Fenomen Świnki Peppy. To będzie nasz temat na dziś. Bo chyba każda mama dwuletniego dziecka prędzej czy później przerabia Peppę. U nas aktualnie Peppa jest najważniejsza, ważniejsza nawet od wracającego z pracy taty.

peppa wyró

Jak to się zaczęło…

Właściwie sama nie wiem. Ru jest dzieckiem, którego nie interesuje za bardzo telewizor. Chyba, że włączymy piosenki dla dzieci, wtedy okazuje się, że nasza córka ma talent taneczny i tańczy jak dzieci na ekranie. Pewnego dnia, gdy zbyt wcześnie wstała, a my z Małżonem chcieliśmy pospać, popełniliśmy właśnie ten błąd. “Rozalko, jest 7 rano, w sobotę, pooglądaj sobie trochę piosenek, a my jeszcze poleżymy”. Tym sposobem młoda zaopatrzona w telefon komórkowy od piosenek dotarła do Peppy. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się takiego efektu…

images

Peppa uzależnia

I to bardzo. Jeden odcinek, drugi, piętnasty. Z jednej strony masz chwilę spokoju, możesz dokończyć obiad czy przygotować kolację, ale z drugiej dobrze wiesz, że nie możesz pozwolić na to, aby dwulatka oglądała twój telefon przez godzinę. Siadasz więc obok dziecka i przez ramię jego małe oglądasz. Oglądasz, oglądasz, i zastanawiasz się co twoje dziecko widzi w tej bajce. Ja chyba już wiem, po obejrzeniu kilkunastu odcinków z Rozalą chyba coś rozumiem.

świnka peppa

Dlaczego Peppa tak wciąga?

1. Płaski obraz – na takim obrazie łatwiej dziecku skupić wzrok. Nie ma elementów rozpraszających, do tego całość wygląda jak rysowana przez dziecko. Prosta kreska, brak wyszukanych kształtów, to pomaga w koncentracji. A dobrze wiecie, że ciężko usadzić dwulatka na pupie, na pięć minut.
2. Minimalizm animacji – zwróćcie uwagę, że nie ma tam rozbudowanego tła, nie ma wyszukanych przedmiotów, nie ma zbędnych zapychaczy drugiego planu, przez to również łatwiej o koncentracje. Obrazy zmieniają się powoli, a nie w szalonym tempie, za którym nawet dorosłym ciężko nadążyć.
3. Kolory – żółty to żółty, czerwony to czerwony a niebieski to niebieski, i na próżno szukać tu dziwnych odcieni tych i innych kolorów. Czyli po raz kolejny prostota.
4. Lektor – zwróciliście uwagę, że zdania jakie wypowiada są krótkie, opisowe, a do tego mówi powoli i intonuje w sposób, który jest miły dla ucha. Na próżno szukać tu zdań wielokrotnie złożonych, za to zdań pojedynczych od groma. Dziecko łatwo kojarzy wypowiedziane zdanie z tym co widzi na ekranie, np. “Peppa dzwoni do Owcy Suzie” i w tym momencie Peppa bierze telefon i zaczyna dzwonić. Proste prawda?
5. Wyrazy dźwiękonaśladowcze – czyli nic innego jak mowa bohaterów, poza normalnymi słowami, po naszemu, każda z postaci używa charakterystycznego dla swojego gatunku dźwięku. Chrumkanie, miauczenie, beczenie, szczekanie czy trąbienie. Dla dziecka, które dopiero uczy się mówić wyrazy dźwiękonaśladowcze są jednymi z prostszych do wymówienia. Widzi różne zwierzątka, które różnie mówią, dostrzega różnice między nimi.
6. Czas trwania – 5 minut z czołówką i napisami końcowymi, co oznacza, że całość bajki trwa około 4:30. To akurat tyle, by małe dziecko bez problemu mogło się skoncentrować. Koncentracja uwagi na kilka minut jest dla dwulatki prostą czynnością.
7. Jednowątkowość – jeśli odcinek ma być o deszczu to jest tylko o deszczu, jeśli o przeziębieniu to tylko o przeziębieniu. Jest jeden wątek w każdym odcinku, co pomaga dziecku w ogarnięciu tematu, w zrozumieniu go. W ciągu niecałych 5 minut dziecko dowiaduje się wszystkiego co najważniejsze o bańkach mydlanych, wycieczce rowerowej czy cyrku.

Tym sposobem dochodzimy do punktu numer 8. Punkt numer osiem jest punktem wspólnym tych powyższych.

images1

8. PROSTOTA

Tak, tak, prostota to całą tajemnica tej bajki. Dla nas, przyzwyczajonych już do masy efektów specjalnych i bajek z epoki Toy Story, prosta animacja jest już nudna, irytująca i bez sensu. A wystarczy przez moment się zastanowić i za chwilę do głowy wskakuje Reksio, Koziołek Matołek czy Bolek i Lolek. Bajki oparte na tym samym schemacie. Minimum kolorów, minimum drugiego planu, minimum wszystkiego. To cały sekret. Minimalizm, już Maria Montessori odkryła, że jeśli chodzi o dzieci to minimalizm się ceni. Ograniczona ilość bodźców płynąca z bajki pozwala na skupienie się na oglądaniu.

Dobrze myślę?

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.