Życie z wadą wzroku nie jest łatwe. To nie podlega dyskusji. Jeśli nosisz okulary doskonale wiesz co znaczy wejście zimą do domu, jak uciążliwy jest padający deszcz czy ostre słońce. Jeśli masz dzieci okazuje się, że okulary są dwa razy bardziej wkurzające. I pięć razy bardziej narażone na zniszczenie. Cóż, po prostu na dłuższą metę nie są one najwygodniejszym akcesorium. Natomiast szkła kontaktowe cieszą się coraz większą popularnością. Są wybierane chętnie, zwłaszcza przez te osoby, którym zależy na komforcie życia.

Moja przygoda z okularami zaczęła się na studiach, choć tak naprawdę powinnam je nosić dużo wcześniej. W czasie studiów okulary nosiłam do czytania czy komputera i było ok, przynajmniej w teorii. Dopiero po pierwszej ciąży trafiłam do specjalisty, który dokładnie zbadał moje oczy. Okazało się, że mam astygmatyzm. W tym momencie okulary zaczęły towarzyszyć mi całymi dniami i wtedy dotarło do mnie jak źle widziałam!! Przez jakiś czas nosiłam więc tą drugą parę oczu. Do czasu, aż nadszedł moment zwiększonego zainteresowania tą “dziwną rzeczą na twarzy mamy”.

Okulary przy małych dzieciach?

Nie, dziękuję. To znaczy, ja wiem, że wiele mam nosi okulary każdego dnia i nie narzekają. Jednak dla mnie było to mało komfortowe. Dziecko jest wszystkiego ciekawe i ściąga okulary rodzicowi średnio 10 razy na godzinę. Moje zostały rozciągnięte tak, że nie mogłam ich utrzymać na nosie. Między innymi z tego powodu pięć lat temu zdecydowałam się wypróbować szkła kontaktowe.

Do największych plusów szkieł należą:

– łatwość zakładania
– nie parują zimą
– można nosić okulary przeciwsłoneczne
– nie bardzo da się je ubrudzić
– możesz zrobić makijaż oka widząc co malujesz
– możesz iść na basen i widzisz, gdzie płyniesz
– nie martwisz się, że się połamią, kiedy dziecko siądzie ci na głowie podczas zabawy

Jak wybrać szkła?

Pierwszy raz nie był prosty. Kiedy wybrałam się do okulisty, by zamienić okulary na soczewki okazało się, że dobrano je źle. Zaliczyłam więc wizytę u optometrysty, który raz jeszcze sprawdził wartości jakie powinnam nosić i zamówił dla mnie odpowiednie szkła. Po kilku dniach znów pojawiłam się u tego specjalisty, by po raz pierwszy założyć soczewki. Nie powiem, pierwszy raz był trudny, ale dość szybko udało mi się zrobić to dobrze. Wyszłam w soczewkach, z kartką, na której zapisane miałam ich wartości. I tak do pięciu lat (z przerwą na drugą ciążę) noszę szkła.

szkla

Sprawdziłam kilka różnych marek, zarówno soczewek jak i płynów. Po takim czasie (5 lat) mogę już powiedzieć, że mam swoje ulubione. Jednak czasem jeszcze zdarza mi się testować. Wtedy lubię odwiedzić sklep Szkla.com. Dlaczego akurat ten? Bo mają duży wybór soczewek i akcesoriów. Do tego szybka dostawa i miła obsługa. No a tym razem zdecydowałam się na soczewki marki CooperVision – Biofinity Toric, które są dostępne tutaj.

Dlaczego akurat na te? Jak już wspomniałam mam astygmatyzm, czyli każde oko ma inne wartości cylindra i osi. Soczewki Biofinity to produkt najnowszej generacji. Są mega cienkie, wykonane w oparciu o silikonowo-hydrożelowy materiał. Zostały zaprojektowane specjalnie z myślą o astygmatyzmie. Mają dodatkowy system stabilizacyjny oraz wyższy stopień nawilżenia. Dzięki silikonowi uzyskano takie właściwości, dzięki którym rogówka oka ma stały dostęp do tlenu. Wspomniałam o stabilizacji – dzięki temu systemowi soczewka szybko dopasowuje się do kształtu i indywidualnych parametrów oka, nie wypada i nie podwija się. Co ciekawe jednej pary takich soczewek można używać w trybie ciągłym. To oznacza, że przez miesiąc nie musimy ich ściągać nawet na noc.

szkla

Jak wygląda codzienność z soczewkami?

Niektórym osobom samo zakładanie czy ściąganie soczewek może wydawać się czymś niemiłym. Ale wcale tak nie jest. Początki mogą być ciężkie, ale po nabraniu wprawy to już zabawa. Dziś nie potrzebuję nawet lusterka do tych czynności. Są jednak rzeczy, o których należy pamiętać decydując się na szkła.

Zasady takie jak choćby dokładne umycie rąk przed założeniem i przed ściągnięciem. Odpowiednie przechowywanie soczewek, odpowiednie czyszczenie ich. Poza dbaniem o soczewki należy też pamiętać o oczach. Decydując się na szkła musimy częściej nawilżać oko, zwłaszcza jak sporo czasu spędzamy na pracy z ekranem komputerowym (mrugamy wtedy mniej i wysuszamy oczy). Kupując krople nawilżające zwróć uwagę na to, by były dedykowane soczewkom. Ja używam kropli Clean Active Premium Drops i bardzo je sobie chwalę. Dzięki zawartości hialuronianu sodu krople działają szybko, poprawiając komfort patrzenia i eliminując uczucie suchości oka. Wskazania do ich stosowania to – poza soczewkami – praca przed komputerem, przebywanie w miejscach, gdzie działa klimatyzacja , długie podróże samochodem oraz pomieszczenia, w których jest duszno.

szkła

Póki nie zdecydowałam się na ciągłe noszenie soczewek przez miesiąc używam regularnie płynów do ich czyszczenia. Ta codzienna czynność jest niezwykle istotna dla naszych soczewek. Każdego wieczoru po wyjęciu ich z oczu najpierw czyszczę je płynem, a następnie zostawiam w świeżym płynie na noc, aby się zregenerowały i nawilżyły. Obecnie używam płynu All In One Light, który możesz znaleźć tu. Płyn ten poprawia nawilżenie soczewek, dokładnie oczyszcza i poprawia elastyczność. I tak naprawdę sama nie wiem, czy jest lepszy od Clean Active Premium, który też miałam okazję używać. Więcej o tym płynie możecie dowiedzieć się tutaj.

Ja chwalę sobie każdy z nich. Moje szkła są zawsze świetnie oczyszczone i nawilżone, zachowują swoje właściwości przez cały miesiąc.

szkła

Czy jestem zadowolona z soczewek w ogóle chyba nie muszę mówić. To zdecydowanie widać. Patrząc na moje kanały Fb i Ig – na 99% zdjęć mam soczewki. A czy jestem zadowolona z soczewek Biofinity Toric? Bardzo. Są cienkie, bardzo miękkie, dobrze leżą na oku. Na tyle dobrze, że już kilka razy zapomniałam, że ich nie zdjęłam. Dlatego mówię, że coraz bliżej jestem dnia, gdzie z pełną świadomością nie zdejmę ich na noc.

szkła

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.