Bezstresowe wychowanie krąży wokół rodziców jak ziemia dookoła słońca. Ten termin znalazł szczególne upodobanie wśród rodziców, którzy preferują wychowanie przy pomocy klapsów. Dlaczego akurat w tej grupie? Ponieważ Ci rodzice nie potrafią, nie chcą zadać sobie trudu by wychowywać inaczej. Dla nich wychowanie bez klapsów z automatu staje się wychowaniem bezstresowym. Czy tak jest naprawdę?

Bezstresowe wychowanie to bzdura

To największa ściema jaką kiedykolwiek słyszałam. Nie da się tak zrobić, nie istnieje sposób wychowania, który całkowicie uchroni dziecko przed stresem, który nie dopuści do sytuacji nerwowej i trudnej dla dziecka. Bo i jak to zrobić? O ile w domowym zaciszu, przez pierwsze kilka lat życia dziecka jesteśmy w stanie wszelkie zachcianki spełniać, o tyle podstawowe zasady współżycia społecznego wykluczają taką możliwość.

Bezstresowe wychowanie w przestrzeni publicznej

Jesteśmy na placu zabaw, to pierwsze miejsce, w którym maluch uczy się zasad panujących w grupie społecznej. To tu poznaje inne dzieci, to tu widzi ich relacje, tu dowiaduje się, że aby zjechać na zjeżdżalni trzeba stanąć w kolejce, że w piasku każdy ma swoje zabawki, którymi może się podzielić z innym dzieckiem, ale niekoniecznie musi. Tu nie ma miejsca na bezstresowe wychowanie. Nikt z obecnych nie opuści huśtawki, bo inne dziecko przyjdzie i powie, że ono teraz będzie się huśtać. Żadne nie odda swoich zabawek, bo inne będzie chciało się nimi bawić. Efekt jest taki, że dziecko zaczyna się denerwować, stres jest normalnym uczuciem. Jednak jeśli w domu rodzice zaspokajają każdą zachciankę dziecka na zawołanie, o tyle na placu zabaw nie są w stanie tego uczynić. Mamy więc trzy sekundy na zawinięcie dziecka pod pachę i ewakuację, inaczej czeka nas napad histerii i spojrzenia innych rodziców. A jak to jest na zakupach?Na pewno to znacie. Dziecko płacze, rzuca się na ziemię, robi bałagan, czasem niszczy co popadnie. Wszystko dlatego, że chce jakąś rzecz (albo kilka). W momencie kiedy rodzic mówi “nie” następuje katastrofa. Dalej wiecie co – trzy sekundy na ewakuację. Lub w przedszkolu, stres jest już w momencie, kiedy mama znika, i co dalej? Dalej mamy grupę dzieci, z którymi trzeba przeprowadzić zajęcia, a bezstresowo wychowywany maluch to rozwalone zajęcia. W grupie już tak jest, że uwaga nie może koncentrować się na jednym dziecku. Żadna wychowawczyni nie pozwoli na to, aby w czasie zajęć programowych jedno dziecko szło się bawić, bo ma na to ochotę.

Nie da się wychować bezstresowo

Po prostu się nie da. Tak się składa, że w życiu na człowieka czeka wiele stresów. Począwszy od pierwszych rozstań z rodzicami, pierwszym dniem w przedszkolu, pierwszym występem, pierwszej klasówki. Na każdym kroku czyhają na dziecko stresujące sytuacje, nic z tym nie zrobimy. Z drugiej strony nie da się wychować dziecka za pomocą klapsów, to żadna metoda. Te dwa typy to przeciwne skrajności. Dziecko trzeba wychować mądrze, ale to nie jest prosta sprawa. Bo jak to właściwie jest – mądrze? Nie odpowiem Wam, bo sama nie wiem. Ja się staram, wydaje mi się, że robię co mogę. Rozmawiam, tłumaczę, pokazuję. Ale efekty zobaczę dopiero wtedy, kiedy Rozalia dorośnie i założy własną rodzinę. Wiem jedynie, że bezstresowe wychowanie nie istnieje, widać to w codziennym życiu. Wiem też, że dzieci się buntują, denerwują i to jest zupełnie normalne. Ciężkie dla rodzica, ale normalne. dla poznającego świat dziecka. Zwane buntem x-lata, w zależności od wieku, ale do przejścia. Tylko nie można działać pod wpływem emocji, bo to nasz najgorszy doradca. Czasami, kiedy maluch daje nam popalić musimy zacisnąć zęby, wziąć kilka głębokich wdechów i dopiero kiedy sami ochłoniemy możemy zacząć rozmowę. Ale tą rozmową da się naprawdę dużo osiągnąć, trzeba tylko być konsekwentnym i wytrwałym, efekty nas zaskoczą w najmniej oczekiwanym momencie.

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.