Oczywiście najczęściej jest tak, że po prostu wraca do pracy na etacie i cześć pieśni. Ale czasem jest tak jak w naszym przypadku, gdzie Ru chodzi do mini-przedszkola i spędza tam tylko 5 godzin. Co więc w tym czasie robi matka, co robię ja?

female-865073_640No na pewno nie to, a przynajmniej nie od razu.

Zacznę od początku. W zasadzie można by od pobudki, ale skoncentrujmy się na tym czasie kiedy dziecko już w przedszkolu, buziak, papa i mama wychodzi. Gdy zamykam za sobą drzwi przedszkola i wsiadam do samochodu pierwsze co robię to wyciągam kalendarz. Ten sam, w którym poprzedniego wieczoru zanotowałam zadania do wykonania na dzisiejszy dzień. I tak na przykład:
1. Powiesić ciemne pranie, włączyć różowe, tudzież białe.
2. Wyprasować stertę poprzedniego.
3. Posprzątać, czyli kurze, dywany i podłogi.
4. Podjechać do sklepu po kilka rzeczy.
5. Zrobić obiad (jakikolwiek).
6. Ogarnąć na podwórku.
7. Załatwić pierdyliard spraw związanych z działalnością Małżona, na które on czasu nie ma.
8. Wyczesać psa.
I tak dalej się mnoży, w zależności od dnia. Chociaż jak wiadomo mamy stałe codzienne punkty programu. Gotowanie, zmywanie, odkurzanie – no samo się nie zrobi. Chyba, że kupię ten odkurzacz taki płaski kosmiczny, co po podłodze sam jeździ.
wash-380831_640

No to tak, zostawiam ją w tym przedszkolu, jadę na pocztę wysłać nagrody, ewentualnie Małżonowskie faktury, odwiedzam księgową, wracam do domu przed 10.00 i żeby nie tracić czasu składniki na zupę pakuję do Thermomixa, i rozkładam deskę do prasowania. Tak już mam, że nie schowam do szafy nie wyprasowanych ubrań.Po pierwsze dlatego, że tak mnie w domu nauczyli, po drugie dlatego, że świeżo wyschnięte prasuje się łatwiej i szybciej. W międzyczasie dodam kolejne składniki do zupy, szybki łyk zimnej już kawy i lecimy dalej. Pranie zrobione, zupa też, więc trzeba TM-a rozłożyć i umyć. Robię drugą kawę. Jest około 12.00, siadam przed komputerem i staram się dopiąć posty na ostatni guzik, opublikować i jeszcze wkleić link w kilka miejsc, żeby dotrzeć do czytelników. Kolejne godziny spędzam na znalezieniu szablonu idealnego, do celu się zbliżam, ale coś zawsze jest nie tak. Łatwo nie jest, ale staram się. W międzyczasie kolejne pranie do powieszenia czeka, Małżon dzwoni z BardzoPilnąSprawąNaWczoraj, przyjeżdża kilku kurierów (plusy firmy w domu) i już zaraz będę miała chwilę dla siebie. A nie, przepraszam, jest 13.40, za 5 minut muszę jechać po małą do przedszkola. No nic, poczta była rano zamknięta to podjadę raz jeszcze jak odbiorę Rozalę.
vacuum-cleaner-657719_640

Lub choćby dzień dzisiejszy. Jeden z bardziej szalonych w ostatnim tygodniu. Dlaczego? Dlatego, że dzisiaj się rozmnażam, w sensie klonuję. I szczerze nie wiem jak udało mi się znaleźć czas na napisanie postu. A zaraz wiem! Paznokcie mi schną przecież. I szpinak się rozmraża, więc mam nadzieję, że schnięcie i rozmrażanie się zsynchronizuję i zdążę zrobić obiad zanim będę musiała wyjść.

bread-725873_640

Wiecie co będzie wieczorem jak położę małą spać? Zacznę od początku, posprzątam kuchnię po całym dniu, zrobię listę zadań na dzień kolejny, schowam ostatnie porzucone zabawki. Wezmę gorącą, pobudzającą kąpiel i zasiadam ponownie do komputera. Przeglądam zdjęcia, szukam odpowiednich do kolejnych wpisów. Zastanawiam nad tematami. Z Małżonem jeszcze trzeba czas spędzić, porozmawiać, opowiedzieć co się działo w ciągu dnia. I tak około 23.30 docieram do łóżka, wskakuję pod kołdrę i leżę. Najczęściej nie mogę zasnąć jeszcze do mniej więcej 1.00. W telefonie schowanym pod poduszką notuje kolejne pomysły. Najlepsze przychodzą na myśl właśnie w nocy. Gdyby nie to, że o 7.30 trzeba zacząć nowy dzień blogiem zajmowałabym się tylko w nocy.
knit-869221_640

I wiecie co, nie jestem jedyna. Kilka moich koleżanek tak jak ja “siedzi w domu”. Przy czym każda z nas marzy o tym, żeby sobie faktycznie posiedzieć.

Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.

Written by Marta S.

  • Ja czasami marzę jeszcze o tym, żeby poleżeć. Czasami się udaje.

  • Mamy do pogadania

    Heheheh jak bym czytała o sobie- dosłownie 😀

    http://www.mamydopogadania.pl

  • To ja mam takie “siedzenie” od 9.00-13.40 od poniedziałku do piątku 😉

  • Maria Kasperczak

    Moje dziewczyny w przedszkolu od 8 do 15, “siedzę w domu” 7 godzin, a tak naprawdę usiadłam dopiero dzisiaj po 16, bo babcia zajmuje sie wnuczkami (taki luksus 2 razy do roku)

  • Kornelia Sierotowicz Wójcik

    heheh, samo życie;) Ja też siedzę w domu nic nie robię 😉 hehhehe od 8.30 do 13 leżę do góry brzuchem 😉

  • Co by matka nie miała robić zazwyczaj kończy się na tym, że niewiele z tej listy wykreśla 😉

    • Poślesz Oliwierka do przedszkola to trochę się zmieni, ale i tak czasu mieć nie będziesz 😉

  • Zwykła Matka

    Och tak, marzę by w końcu “posiedzieć w domu” :) Siedze niby, ale tak jak piszesz – jest pierdyliard rzeczy do zrobienia……ZAWSZE COŚ!!!! Córka odkąd chodzi do szkoły, wraca o całe trzy godziny wczesniej do domu niż z przedszkola! Wyobrażasz sobie? Dzień mam skrócony o 3godziny!!!!

    • O TRZY GODZINY! OMG! Biedna kobieto…

      • Zwykła Matka

        No mówię ci!! Jak tu ogarnąć temat w tak skróconym czasie? Staram się nie siedzieć przy komie jak wraca młoda, bo przecież spacer, bo lekcje, bo czytanie książek czy zabawa……ach….

        • Swoją drogą to ciekawe, w przedszkolu dzieci siedzą od 8 do 13 (lub 9-14) czasem dłużej, a tu w szkole lekcji dwie na krzyż. Jak pamiętam swoje czasy to chyba nigdy nie miałam mniej niż 5 lekcji.

          • Zwykła Matka

            otóż to, ale móoda dopiero w pierwszej klasie :) przedszkole było 9-16, a szkoła, wstajemy o szóstej , idziemy na autobus o 7:05 i odbieram ja przed 13-tą z przystanku! co prawda zaczynam dzień wczesniej, bo często już grubo przed 9-tą siadam z kawa przy blogach, jak dziś :)

  • Ja nie wiem, skąd się tyle tego wszystkiego bierze. Jak się nic nie zrobi w domu, to widać, a jak się zrobi wszystko, to nie widać :) To nie jest sprawiedliwe.

    • Bo to trzeba zrobić, potem zrobić zdjęcia i pokazać wszystkim jak było zanim reszta rodziny wróciła do domu 😉

  • Marta K

    Ja to nawet czasem mam tak, że naprawdę kładąc się spać i analizując co udało mi się danego dnia zrobić, jestem w totalnym szoku, że ja sama jedna, zrobiły aż tyle rzeczy…. Mam wrażenie, że czasem się rozdwajam, śpię tylko po kilka godzin, a rano zimna woda i mocna herbata na pobudzenie i od nowa… :)

  • znam to doskonale… ostatnio też tak “siedzę” w domu, tylko jeszcze nie umiem tak sobie organizować dnia jak Ty:)
    ale pocieszam się, że to dopiero 1,5 miesiąca i jeszcze zdążę się wdrożyć w nowy rytm;)

    • Jeszcze masz czas, mnie wdrożenie zajęło 3 miesiące :) Potem poszło z górki :) Ewentualne modyfikacje były przy eliminacjach drzemek, ale na tyle małe, że ogarnęłyśmy szybko :)

  • O tak! U mnie tak wygladaja dni “wolne”. I az mnie cholera bierze, jak slysze: “I co ty robimy, jak konczysz po 5 lekcje?” Oczywiscie, ze nic.

  • Ostatnio uświadomiłam męża, że taki odkurzacz co sam jeździ po podłodze by mi się przydał. Nawet go oglądał :) ale jak zobaczył cenę stwierdził, że będzie w nocy ze szczotką latał 😀

  • Wspaniały relax 😀 😀 😀 Mi się marzy pani do pomocy w ogarnianiu domu, co sie będę rozdrabniać w odkurzacze co same odkurzają lepiej od razu ktoś kto mi pomorze w wszystkim. Pomarzyć między praniem a myciem podłóg można 😛