Joie Litetrax 4 to wózek, który trafił do nas na tygodniowe testy. Jak się okazało, testy były bardzo intensywne i finalnie zostały przeprowadzone przez 3 osoby. Dlaczego przez 3? Dlatego, że jak zapewne część z was wie, drugiego dnia testów wylądowałam w szpitalu. Pałeczkę testerów przejęła najbliższa rodzina. Zajmując się Rozalią używali wózka i wyrabiali opinię o nim. Jak wypadły testy? Czy wózek spełniłby nasze oczekiwania? Zapraszam!

Joie Litetrax 4

Tak wygląda film promocyjny przygotowany przez producenta. Najważniejsze informacje z jego strony internetowej to:

Wymiary i waga:

Wymiary wózka rozłożonego: ok. wys. 103 x szer. 58,8 x dł. 91,4 cm.
Wymiary wózka po złożeniu: ok. wys. 31 x szer. 58,8 x dł 82,5 cm.
Waga wózka spacerowego: ok. 10 kg.
Średnica kół: tylne 24,5 cm, przednie 17 cm.
Wysokość rączki od podłoża: 103 cm.
Szerokość siedziska: 35 cm.
Głębokość siedziska: 27 cm.
Wysokość oparcia: 45 cm.

Jak te liczby mają się do rzeczywistości? Wózek jest duży, powiedziałbym nawet, że ogromny. Jestem przyzwyczajona do małych spacerówek, które bez problemu zmieszczą się do każdego samochodu. Joie Litetrax 4 jest naprawdę wielki, zajmuje nam prawie pół bagażnika (a mamy samochód w kombi). Nie mówię tu, że jego wielkość jest minusem, bo tak nie jest. Zimą dziecko ma wystarczająco dużo miejsca, by wygodnie podziwiać świat w grubej kurtce. Latem ma sporo miejsca na spokojną drzemkę. A jeśli dla dziecka ma być miejsca sporo to wózek z automatu musi mieć odpowiednie gabaryty. Na pewno będzie wygodny dla osób wyższych, ja z moim 168 mam średnio wygodną wysokość rączki, za wysoka. Małżon, ze swoim 180 (czy jakoś tak) twierdzi, że jest idealnie.

Jak widać 3-latka o wzroście 93 cm ma się w wózku całkiem nieźle. Oparcie jest rozłożone do pozycji leżącej, a ona ma się jak królowa. Co mi się spodobało – przy oparciu rozłożonym na płasko wózek jest bardzo stabilny. Młoda waży 14 kilogramów, więc ma bardzo mały zapas do limitu, a mimo to przy wszystkich możliwych kombinacjach akrobatyczno-artystycznych, jakie wykonywała w nim Ru, ani razu nie stracił stabilności.

Do plusów wózka na pewno należy duży kosz, szkoda tylko, że jego maksymalne obciążenie to 2 kg. Na zakupy średnio, ale na gadżety niezbędne na placu zabaw w sam raz. Zmieści się wszystko co jest nam potrzebne. Przedłużana budka sprawdzi się doskonale latem, kiedy dziecko zaśnie. Słońce nie świeci bezpośrednio na dziecko, a jednocześnie zapewniony jest dostęp powietrza. Za to podczas deszczu czy śniegu rozłożenie budki na maksa nie sprawdzi się. Pod sprytnym zamkiem kryje się siateczka wentylacyjna. Podoba mi się również to, że przy rączce mamy dwa miejsca na napoje i zamykany schowek, na przykład na klucze lub telefon (ewentualnie gumki do włosów i “chlep śjuchy”). Oparcie regulowane jest jedną ręką, co pozwala na opuszczenie go nie przerywając dziecku snu. 5-punktowe pasy zapewniają bezpieczeństwo podczas jazdy wózkiem. Pałąk – wiecie jak trudno go odpiąć? Aby to uczynić trzeba wcisnąć jednocześnie dwa guziki, okazuje się, że moje paznokcie są do tej czynności zbyt długie (serio?! Zerknijcie na fotki poniżej, wcale nie są długie…).

Materiał – w dotyku wydaje się być trochę ceratowy, nie wiem jednak czy to nie zabieg celowy. Miałam ochotę ubrudzić wózek i sprawdzić jak schodzą z niego kawałki chrupek, plamy z soku, owoców czy lizaka. Niestety brakło czasu. Nie wiem również ile osób testowało wózek przede mną, ale rama nosi wyraźne ślady użytkowania. Nie trzeba się przyglądać, aby je zauważyć. Jednak ja nie jestem w stanie ocenić jak otarcia powstały. Ilość osób, sposób użytkowania – to wszystko ma znaczenie. Jeśli więc ktoś z Was ma Joie Litetrax 4 i jest pierwszym właścicielem to proszę o wypowiedź w tym temacie.

Joie Litetrax 4 – podsumowanie

Gdybym miała ocenić Joie Litetrax 4 w skali szkolnej, dałabym mu 3+, może 4-. Dla mnie jest on zbyt duży i ciężki. Waga, zero amortyzatorów (wózek jest bardzo twardy) i fakt widocznych śladów zużycia miały zdecydowany wpływ na moją ocenę. Kiedy wybrałam się z Rozalią na pobliski plac zabaw ona wolała wyjść z wózka. Sami zobaczcie, to co wyprawia kubek mówi wszystko (50 metrów i połowa soku się wylała):

Za to Małżon daje mu ocenę wyższą. Cytując go:
“Dobrze się prowadzi, jest skrętny i wcale nie ciężki, wygodny i fajnie się składa. Łatwo go podbić przy wjeżdżaniu na krawężnik. Mnie się nim jeździło bardzo dobrze, a Ty się po prostu czepiasz szczegółów.” – Także widzicie sami, co ja tam wiem.

Zapytałam też Mamę o zdanie, bo miała okazję wozić tym wózkiem Rozalię:
“Bardzo wygodny, lekko się nim skręca, nawet te koła mi nie przeszkadzają, że się kręcą. Rozalka miała bardzo wygodnie i chyba spokojnie mogłaby jeździć, nawet ważąc więcej niż 15 kilo. Bardzo fajny wózek.”

Co więcej – ogólna ocena wypada dobrze. Jeśli więc przymierzycie się do niego w sklepie i wysokość rączki nie będzie dla Was problemem to możliwe, że właśnie znaleźliście wózek idealny. Gdybym miała go od początku to Rozala tuż po pierwszych krokach spacery zaliczałaby na własnych nogach. 14 kilogramów dziecka i 10 kilogramów wózka to dla mnie zdecydowanie zbyt dużo.

.

.

.

.
************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.