasu sam na sam z dzieckiem. My przerobiłyśmy zajęcia dodatkowe w zeszłym roku. Rozalia sama chciała chodzić na tańce, w kółko o tym mówiła, więc zapisałam ją na zajęcia odpowiednie dla jej grupy wiekowej. Ale o naszych doświadczeniach na koniec.

zajęcia dodatkowe

Na jakie zajęcia dodatkowe warto zwrócić uwagę?

Wyróżniłabym tutaj dwa typy, dwie grupy zajęć. Pierwsza to takie zajęcia dodatkowe, na które dziecko chce pójść. Druga to te, które są dla dziecka bardzo wartościowe i dobrze poświęcić trochę czasu na wyjaśnienie, dlaczego powinno na nie uczęszczać.

Grupa pierwsza, czyli zajęcia, na które dziecko chce pójść. Zazwyczaj mamy tu cały wachlarz możliwości i drugi pełen dziecięcych pomysłów. Moim zdaniem w sytuacji, gdzie dziecko prosi nas o jakieś zajęcia dodatkowe powinniśmy się przychylić do tej prośby. Bo jak inaczej ma się przekonać czy chce czy nie chce? Jak nie spróbuje to się nie przekona czy zajęcia faktycznie sprawiają radość, czy się podobają czy nie. A może akurat znajdzie swoje hobby? Jeśli nie, to po prostu zrezygnujecie i spróbujecie czegoś innego.

Grupa druga, czyli zajęcia, które są wartościowe. Wartościowe z naszego punktu widzenia, nie z punktu widzenia dziecka. To trzeba zaznaczyć koniecznie. Do takich zajęć ja zaliczam naukę języków obcych, ale nie tylko. Patrząc na swoje doświadczenia doszłam do wniosku, że do tej grupy zajęć należy również nauka pływania. Ja nie umiem, niestety, boję się wody, ale nie chcę dodatkowo martwić się jeszcze o dziecko. Dlatego doszłam do wniosku, że umiejętność pływania jest ważna dla jej bezpieczeństwa.

zajęcia dodatkowe

Nasze doświadczenia

Być może nasze doświadczenia w temacie zajęć dodatkowych dla dzieci nie są duże, ale zdążyłam już wyciągnąć z nich wnioski. Rozalia bardzo chciała tańczyć. Spróbowała. Jednak sama zniechęciła się do zajęć po kilku razach. Podejrzewam, że chodziło o nudę. Każde zajęcia wyglądały tak samo. Te same piosenki, w tej samej kolejności, te same dodatkowe zabawy. I tak z godzinnych zajęć sam taniec zajmował mniej niż połowę. Nasz dzień wtedy wyglądał tak, że wpadałyśmy do domu po pracy i przedszkolu po to, żeby obrócić się na pięcie, nakarmić psa i jechać na zajęcia. Później powrót do domu, kolacja, kąpiel, sen. Rozalia pewnego dnia powiedziała, że nie chce jechać, że woli się bawić w domu. Nie naciskałam. Fascynacja tańcem minęła i nie wróciła w takiej formie.

Natomiast w tym roku ja zdecydowałam za nią. I rozpoczęła naukę pływania. To zajęcia, których jej nie odpuszczę. Czas mija szybko i nawet się nie spostrzegę, kiedy zacznie jeździć nad wodę ze znajomymi. Ponadto pływanie jest zdrowe. Świetnie wpływa na postawę, modeluje sylwetkę, odciąża kręgosłup, dobrze wpływa na układ oddechowy. Angażuje wszystkie mięśnie i pełni też funkcję rehabilitacyjną.

Dzięki chrzestnej Rozalia liznęła też jazdy konnej, jednak ten temat pozostawiam na dzień dzisiejszy otwarty. Mała wie, że jeśli będzie chciała to po prostu zadzwonimy do stadniny i umówimy się na jazdę.

