Na pewno zauważyliście, że jakiś czas temu po prawej stronie bloga pojawiły się banery firmy MAM Baby. Cała zabawa w związku z akcją firmy kierowaną do mam, prowadzących blogi. Jak się zapewne domyślacie my też bierzemy udział w akcji.

Testujemy kilka produktów, więc wpisów też będzie kilka. Ale na pewno nie pojawią się dzień po dniu. Bo musimy przetestować produkty na wszystkie strony i w rożnych warunkach.

Jako pierwszy na tapetę wskakuje kubek 2 w 1 Primamma. Dlaczego akurat kubek? Bo był on pierwszą rzeczą jaką Dzieciorka wyciągnęła z paczki od firmy MAM Baby. Obejrzała kubek z każdej strony, otworzyła co da się otworzyć i krytycznym okiem spojrzała na słomkę. Ale po chwili kazała nalać sobie soku. Ku mojemu zdziwieniu od razu zassała słomkę i bez kłopotu wypiła wszystko co tam wlałam. Przed kubkiem Primamma miałam dwa inne kubeczki ze słomką, i to kubeczki znanych firm, a jednak dopiero teraz przekonała się do takiego sposobu picia. Nie potrafię ocenić na ile to dzieło samego kubka, a na ile mojego dziecka, ale powiedzmy, że trafili na siebie.

Żeby w pełni zaprezentować córce kubek nie mogło się skończyć na samym soku. W końcu to kubek 2 w 1. Ma on bardzo praktyczną przegródkę na smoczek lub, jak w naszym przypadku, małe przekąski. Na pierwszy ogień poszły jakieś Małżonowe płatki śniadaniowe, kolejne razy to żurawina, rodzynki czy mini-herbatniki. I może się wydawać, ze schowek jest mały, a jednak pozwala schować na tyle przekąsek, że nawet zakupy można spokojnie zrobić.

Dodatkowo bez problemu mieści się w małych rekach mojej córki. Jest lekki, nawet wypełniony po brzegi. Dzięki fakturowatej powierzchni łatwo go utrzymać również w wilgotnych rączkach. Zamkniecie jest wytrzymałe, i jeśli Rozalka robiła z kubka grzechotkę, to zawartość schowka zostawała na swoim miejscu. Kubek sprawdził się też w podroży. Jadąc samochodem dziecko ma pod ręka wszystko co do szczęścia potrzebne, a rodzic nie martwi się, ze jedzenie zostanie wtarte w fotel i podlane sokiem.

Kubek podoba mi się nie tylko za swoją funkcjonalność, ale również za stronę wizualną. Stonowane kolory, półprzezroczysta cześć dolna, biała cześć na przekąski. Wszystko ze sobą gra. Kubek można kupić w dwóch wersjach kolorystycznych, nam przypadła ta turkusowa. Podobno chłopięca, serio? Kolor kubka jest prześliczny.

No i rzecz najważniejsza chyba dla każdej mamy – łatwość utrzymania w czystości. Kubek można w 5 sekund rozłożyć na części pierwsze i umyć. Do każdego kawałeczka bez problemu dotrzemy i umyjemy. Po miesiącu używania biała cześć kubeczka nadal pozostaje biała. Jedynie słomka nosi ślady użytkowania, ale to akurat nic dziwnego, skoro Rozalka pije z niej rożne płyny (woda, soki, herbata), a bywa też, że gryzie ją dla zabawy.

Co ważne kubek jest wolny od Bisfenolu A i można go myć w zmywarce. Kubeczek przeznaczony jest dla dzieci powyżej 12 miesiąca życia, ale myślę, że młodsze też dadzą radę. Sama takie znam.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.