Moje starsze dziecko uwielbia książki. I wiem, że wasze dzieci też uwielbiają książki. Dlatego mam dla was kolejną świetną propozycję dla dzieciaków w każdym wieku. To książka z tych, które można czytać dwulatkowi i którą samodzielnie może próbować czytać nawet pięciolatek.

Dwa słowa o autorce i od autorki

Jakiś czas temu dostałam maila z propozycją zrecenzowania książek. Autorką jest Pani Barbara Wicher, tłumaczka języka francuskiego i pisarka urodzona w mieście sąsiadującym z moim. Najbardziej znana chyba z serii o detektywie Łodydze, o którym też napiszę w jednym z kolejnych wpisów. To autorka książek dla dzieci i młodzieży. Pani Barbara zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań. Oto o co zapytałam:

Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać książki dla najmłodszych czytelników?

Zaczęłam pisanie od kilku powieści dla młodzieży, a potem zainteresowałam się literaturą dla najmłodszych. Okazją było codzienne wspólne czytanie z synem.
Lubię pisać książki dla dzieci ze względu na bogactwo i radość, które można w nich zawrzeć.  Taka twórczość otwiera mnóstwo możliwości. Świat jest w nich barwny i pełen przygód.

Skąd czerpie Pani pomysły?

Pomysły same sobie radzą, żeby mnie znaleźć. Zawsze krążą gdzieś w pobliżu, a te bardziej zdeterminowane materializują się w postaci książek.
Trudno jest precyzyjnie określić, skąd się biorą. Większość na pewno z życia, poza tym z rozmów z moim synem oraz z innymi dziećmi, z reportaży i z książek. Wszystko to miesza się jak w kociołku w mojej duszy i powstaje atrament, którym można napisać nową opowieść.

Pierwszą Pani książką, jaką przeczytałam z córką jest „Lena i Tonio”. Książka praktycznie w całości napisana jest zdaniami prostymi, idealnymi do zrozumienia dla maluchów. To chyba nie jest łatwe, by napisać całą książkę stosując głównie jeden typ zdań?

Tak, to prawda. Im prostszy ma być tekst, tym trudnej go napisać. „Lena i Tonio” to książka do czytania z rodzicami, więc ma się jej łatwo słuchać. Bywa tak, że książka przeznaczona jest do samodzielnego czytania przez początkującego małego czytelnika i nie może w niej być żadnych: ś, ć, ą, ż, czy (o zgrozo!) dz, ch, sz. Wtedy dla autora zaczyna się łamigłówka.

Urodziła się Pani w Czeladzi (ja w Będzinie), odwiedza Pani czasami rodzinne strony?

Chętnie odwiedzam Czeladź i okolice. Nadal z tym miastem i regionem łączą mnie silne więzy (rodzina, przyjaciele). Poza tym to właśnie tam wszystko wydaje się tak miło znajome. Bardzo przyjemnie poczuć się jak w domu.
Rodzinne strony odciskają w naszych sercach niezmywalny ślad. Zabiera się go ze sobą wszędzie.

Dlaczego, Pani zdaniem, dzieci powinny od najmłodszych lat obcować z literaturą?

Myślę, że jeżeli dobierzemy odpowiednio książki, będzie to dla dziecka i przyjemne i korzystne. Książki wspaniale pomagają wzbogacić słownictwo, rozwinąć wyobraźnię, zmysł estetyki, wiedzę.
Wspólne czytanie z dzieckiem może być też ogromną radością dla rodziców.

Którą ze swoich książek darzy Pani największym sentymentem?

Przywiązuję się do wszystkich bohaterów moich książek, którzy często mają związek z otaczającą mnie rzeczywistością. Bardzo lubię Tofika, Figę, Lenę i Tonia oraz innych.
Szczególnym sentymentem darzę „Przygody roztargnionej czarownicy”. Świat czarownicy Flory daje tak wiele możliwości! Chyba każda mama doskonale rozumie, że posiadanie czarodziejskiej różdżki ma niewątpliwy urok… Radzimy sobie jak możemy bez niej, ale, och! Jak by się czasem przydała!

Jak wygląda praca nad książką dla dzieci?

Zaczynam od pomysłu, wyboru bohaterów i miejsca akcji. Potem jest budowanie planu opowieści. Następnie wystarczy już tylko wszystko z pasją opisać, dostosowując tekst do odbiorcy.
W książkach dla dzieci bardzo ważna jest praca ilustratora. To okładka i ilustracje zachęcą dziecko i rodziców do sięgnięcia po daną pozycję.
Bardzo lubię obserwować, jak moi bohaterowie stopniowo materializują się na obrazkach.
Ten etap pracy nad książką kojarzy mi się z ubieraniem choinki. Zakłada się kolorowe dekoracje, lampki, świecidełka i w końcu drzewko może cieszyć nasze oczy. 

