W drugiej połowie października dzięki portalowi Babyboom.pl po raz kolejny miałam okazję testować wózek. Pierwszy raz sprawdzałam Joie Litetrax 4, tym razem był to Maxi Cosi Lila. Wózek ten jest na tyle ciekawy, że postanowiłam pokazać go tutaj, opisać swoje spostrzeżenia, pokazać plusy i minusy wózka. Krótką opinię możecie znaleźć na portalu Babyboom.pl, tam też znajdziecie opinie innych testujących mam. A teraz wracam do moich spostrzeżeń.

Maxi Cosi Lila

Wózek Maxi Cosi Lila to wózek wielofunkcyjny. Jednak nie jest to wielofunkcyjność jaką znamy. Zamiast osobnych części – gondola i siedzisko spacerówki, mamy tu jeden element. Gondola w Maxi Cosi Lila jednym płynnym ruchem zamienia się w spacerówkę. Dlatego kupując jeden wózek możemy sobie załatwić spokój na cały okres, w którym wózek ten będzie używany. Przez pierwsze pół roku używamy wersji gondolowej, która dla komfortu maluszka wyposażona jest we wkładkę ShapeofYou. Kiedy nasze dziecko usiądzie, czyli około 6-7 miesiąca życia po prostu ustawiamy gondolę do pionu. Dodatkowym naprawdę fajnym rozwiązaniem jest dwustronny materacyk, który zimą zapewnia ciepło, a latem przyjemnie chłodzi.

maxi cosi lila

Na powyższym zdjęciu widzicie wózek w wersji głębokiej. Florce już miejsca na nóżki brakło, choć wagowo ma jeszcze spory zapas. Gondolkę można instalować w obu kierunkach. W wersji typowo niemowlęcej będzie ona odwrotnie niż na zdjęciu. Natomiast poniżej wózek jest już w wersji spacerowej.

maxi cosi lila

Plusy wózka

Nie będę się wdawała w szczegóły techniczne i parametry, bo to bez problemu znajdziecie na stronie producenta czy jakiegokolwiek sklepu. Skupię się na tym co w wózku mi się podobało. A w kolejnym akapicie przejdę do minusów. Ale, ale, najpierw to co mi się spodobało.

Świetną sprawą jest pojemny kosz na zakupy, który jednocześnie jest torbą! Wystarczy wziąć za uszy torbę wraz z całą zawartością i wnieść do domu. To ułatwienie od razu rzuca się w oczy i podczas testów chętnie z niego korzystałam.

Wózek posiada bardzo przyjemną w dotyku tapicerkę. Odnosi się wrażenie jakby dotykało się miękkiego kocyka czy pluszowej maskotki.

Wbudowana w wózek moskitiera, pozwala na użycie jej w dowolnym momencie. Choć moja Florka uznała, że moskitierą można się świetnie bawić. Moskitierę w kolorze czarnym widać na zdjęciu poniżej, oczywiście jest to wersja złożona, wewnątrz budki.

Podoba mi się także design gondoli. W zasadzie cały wózek byłby w moim guście, gdyby jego rama była jednokolorowa. Ale to jest sprawa drugorzędna. Świetne jest to, że wózek mimo sporych gabarytów bez problemu składa się jedną ręką, i to bez większego wysiłku. Dodatkowo wielkim plusem jest fakt, że jeśli planujemy dzieci rok po roku, to na jednym stelażu możemy umieścić dwie takie gondolki i zamiast całkiem zmieniać wózek, po prostu dokupujemy jeden dodatkowy element.

Minusy wózka

Minusów zbyt wiele nie ma w wózku Maxi Cosi Lila. A te, które wskażę dla innej osoby mogą być rzeczami neutralnymi lub plusami. Niemniej jednak oceniałam wózek przez pryzmat naszych potrzeb, terenu w jakim się poruszamy i swojego gustu.

Jak wspomniałam wolałabym, aby stelaż był w jednym kolorze. Dwukolorowy nie przemawia do mnie. Mam wrażenie, że przez element w kolorze srebrnym wózek sprawia wrażenie masywniejszego niż jest i optycznie krzywego (?).

Malutkie przednie koła, które blokowały się przy najechaniu na nawet małą gałązkę czy kamyk. Dla kogoś innego będzie to bez znaczenia, ale naszymi głównymi terenami spacerowymi są lasy i polne dróżki. Połączenie małych przednich kół i ogólnej sporej wagi wózka nie było fajne. Bo wózek jest ciężki, nie da się ukryć. W założeniu ma służyć od urodzenia, musi być stabilny i bezpieczny dla niemowlaka. Jednak 12-kilogramowe dziecko w środku to już niezły trening dla mięśni.

Ponadto wózek Maxi Cosi Lila jest zwyczajnie duży. Mimo, iż mam samochód w kombi, to wózek zajął mi cały bagażnik.Z takim wózkiem nie spakowałabym się nawet na weekendowy wyjazd.

maxi cosi lila maxi cosi lila

W ogólnej ocenie Maxi Cosi Lila nie wypada źle. Z każdym kolejnym dniem przyzwyczajałam się do drobnych niedogodności, do opisanych minusów. Uważam, że dla osób mieszkających na wsi ten model się nie sprawdzi. Ale jeśli mieszkacie w mieście i 90% waszych tras spacerowych jest równa to będzie on świetnym wyborem.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

 

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.