Mam mnóstwo zdjęć swoich dzieci. Nie umiem ich robić profesjonalnie. Nie znam się na fotografii. Ale jak każda matka mam świra na punkcie robienia zdjęć swoim dzieciom. Przechowuje je na dysku, i na dysku zewnętrznym, i jeszcze w chmurze google. Tak dla pewności, że nie zginą przypadkiem. Tylko nie za bardzo mam czas, by regularnie je przeglądać i wywoływać do albumu. Zresztą to jest czasochłonne. Trzeba kupić album, wybrać zdjęcia, zgrać na pendrive, ewentualnie wysłać apką do jakiegoś fotostudia, a potem odebrać po wywołaniu. Niby można zrobić wszystko online, ale pozostaje kwestia poukładania ich w albumie. Później album dopadnie wasze dziecko i po kilku takich sesjach oglądania macie album do wymiany. Dlatego postanowiłam wypróbować fotoksiążkę.

Fotoksiążka

Na fotoksiążkę od SaalDigital zdecydowałam się po otrzymaniu kodu promocyjnego. Ale to nie tak, że inaczej bym się nie zdecydowała. Po prostu posiadanie kodu z ograniczeniem czasu ważności zmotywowało mnie do poskładania swoich fotowspomnień. Miałam już dwie fotoksiążki innej firmy, które Rozalka dostała od dziadków na chrzciny. Są tam uwiecznione pierwsze 2 miesiące jej życia. Tym razem postanowiłam, że fotoksiążka będzie podsumowaniem kilku lat. Udało mi się zmieścić 3,5 roku życia Rozalki. Nasze wycieczki, imprezy, wygłupy, pierwsze razy, wujków, ciocie, babcie – rodzinę. Wyszło świetnie.

Jak zrobić fotksiążkę z SaalDigital

To bardzo proste. Wystarczy ściągnąć aplikację SaalDesign i wgrać zdjęcia. Możemy skorzystać z gotowych szablonów i przed akceptacją projektu tylko nanieść drobne poprawki na zdjęcia. Szczerze mówiąc ja używałam tyko opcji kadrowania. Wybrałam gotowy szablon, bo nie miałam czasu na samodzielne układanie zdjęć. Florka skutecznie odciągała mnie od tej zabawy. Do wyboru macie mnóstwo rodzajów okładek takich jak – płótno, ekoskóra, imitacja drewna czy metaliczna. Możecie też zostać przy standardzie. Wybieracie czy ma być watowana czy nie, jaki papier ma być użyty do druku waszych zdjęć, a nawet to czy na książce ma być kod kreskowy. Po przejściu dalej macie do wyboru trzy opcje: pusty projekt, projekt automatyczny czy z funkcją AutoLeyout. Ja wybrałam projekt automatyczny, tak zwany OneMinute. Następnie przechodzimy do wyboru szablonu, nasz to Lola. Szablony macie podzielone na kategorie, więc w zależności od tego z jakiej okazji tworzycie fotoksiążkę możecie wybrać coś z działu dziecko, ślub, święta czy urlop. Teraz zostaje wam wgranie wybranych zdjęć, a aplikacja sama ułoży je w odpowiedni dla szablonu sposób, przy czym zachowa ich chronologię. Tego przy tworzeniu książki bałam się najbardziej, że pogubi się kolejność, zwłaszcza, że nazwy zdjęć nie były jednakowe. Po sprawdzeniu projektu i jego akceptacji przez nas pozostaje dokonanie płatności i czekanie. Fotoksiążka tworzy się dla nas w Niemczech, więc kilka dni trzeba poczekać aż trafi w nasze ręce. Jednak otrzymujemy gotowy produkt i jedyne co nam pozostaje to zachwycać się i wspominać to co na zdjęciach. Co ważne w przypadku mojej fotoksiążki – praktycznie wszystkie zdjęcia, które do niej trafiły wykonane są telefonami komórkowymi. I co mnie zaskoczyło to fakt, że nie ma dużych strat na jakości zdjęć.

fotoksiążka

fotoksiążka

fotoksiążka

fotoksiążka

fotoksiążka

Co sądzę o fotksiążce od SaalDigital?

Jestem na tak. Tę fotoskiążkę mogę porównać do fotoksiążek innej marki, które mam już w domu. I SaalDigital wypada w tym porównaniu lepiej. Zdjęcia drukowane są na grubszym papierze, a rozmiar to A4. Strony łączone są w taki sposób, że nawet zdjęcie, które ustawimy na łączeniu wygląda ładnie. Nawet okładka jest troszkę grubsza. Cenowo wyszło mnie tak samo, na fotoksiążkę od SaalDigital miałam kod rabatowy. Fotoksiążki innej firmy też były tworzone z pomocą kodu, dostałam dwie w cenie jednej. Fotoksiążka spodobała się również reszcie rodziny i wszyscy, którzy mieli okazję ją oglądać zgodnie stwierdzili, że warto było stworzyć taką pamiątkę. Mnie fotoksiążka spodobała się na tyle, że wczoraj zamówiłam kolejną, tym razem w formacie 19×19. Zmieściłam w niej cały 2017 rok i tym sposobem mam już porządek w zdjęciach. Przy drugiej fotoksiążce również skorzystałam z kodu promocyjnego, który dostępny jest w aplikacji SaalDesign. I zamiast 150 zł, zapłaciłam 75 zł. Udało mi się umieścić w niej ponad 120 zdjęć. Jak tylko będę miała drugą książkę w swoich rękach to pokażę wam ją na InstaStory.

A wy co sądzicie o fotoksiążkach? A może macie doświadczenia z SaalDigital?

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.