Kiedy myślę “kobiecy relaks” połowa życia przelatuje mi przez głowę. Jak się okazuje coś co relaksem było 10 lat temu, dzisiaj powodowałoby stres. A to co relaksem jest dzisiaj, kiedyś nawet nie pojawiało się w wyobrażeniach. Więc jak to jest?

Kobiecy relaks 15 lat temu

W czasach nastoletnich (czyli pół życia temu) relaksem było popołudnie z chłopakiem zamiast z książkami czy pracami domowymi. Więcej nic do szczęścia nie było potrzebne jak tylko wolny od nauki weeekend. Spędzony tak, by wywołać jak najwięcej radości. Wtedy relaksem była słodka myśl o wakacjach, feriach. Życie od weekendu do weekendu. Odliczanie ile jeszcze do błogich chwil lenistwa i spania do południa.

Kobiecy relaks 10 lat temu

Jesteśmy na studiach. O relaks trudniej. Trzeba pogodzić naukę, dorywczą(e) pracę(e) i aktualne miłości.  Coraz więcej czasu poświęca się swojej kobiecej stronie. Z szalonej nastolatki, wyrasta nie mniej szalona studentka. W naszych rozmowach między wykładami coraz częściej pada “w weekend się zrelaksujemy”. Klub, posiadówa w spokojnym lokalu, koncert, całodniowy rajd na motocyklach. Były to całkiem miłe czasy. Mam takie dnie, że chciałabym do nich wrócić, ale szybko mi przechodzi. W końcu trzeba mieć miłe wspomnienia, ale nie koniecznie trzeba nimi tylko żyć.

Kobiecy relaks 5 lat temu

Żegnając mury polibudy nie sądziłam, że będę za nią tęsknić. Nie sądziłam też, że dorosłe życie okaże się dalekie od wyobrażeń. Nie żeby było złe, co to to nie. Było po prostu inne. Wsadzona w sztywne ramy, praca-dom-praca-dom, zaczęłam potrzebować wyłącznika. Wtedy było to głównie kino, książka, wyjazd na weekend do miejsca, gdzie zostanę wymasowana na 10 stronę. Sesja w grocie solnej czy trzy godziny u kosmetyczki. Mniej więcej w tym czasie zaczęłam się spotykać z Małżonem, więc do moich relaksów doszły nasze spotkania. Z racji odległości – tylko weekendowe.

Kobiecy relaks dziś

Dziś wybucham śmiechem na myśl o relaksie. Jak bardzo pojęcie to ewoluowało w mojej głowie od czasów nastoletnich.Najpierw zabawa, później odpoczynek od pracy, wreszcie poważna miłość. A dziś? Dziś moim relaksem jest możliwość położenia się do łóżka wcześniej niż 22.00. Wyjście do fryzjera czy kosmetyczki traktuję jako inwestycję w siebie. Ru jest moim spełnieniem, przy niej każda chwila jest relaksem, mimo iż czasem padam na twarz. Ale najwięcej relaksu, najwięcej odpoczynku daje mi to miejsce. Dzieciorka, moje drugie dziecko. Pisanie tekstów trwa, rzadko jest tak, że coś powstaje w 10 minut (chociaż bywa), ale znajduję tu spokój. Kiedy loguję się, by napisać dla Was coś nowego, zostaje sama ze swoimi myślami. Kiedy myślę nad kolejnym tytułem, pogryzając chrupki lub słonecznik, jestem w stanie błogości, odpoczywam. Przypadkiem zaczęłam pisać, przypadkiem znalazłam relaks idealny. Ale jest też jeszcze jedna forma odpoczynku, wyjazd do babci. Wtedy ja bezkarnie leżę na kanapie i popijam kawę, a babcia z Ru biegają po całym domu. Mogą się sobą nacieszyć przez dwa dni, a ja nabieram mocy.

Ciekawa jestem jaki jest wasz sposób na relaks?

Zdjęcie wyróżniające pochodzi ze strony www.pixabay.com

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.