Co-sleeping i bed-sharing, czyli po naszemu spanie z dzieckiem. Czy to spanie w jednym pokoju, czy to przystawienie dziecięcego łóżeczka do naszego łóżka, aż wreszcie wspólne spanie – czyli spanie dziecka wraz z rodzicami. Czy spanie z dzieckiem faktycznie jest takie dobre i dla kogo?

Spanie z dzieckiem wg mojej mamy

Dlaczego według mojej mamy? Bo mamy zupełnie inne zdanie w tej kwestii, totalnie inne podejście. Zresztą nie tylko w tym temacie, bo w wielu innych kwestiach dotyczących wychowania także. Ale do sedna. Kiedy zadałam na moim fanpage pytanie dotyczące spania z dzieckiem, zadałam je również mojej mamie. Odpowiedź mnie nie zdziwiła, w końcu znam mamuśkę 30 lat.

Dziecko powinno od początku spać samo. A jak matka śpi z dzieckiem to tylko dlatego, że jest leniwa i nie chce jej się w nocy wstawać, wygodniej mieć dziecko przy sobie. Ale dziecko powinno od początku wiedzieć, że ma swoje miejsce i wiedzieć gdzie ono jest.

Czy naprawdę jest tak jak ona sądzi? 30 lat temu takie podejście nie było niczym dziwnym. Dzieci, jeśli już spały w sypialni rodziców, to zawsze w swoim łóżeczku i bardzo krótko. Moja siostra przyszła spać do mojego – naszego pokoju bardzo szybko, miała może 3-4 miesiące. Cóż, czasy były zupełnie inne, podejście do dzieci również. Dotyczyło to wszystkich sfer wychowania. Klapsy, kary, razy – to było normalne w każdej rodzinie. O ile można tu użyć słowa “normalne”. Sypialnia rodziców była terenem, który należał tylko do nich. Mama co prawda powiedziała mi, że przychodziłam do nich nad ranem, ale tylko do czasu aż urodziła się siostra. Kiedy byłyśmy już we dwie nocne eskapady się skończyły.

Spanie z dzieckiem wg mnie

Moje podejście do spania z dzieckiem przeszło sporą ewolucję. Na początku miałam podobne podejście do mojej mamy. Uważałam, że o ile dziecko może pospać z nami w sypialni to koniecznie we własnym łóżku. I tak też było. Przez pół roku Rozalia spała sama w swoim łóżku, a że dziecko z niej kochane to spała spokojnie. Później przyszła zima i lubiłyśmy pospać dłużej, więc bywało, że około 7 rano brałam małą do siebie. Bywało, że w środku nocy roczna Ru sama do nas przychodziła, a od 8 miesięcy śpimy razem każdej nocy.

Czy spanie z dzieckiem mi przeszkadza?

Wręcz przeciwnie, wspólne spanie jest wspaniałym doświadczeniem, ma wiele plusów i wzmacnia więź między rodzicami a dzieckiem. Ponad to zauważyłam, że Rozalka chętniej śpi z nami od czasu, gdy ja poszłam do pracy. Ewidentnie widać, że brakuje jej czasu ze mną. Zimą dość często zdarzały się sytuacje, kiedy budziła się i mówiła:
– Mamusia, daj mi lońckę.
– Mamusia, psitul mie.
Dziwi Was to? Bo mnie wcale. Rozala nie jest typem przylepy, która wisi na mnie cały dzień, chętnie chodzi do przedszkola, chętnie zostaje w domu z babcią. Ale przychodzi moment, kiedy bezpieczna czuje się tylko przy mnie. A mnie pozostaje się z tego cieszyć.

Co nam daje wspólne spanie?

