Dzień jak co dzień. Czy poniedziałek, czy środa, dzień małego przedszkolaka wygląda podobnie. Jednak u każdego trochę inaczej. A jak jest u nas?

Zwykły dzień

Nie szalejemy, nie zrywamy się bladym świtem. Budzimy się raczej spokojnie, czasem wręcz zbyt leniwie. Budzik dzwoni o 7.30, a potem jeszcze ze cztery razy używamy opcji drzemka. Leniwie, jak koty przeciągamy się pod kołdrą, wystawiamy stopę stwierdzając, że zimno i jeszcze 5 minut. Kiedy już pobudka nabierze mocy urzędowej, z lekko przymkniętymi powiekami udajemy się w kierunku łazienki, by wykonać codzienny rytuał: siku, zęby, twarz. Nieco bardziej obudzone szykujemy śniadanie, jak nam się nie chce to wyciągamy owoce. Kawa dla mnie, herbata dla Ru, mija kolejne 15 minut. W tym momencie budzi się mój mózg, zostawiam kawę, idę wsadzić coś na tyłek, szykuje ciuchy dla małej. Ubieram siebie, pomagam ubrać się jej, strzelam jakąś fryzurę i okazuje się, że mamy jeszcze 5 minut.

W czasie gdy ja sprawdzam czy wszystko wyłączyłam, czy łóżko zaścieliłam Rozalia wskakuje w buty, wychodzi na podwórko, mówi “ćieść” naszemu psu i wsiada do samochodu. Jedziemy do przedszkola na 9.00, na szczęście mamy blisko, tylko 5 minut (albo 3 jeśli zamiast jechać miastem wyskoczę na trasę). Tuż przed 9.00 jesteśmy na miejscu, zmieniamy buty, buziak dla mamy i fru, biegnie bawić się z dziećmi (z misiem lub lalką pod pachą). Wychodzę.

(Tu powinien powstać osobny wpis o tytule “Co robi matka, gdy dziecko jest w przedszkolu”. I wpis taki powstanie, niebawem. Zamysł już w głowie siedzi i czeka na chwilę czasu, aby wylać się uszami wprost do edytora wordpress’u. Mogłabym też napisać “Co robi dziecko w przedszkolu, gdy jest w przedszkolu”, ale nie wiem czy się uda. Panie wychowawczynie musiałby pomóc.)

Przed 14.00 jadę ponownie do przedszkola, tym razem po córkę. Schodzi z sali wesoła, uśmiechnięta. Zamieniam kilka słów z wychowawczynią grupy – nadal musimy szantażować Rurkę żeby mówiła, leń mój mały. W samochodzie od córki własnej leniwej dowiaduję się, że jadła “suuu” i “mjam-mjam”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy “zupa” i “mięsko”. Na pytanie co jeszcze ciekawego robiła w przedszkolu twierdzi, że nic (od małego spowiadać matce się nie chce). Wracamy do domu – “ćieść łała”, “mama pić”, “mama zjuu”, “mama sitsit” (pies, pić, zjeżdżalnia, huśtawka). Po czym następuje w zależności od pogody:
A) wyjście na wyżej wymienione,
B) wejście do domu i zabawa czymś innym.
W domu, jak to w domu. Wyciągamy klocki, budujemy domy, samochody, meble dla lalek, czytamy książki, rysujemy, kolorujemy, bawimy się w lekarza, starego niedźwiedzia czy liska. W międzyczasie zjadamy późny obiad, skaczemy po łóżku, zanosimy psu kolację i same szykujemy się powoli do czynności około wieczornych.

19.00 jemy kolację, i wolnym krokiem, z mniejszym lub większym buntem, udajemy się w stronę łazienki, gdzie Małżon już wodę do wanny leje. Mała niby z wanny wyjść nie chce, ale jak tylko zawija się w ręcznik dopada ją zmęczenie. Ubieranie często odbywa się na śpiącym już dziecku. Jeśli nie zaśnie, to udaje nam się opowiedzieć przed snem jakąś bajkę i poprzytulać się bezkarnie.

(I tu pojawia się miejsce na inny wpis: “Co robi mama kiedy dziecko pójdzie już spać”. Ale o tym również napiszę innym razem.)

Written by Marta S.

  • Zwykła Matka

    Jeden wpis a ile pomysłów na kolejne :) My do przedszkola wstawałysmy na totalnym luzie – na którą się wyszykowałysmy to szłysmy, teraz jest gorzej….wstawanie po 6-tej i szybko żeby do szkoły zdążyć bo autobus albo sąsiadka. jedzie….

  • Alicja

    Ciekwe rytuały, powtarzalne ale jednak na pewno bardzo miłe :)
    Chociaz ja na razie bardzo boje sie jak to będzie miec dziecko – zero czasu dla siebie… Tym bardziej czekam na opis Twojego dnia gdy mala jest w przedszlu i co robisz gdy juz zasnie :)
    Ladne zdjecia, masz piękna córcie :)
    alicjadobry.pl

    • To się tylko wydaje, że zero czasu :) Najgorszy początek, trzeba się trochę przestawić, ale potem leci i okazuje się, że czas jest :) Nawet na nudę 😉

  • Blanka

    A już woła siku i to drugie? 😀

    • Czy woła? Od początku czerwca nie używa pieluch :)

      • Blanka

        no to pjona! jak mój chrześniak :) (w tym samym wieku są) on jak dorosły..wszystko chcę robić na kiblu jak powiada 😀

  • Marta K

    Całkiem sympatyczne to życie przedszkolaka :) Ja odkąd Hania zaczęła ząbkować najbardziej chyba lubię te chwile zaraz po przebudzeniu a potem te jak mała idzie spać, żeby mieć chwilę wytchnienia po maratonie płaczu i marudzenia :) Oby każdy kolejny ząbek przynosił mniej kłopotów :)

    • Wiesz co, chyba lepszy maraton płaczu niż akcję Róźki, u nas 3-4 dni przed pojawieniem się zęba młoda ma gorączkę wysoką (do 40st nawet) i generalnie jest z niej dętka :)

  • Śpiochy :) my wstajemy o 7, a od 6:30 dzwoni mi budzik jeszcze tylko 5 minut :)
    Świetnie opisałaś dzień przedszkolaka :)

  • A gdyby tak cofnąć się w czasie :) Super zdjęcia, a ta budowla – pierwsza klasa :)