Więcej dodatkowych zajęć nie przewiduję dla niej na obecną chwilę. Dlaczego? z prostego powodu – ma ich całe mnóstwo w przedszkolu. A skoro ma to nie będę przeciążać dodatkowo czterolatki. Zapytacie co znaczy całe mnóstwo? Ano angielski 3 razy w tygodniu, hiszpański, balet, hip-hop, judo, dogoterapia, gimnastyka korekcyjna, Przeszkoliada. I to wszystko pomiędzy zajęciami programowymi, które muszą się odbyć. Nie mam serca męczyć dziecka dla spełnienia jakichś własnych ambicji. Jednak pozostaję otwarta na pomysły córki. Być może coś zafascynuje ją na tyle, że będzie chciała więcej i więcej. Ale ma na to czas, teraz niech korzysta z dzieciństwa ile się da.

zajęcia dodatkowe

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Marta Korotko

    Zauważyłam podobny trend. Moje dziecko ma 2,5 roku i nie pomyślałam nawet żeby ją gdzieś wypychać. Akurat ja lubię jej organizować czas: angielski poprzez zabawę, tańce, śpiewy, czytanie, robimy wspólnie zabawki np. instrumenty muzyczne, chcę jej pokazać różnorodność i zwyczajnie cieszyć się tym wspólnym czasem. Inna sprawa, że ona od jakiegoś czasu sama prosi o zabawę z dziećmi, tego jej nie zastąpię, więc szukam jakiś krótkich zorganizowanych zajęć, zobaczę na ile się to okaże atrakcyjne :)

    • A nie myślałaś o klubie malucha lub przedszkolu? Ru zaczęła chodzić mając 2 lata i spędzała tam tylko 3 godziny, ale miała swoją porcję zabawy z rówieśnikami. Sama aklimatyzacja też przebiegła spokojnie :)

  • Myślę, że najlepiej wtedy kiedy albo zauważymy u dziecka jakiś talent, który warto rozwijać albo samo o to poprosi, da nam sygnał, że takich zajęć potrzebuje.

  • Nic na siłę – opierając się na własnym przykładzie i swoich dzieci, mogę powiedzieć że warto spełniać marzenia i wybierać zajęcia dodatkowe związane z zainteresowaniem dziecka. Córka 6l.- od roku uczęszcza na zajęcia taneczne i widzę, ile jej to sprawia radości – jednym słowem uwielbia to. Jednak dwa lata przymierzałyśmy się do zapisów, aż nastał ten dzień że sama zdecydowała i tak już zostało…
    Myślę, że każde dziecko znajdzie coś dla siebie w odpowiednim czasie – nie należy do niczego zmuszać…o nie!

  • Ja mam wrażenie, że obecnie rodzice bardzo chcą, aby ich dziecko uczyło się wszystkiego. Ja daję mojemu synkowi czas wolny na zabawę, bieganie, chodzenie po lesie i wygłupy z kolegami. Nauka przyjdzie w swoim czasie.

    • Wszystko jest dostępne, nie tak jak w czasach naszego dzieciństwa. Część rodziców rekompensuje sobie to czego sami nie mogli mieć. A nie o to przecież chodzi.

  • Alicja Kowalska

    Faktycznie, pytań o zajęcia dla półtoraroczniaków na forach całe mnóstwo. My korzystaliśmy – i nadal korzystamy z Młodszą – z rytmiki – głównie w celu uspołecznienia Bąbli. Co innego zabawa w domu z rodzeństwem, które zna się na wylot, a co innego gdy pojawiają się inne dzieci, Pani, której trzeba posłuchać, polecenia, które należy wykonać, żeby dobrze się bawić. Obie dziewczyny zaczęły przygodę z rytmiką w wieku 2 lat i był to świetny pomysł. Przedszkole było dzięki temu mniejszą traumą (bo dzieci moje nieżłobkowe), a samych zajęć córki nie mogły się doczekać.