Wspólne spanie z dzieckiem to przede wszystkim bliskość, to zaspokojenie potrzeb malucha. To możliwość szybkiej reakcji, kiedy zdarzy się zły sen. To możliwość przytulenia, kiedy obudzi się wystraszone z nieznanego nam powodu. To budowanie więzi między rodzicami a dzieckiem. Więzi, która widoczna jest w codziennym życiu. Dzieci śpiące z rodzicami prawie wcale nie miewają lęków nocnych, a jeśli płaczą w nocy to robią to kilka razy krócej niż dzieci śpiące osobno. Wspólne spanie z dzieckiem to również mniejsze ryzyko SIDS (wbrew powszechnej opinii). Dzieci śpiące z rodzicami lub mające łóżko tuż obok nich są mniej narażone na wystąpienia nagłej śmierci łóżeczkowej – wykazały to przeprowadzone badania. Ponadto dzieci śpiące z rodzicami są stabilniejsze emocjonalnie, łatwiej radzą sobie ze stresem, nie są lękliwe i mają wyższe poczucie wartości.

Spanie z dzieckiem budzi kontrowersje

Nie da się tego ukryć, spanie z dzieckiem ma swoich zwolenników i przeciwników. Do głównych argumentów przeciw należą – zbytnie przyzwyczajenie się dziecka do wspólnego spania, brak intymności w związku, niewysypianie się rodziców. Nie dziwią mnie te arumenty, ponieważ jest w nich sporo prawdy. Spanie z dzieckiem wymaga pewnych ram, pewnego przemyślenia sprawy. Mówi się, że śpiące z rodzicami dziecko nie będzie chciało później spać samo – jest taka szansa. Dlatego wspólne spanie musi być mądre. Jak to zrobić? Tego Wam nie powiem, bo każde dziecko jest inne, każda matka i ojciec są inni, nie istnieje jeden świetny i niezawodny sposób na bezbolesną naukę spania w swoim łóżku. Ten sposób każdy, kto śpi z dzieckiem musi znaleźć sam.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Aleksandra Kramkowska

    U nas było bardzo podobnie. Zanim Tadeusz przyszedł na świat uważałam, że dziecko powinno spać w swoim łóżeczku, które stoi w jego pokoju – byłam wielką przeciwniczką spania z dzieckiem. Tak było, około pół roku. A potem Tadeusz spał u nas raz po raz, bo przysnęłam przy nocnym karmieniu, bo niedziela i można pospać chwilę dłużej… aż został na dobre i ciężko namówić go do spania w swoim łóżku. Czy nam to przeszkadza? Trochę tak, ale jednocześnie bardzo to lubimy! 😀

  • Gosia

    Marta ja napisze Ci jedno śpimy z Jasiem do dnia dzisiejszego. Mam wpis na ten temat ale czeka na dobry moment.

  • Nie śpię z córką z jednej przyczyny-ona się tak rzuca na łóżku, że ja nie mam szans się wyspać :)

  • Tosia od urodzenia spała w swoim łóżku, kiedy miała pięć miesięcy zamieszkała we własnym pokoju. Nikt z nas nie narzeka, ale kiedy męża nie ma w nocy w domu, często śpi ze mną. Nie jest to jednak normą albo regułą, po prostu czasem się zdarza;) Każdy robi jak uważa i wybiera to, co dla niego najwygodniejsze.

    • Kto wie może jakby u nas było więcej miejsca to Ru też miała by swój pokój, ale nie ma jak na razie, więc korzystamy :)

  • My przerabialiśmy różne wersje. Jakieś pierwsze dwa lata syn spał w swoim łóżeczku postawionym obok naszego (oczywiście osobny pokój się zupełnie nie sprawdził). Potem, jakoś prawie rok spał z nami, bo łóżeczko zrobiło się za małe, a jakoś nam się nie spieszyło z kupnem nowego, bo wymagało to gruntownego przemeblowania domu. Obawiałam się, czy po tym czasie zaakceptuje spanie samemu, ale dostał łóżko w kształcie auta, co sprawiło, że od razu chciał w nim spać :) Ale czasem się zdarza, że w nocy przyłazi do nas, jak chyba wszystkie dzieci :)

    • Dlatego nasza młoda ciągle czeka na własne łóżko 😀 Może przed końcem wakacji kupimy hahaha

  • Julka spała ze mną najdłużej, do 3 lat. Alan z Leną oczywiście nie byli gorsi od siostry 😀 Dla mnie to były same plusy dla mojej mamy – moja wygoda 😀