Myślę, że nie będę przedłużać dziś wstępu. Dlaczego? Dlatego, że mam do pokazania świetną rzecz, którą stworzyła mama, dla której bezpieczeństwo w samochodzie jest bardzo ważne. Mama, którą osobiście znam i uważam, że jej produkt powinien znać każdy, kto jeździ z dziećmi i komu nie jest obce zagadnienie bezpieczeństwa. Asia, która prowadzi blog Antoonóvka, zaczynała z nami w Kocham Zapinam, ma dwie cudowne córeczki stworzyła PONKO – rewelacyjne ponczo samochodowe!

Czym jest PONKO?

Ponko to produkt, który ma ułatwić

rodzicom zapewnienie bezpieczeństwa swoim dzieciom, jednocześnie zapewniając komfort i ciepło najmłodszym.

Ponko to poncza samochodowe i kocyki dla dzieci w każdym wieku. Ich zadaniem jest umożliwienie rodzicom poprawnego zapięcia dziecka w foteliku, a jednocześnie zapewnienie ciepła podczas podróży. Oficjalny hasztag Ponko to #ZdejmujemyKurtki, sprawdźcie go koniecznie na instagramie.

ponczo samochodowe

Moje dziewczyny bardzo chętnie zamieniły kurtki na ponczo samochodowe. Muszę przyznać, że jednak ubieranie i rozbieranie ich kilka razy dziennie to dość męcząca sprawa. Jednak od kiedy dziewczynki jeżdżą w ponczach ten problem został całkowicie wyeliminowany. Ponieważ Rozalka już ma w głowie zaszczepione samochodowe nawyki, ucieszyła się z poncza najbardziej. Florka jeszcze nie rozumie idei, ale kiedy wołam “ubierać poncza i wychodzimy” przybiega od razu.

Po co w ogóle ponczo samochodowe?

Pytanie “po co” jest tu bardzo istotne. Mam nadzieję, że większość z was wie, że zapinanie pasów na grubej, puchowej kurtce powoduje powstawanie luzów.Oznacza to, że realnie pasy nie trzymają ciała naszego dziecka tak jak powinny. Ponad to kurtki często są wykonane ze śliskich materiałów i pasy mogą się po nich łatwo zsunąć. Ponczo samochodowe PONKO powstało po to, by uniknąć sytuacji, w której powstają luzy. Jak to wygląda w praktyce? Ubieramy dziecko do szkoły, przedszkola tak jak zwykle. Czyli jakieś tam spodnie, bluzeczka, sweterek, buty, czapka i … nie, nie kurtka – ponczo! Ubieramy ponczo, spinamy napki i idziemy do samochodu. Tam dziecko wsiada w fotelik, pasy zapinamy pod ponczem, zaciskamy odpowiednio mocno i można jechać. Ponieważ nasze dziecko ma na sobie ponczo samochodowe jest mu ciepło. I wierzcie mi, nie zmarznie.

ponczo samochodowe

Sprawdziłam już poncza podczas krótkich wypadów do sklepu i dłuższych wyjazdów. Jest nieocenione, zwłaszcza w momencie, kiedy dziecko zaśnie w podróży. Transfery z auta do wózka, z wózka do auta, z auta do domu – na śpiocha – mamy opanowane. Florka śpi jak pod kocykiem, a ja nie muszę się martwić, że wybudzi się z drzemki i będzie marudna.

Jak wygląda oferta Ponko

W Ponko znajdziecie produkty dla każdego dziecka. Noworodki i niemowlaczki mają dedykowane kocyki, które umieszczamy w foteliku, następnie spinamy system nap. Finalnie dziecko przykryte jest trzema warstwami potrójnego polaru, kiedy samochód się nagrzeje możemy rozpiąć kocyk i odjąć jedną warstwę. Dla starszych dzieciaków są poncza w dwóch rozmiarach – standard i toddler. I właśnie takie poncza mają dziewczynki. Moim zdaniem ponczo toddler jest mega, wszystko dlatego, że nawet ja się w nie mieszczę! Jest to zdecydowanie zakup na lata.

ponczo samochodowe

Poncza samochodowe są wykonane z najwyższą starannością, z polskich materiałów. Ponieważ Asia ceni sobie wysoką jakość produktu dołożyła wszelkich starań, by sprostać oczekiwaniom klientów. Do wyboru jest 5 kolorów poncz o bardzo pomysłowych nazwach. Każde z nich posiada golf, a wewnątrz specjalną pętelkę, by móc powiesić ponczo na wieszaku w przedszkolu. A poza tym spójrzcie tylko na te detale.

ponczo samochodowe

Na koniec zdradzę wam tajemnicę: obserwujcie Ponko na instagramie >>TU<<. W Mikołajki szykuje się niespodzianka.

I najważniejsze!

Na hasło
10DZIECIORKA
otrzymacie 10% rabatu na zakupy w Ponko sklepie. Rabat obowiązuje do 8 grudnia.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.