Czy mata edukacyjna w ogóle jest potrzebna dziecku do rozwoju? Przecież nasze mamy nie miały i jakoś wszyscy żyjemy, mamy się dobrze i być może jesteśmy inteligentni. Więc w sumie po co naszym dzieciom taka mata? Czy faktycznie jest edukacyjna czy jest taka tylko z nazwy? Jakie są moje doświadczenia z matami edukacyjnymi oraz wrażenia z testowania jednej z nich poznacie właśnie w tym wpisie.

Co to jest mata edukacyjna?

Mogłoby się wydawać, że mata edukacyjna to standardowe wyposażenie każdego niemowlaka. Mało kto nie posiada dzisiaj takiej maty. Można położyć na niej maluszka i zyskać chwilę na zrobienie kilku rzeczy w domu, lub choćby na spokojne wyjście do toalety. Ale mata nie ma za zadanie dać nam luzu. Jej zadanie to stymulacja dziecka i pomoc w rozwoju. Mata nie zastąpi dziecku rodzica, nie można traktować jej jako substytut. Więc co dokładnie powinna stymulować dobra mata edukacyjna i jak prawidłowo jej używać? Po pierwsze rozwój wzorku, pisałam już o tym na blogu. Wspomniałam tam, że dzieci w okresie 2-4 miesięcy zaczynają widzieć intensywne kolory. Więc dobra mata powinna być w kolorach, które są dobrze widoczne dla dziecka. Na macie dziecko może ćwiczyć też koordynację oko-ręka, więc dobrze, by znalazły się nad nią wiszące elementy. Fajnie, jeśli można je zmieniać, by uniknąć znudzenia. Można też odpinać poszczególne zawieszki i zostawiać dziecku jedną, by uniknąć przestymulowania małego układu nerwowego. Maty należy używać zawsze na podłodze. Maty bywają wypełnione w środku sporą warstwą gąbki i jeśli dodatkowo ułożymy ją na łóżku to dziecku będzie zwyczajnie zbyt miękko. Starajcie się wybrać taką matę, która nie jest gruba. Do rozwoju mięśni dziecko musi leżeć na twardym podłożu, tylko wtedy jest w stanie odpowiednio odpychać się nóżkami, a także oprzeć ręce tak by opanować podnoszenie główki. Nigdy nie podkładajcie pod matę koca argumentując to „zimną podłogą”.

Moje doświadczenia z matami

Kiedy urodziła się Rozalia kupiłam jej matę. Była w cudownym kolorze pastelowego różu, miała kształt kwiatka. Zawieszki także były pudrowo-różowe, z nielicznymi elementami intensywnego różu. Rozalka średnio chętnie spędzała czas na macie, a ja nie do końca wiedziałam czemu. Dziś już wiem. Mata nie była dla niej atrakcyjna. Teraz to wiem, 5 lat temu nie wiedziałam. Byłam zielona w temacie rozwoju dziecka i rzeczy, które kupowałam dla niej, kupowałam pod siebie. Przez 5 lat dowiedziałam się nieco więcej, do macierzyństwa podchodzę świadomiej i jedyne co nadal kupuję pod wpływem impulsu to książki. Ale to nie temat na dziś. Więc, kiedy nadarzyła się okazja do przetestowania maty od Canpol Babies nie wahałam się ani chwili. Zgłosiłam się i miałam troszkę szczęścia. Od trzech tygodni mata jest z nami, a ja każdego dnia obserwuję Flo podczas zabawy.

Mata edukacyjna Dżungla Canpol Babies

Testujemy matę edukacyjną Dżungla. Jest to mata w intensywnych kolorach, są na niej zwierzęta znane raczej z sawanny niż dżungli, ale dla niemowląt nie ma to znaczenia. Mamy więc słonia, żyrafę, motylka, lwa, tygrysa i dżdżownicę, a pod listkiem siedzi biedronka. W matę wszyte są elementy grzechoczące, szeleszczące i piszczące. Nad matą na pałąkach umieszczone są zabawki – lew, tygrys i żyrafa, a także kwiatek. Mamy więc grzechotkę, pozytywkę, piszczałkę i szeleszczący kwiat. Dodatkowo do pałąka możemy przypiąć bezpieczne lusterko. A na samym środku mamy plastikową zabawkę nie jest to typowa grzechotka, ale wydaje podobny dźwięk, gdy jej elementy obijają się o siebie. Wdając się w szczegóły na macie znajdziecie 18 interaktywnych elementów:

  • 5 elementów szeleszczących (skrzydełko motyla, ucho żyrafy, ucho słonia, 2 kwiaty),
  • 4 elementy welurowe (naszywane na powierzchnię maty),
  • grzechotka (trąba słonia),
  • bezpieczne lusterko na macie (kwiatek),
  • piszczałka (nos tygrysa),
  • lusterko na pałąku (zamocowane na rzepy – możliwość mocowania w dowolnym miejscu pałąka, w wózku, łóżeczku),
  • dzwoneczek (żółty lew),
  • pozytywka (zielony tygrysek),
  • piszczałka (pomarańczowy hipcio),
  • szeleszczące listki (kwiatek).

    Jak Florka spędza czas na macie?

Na pewno aktywnie, całkiem niedawno zorientowała się, że ma ręce i coraz śmielej próbuje kierować je w stronę zabawek. Próbuje łapać to co widzi. Dlatego staram się układać ją na macie w taki sposób, by miała zabawkę w zasięgu swoich rączek. Najczęściej jest to grzechoczący lew lub szeleszczący kwiatek. Kiedy uda jej się dotknąć lub złapać zabawkę, wtedy wydaje ona dźwięk, co małą bardzo cieszy. Nigdy też nie zostawiam Florki samej podczas zabawy. Zwłaszcza, gdy leży na macie na brzuszku. Nie jest jeszcze na tyle mobilna by bezpiecznie wrócić na plecy. Zresztą, sami zobaczcie jak wygląda zabawa na macie.

mata edukacyjna

mata edukacyjna

mata edukacyjna

mata edukacyjna

mata edukacyjna

mata edukacyjna

Czy warto kupić dziecku matę edukacyjną?

Moim zdaniem warto. Zwróćcie tylko uwagę czy wybrana przez was mata jest odpowiednia dla waszego dziecka, czy łatwo ją wyczyścić, wyprać, czy można zmieniać zabawki i czy stosunek jakości do ceny jest przez was akceptowalny. Matę Dżungla od Canpol Babies możecie kupić już za 111 zł, w zależności od sklepu przedział cenowy to 110-140 zł. Mata bez wątpienia warta jest takiej ceny. Co jeszcze mi się w niej spodobało? To, że pałąki są niżej niż w innych znanych mi matach i 3-miesięczna Florka bez problemu łapie zabawki, które wiszą w jej zasięgu. Warto zainwestować, a zadbana mata z pewnością posłuży nie jednemu dziecku.

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.