Lena i Tonio

Lena (młodsza siostra) i Tonio (starszy brat) to rodzeństwo i główni bohaterowie książki. Towarzyszami ich przygód są mama i tata, pies Tymianek i osiołek Oset. Pewnie zastanawiacie się jak to jest mieć osiołka, to bardzo niecodzienne zwierzę domowe. Z tym jak znalazł się on w rodzinie Leny i Tonia związana jest zabawna historia. Cała książka to zbiór krótkich opowiadań, które nie zmęczą najmłodszego (około 2-letniego) czytelnika, a raczej sprawią, że usiądzie spokojnie i będzie słuchał czytanej przez rodzica bajki. A same dobrze wiecie, że ciężko usadzić malucha na pupie na dłużej niż 10 minut. Ja Rozalce czytałam po kilka opowiadań na raz, ale 5-latka potrafi spokojnie słuchać, zwłaszcza jeśli lubi książki. Jeśli zaś macie na stanie dziecko, które zaczyna samo czytać to również podsuńcie mu tą książkę. Duże litery i przejrzysty układ sprawią, że nic nie będzie naszego czytelnika rozpraszać. Jednak opowiadania o przygodach rodzeństwa to jedno, a drugie to prosty język jakim jest pisana. Moim zdaniem dzięki temu o wiele łatwiej ćwiczyć samodzielne czytanie.

Zachwyciłam się przygodami rodzeństwa. Zwiedzają oni Kraków, na dożynkach wygrywają w loterii niecodzienną nagrodę, przechodzą ospę, pieką z mamą ciasteczka. Dziwią się jak to możliwe, że rozmawiają z ciocią przez komputer i do tego mogą się widzieć! Jadą na pierwszą w życiu wycieczkę tramwajem, odwiedzają kino, teatr i las. Poznają wszystkie te miejsca i sytuacje, jakie poznaje każde dziecko. I dzięki temu dzieci mają wrażenie, że Lena i Tonio mogliby stać się ich najlepszymi przyjaciółmi. Bohaterowie książki są tak samo ciekawi świata jak nasze dzieci, zadają mnóstwo pytań, a rodzice cierpliwie na te pytania odpowiadają i wyjaśniają.

‘Lena i Tonio, czyli świat, gdy ma się kilka lat” to 18 krótkich i naprawdę ciekawych opowiadań, które polecam każdemu z was. Z Rozalką przeczytałyśmy całość już dwa razy, a w ciągu dnia czytam po jednym opowiadaniu Florce (choć wydaje mi się, że ją bardziej interesują różne kolory czcionek). Mam nadzieję, że i ona będzie taką książkoholiczką jak jej starsza siostra.

Książka jest pięknie zilustrowana przez Katarzynę Nowowiejską, absolwentkę Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, graficzkę i ilustratorkę. Jej prace możecie zobaczyć na stronie internetowej >>>KLIK<<<. Natomiast po przygody Leny i Tonia zapraszam na stronę Wydawnictwa Skrzat.

lena i tonio

lena i tonio

W tym miejscu chcę bardzo podziękować autorce, pani Barbarze, za możliwość poznania jej książek i zrecenzowania ich. Przede mną jeszcze dwie pozycje, które już czekają na półce na swoją kolej. Dziękuję również Wydawnictwu Skrzat, od którego książki te otrzymałam.

wydawnictwo skrzat

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Magda Tomaszewska

    Książka nie dość, że wydaje się bardzo ciekawa to jeszcze jest bardzo ładna! :)

  • A wiesz, że nie słyszałam jeszcze o tej książeczce! Spodobała mi się bardzo :))

  • Olga Dąbrowska

    Ciekawa propozycja!

  • Katarzyna Mirek

    Bardzo ciekawa książka :-) Fajnie też wkomponowałaś rozmowę z autorką

  • Bardzo ciekawa książka. Pięknie napisana. Nie dziwię się, że nawet dwulatek usiądzie przy niej na pupie na dłuższą chwilę. 😉

  • MangoMania

    Dzieci uwielbiają takie książeczki na pewno ta pozycja zainteresuje niejednego młodego człowieczka:)

  • Nie znam tej książki, a wydaje się bardzo interesująca.

  • Dzieci lubią przygody wiec z pewnością spodoba im się ta propozycja, osobiście słyszałam o dedektywie Łodydze od pewnego kilkulatka 😀

  • O tego nie znamy, a brzmi fajnie :)

  • Zapowiada się ciekawie :)

  • Marlena Hryciuk

    Ciekawa rozmowa. Również uważam, że książki są dla dzieci rozwijające. Sama je kocham i tą pasją chcę zarazić mojego synka. I widzę, ze łapie bakcyla co mnie ogromnie cieszy! :) Książce muszę się przyjrzeć :)