Jesień, złota polska jesień –  to już ostatni dzień wyzwania. Jestem zadowolona, bo wytrwałam, bo spróbowałam czegoś nowego. Bo mogłam odkryć w jesieni pozytywy. Przez tyle lat myślałam, że ich nie ma, a tu taka niespodzianka. Naprawdę niewiele trzeba, by odkryć jej pięno.

Złota Polska Jesień

Wszystko dzięki Kamili i przypadkowi. Przypadkiem trafiłam na jej blog, przypadkiem w czasie, gdy pojawiła się informacja o wyzwaniu, przypadkiem zdecydowałam się wziąć udział. I dotrwałam do końca. Dzisiaj ostatni dzień, dzień fotograficzny. Nie jestem fotografem, nie umiem robić zdjęć, próżno szukać u mnie wspaniałych, ostrych kadrów z idealną głębią koloru. Miałam odpuścić dzisiejszy temat. Ale kiedy zajrzałam w pamięć swojego telefonu, postanowiłam podzielić się z wami kilkoma zdjęciami złotej polskiej jesieni.

Jakość zdjęć jest jaka jest, robione są najwyższej klasy sprzętem, czyli moim smartfonem w znanej sieci. Mam nadzieję, że wybaczycie ten stan, ale w końcu codzienność to nie kilka nałożonych filtrów. Zobaczycie więc to co widzi moje oko, zobaczycie jesień moją codzienną.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.