Kiedy tylko robi się ciepło na większość podwórek, jak grzyby po deszczu, pojawiają się trampoliny ogrodowe. Dzieci licytują się między sobą “a moja trampolina większa”, “a moja wyższa”, “a moja była droższa”. Trampolina to zdecydowanie frajda, nie tylko dla dziecka, ale dla całej rodziny. Co zrobić by zabawa na niej była bezpieczna, jaką wybrać, czym się kierować. Na te pytania postaram się dzisiaj odpowiedzieć.

Trampolina ogrodowa

Każde dziecko o niej marzy, bo skakanie to frajda. Dzieci mają wgraną taką opcję, która włącza się automatycznie, kiedy oko zarejestruje trampolinę. Wtedy informacja jaka trafia do mózgu brzmi mniej więcej tak:
Trampolina, trampolina, TRAMPOLINA, ja muszę skakać, skakać, skakać, skakać, już, teraz, natychmiast skakać!
Zauważyliście to u swoich dzieci? Ja zauważyłam, zdjęcie jej z trampoliny graniczy z cudem, przegrywa nawet z czekoladą. Nie wiem jak to jest, że maluchom ta zabawa się nie nudzi i nawet po godzinie skakania nie wyglądają na zmęczone. Ja mam dość po 15 minutach. A wierzcie mi, Rozala nie pozwala mi siedzieć z boku i patrzeć, muszę skakać razem z nią.

A jak doszło do tego, że staliśmy się posiadaczami trampoliny ogrodowej? To akurat było łatwe. Nauczona doświadczeniem poprzednich urodzin, świąt, okazji i bez okazji w tym roku zarządziłam prezentową zrzutkę urodzinową. Rozalia kończyła 3 lata, wchodzi w etap, że byle pierdoła jej nie zadowoli – chyba, że jest to lalka. W każdym razie, jak postanowiłam tak zrobiłam i nowy ogrodowy gadżet stoi i jest stale w użyciu.


Na co zwracać uwagę przy zakupie trampoliny

Można by powiedzieć, że na wszystko. W zależności od tego jaki mamy budżet, jaki sposób użytkowania przewidujemy, ile dzieci będzie korzystać z zabawki, czy my też czasem będziemy z niej korzystać. Dla mnie najważniejszymi parametrami była średnica i dopuszczalne obciążenie. W następnej kolejności mocowanie siatki, czy wewnątrz czy na zewnątrz. Przyznam szczerze,  że dopiero wtedy zainteresowałam się bardziej i dowiedziałam o niezbędnych certyfikatach jakie powinna mieć bezpieczna trampolina. Przy zakupie trampoliny zwróćcie więc uwagę na trzy oznaczenia
CE – Europejski Certyfikat bezpieczeństwa. Tylko uważajcie, aby się nie pomylić! Oznaczenie CE mają też produkty sprowadzane z Chin, różnica jest niewielka, bo jedynie w odległości między znakami.
TÜV – jest znakiem zastrzeżonym. Uzyskanie tego znaku wymaga zgody firmy i jest możliwe dopiero po uzyskaniu pozytywnego wyniku w procesie certyfikacji. TÜV SÜD to niemiecka marka, która jest synonimem bezpieczeństwa i solidności.
GS – oznacza, że produkt spełnia europejskie normy bezpieczeństwa i jakości. Producent może wykorzystać logo wyłącznie po przyznaniu przez laboratoria testujące.

Co z siatką?

Rodzaje trampolin mamy trzy: bez siatki,z  siatką mocowaną na zewnątrz i z siatką mocowaną w środku. Jaką więc wybrać, aby była najlepsza?
Bez siatki – odpada. Jeśli chcemy by skakały na niej dzieci lepiej nie decydować się na ten model. Rozskakany malec, a nawet kilkulatek, zapomni o rozwadze i o wypadek nie trudno. Co by nie było upadek z wysokości, często z wybicia dla dziecka jest niebezpieczny. Dla dorosłego również, jeśli chcecie zobaczyć efektowne upadki wystarczy, że w youtube.com wpiszecie “upadki z trampoliny” czy podobne hasło. A celem naszej zabawy z pewnością nie są wypadki.
Siatka zewnętrzna – dzięki temu rodzajowi mamy więcej powierzchni do skakania, jednak siatka mocowana na zewnątrz nie jest najlepsza dla dzieci. Dlaczego? Ponieważ nie chroni przed uderzeniem w konstrukcję czy zaplątaniem kończyn w sprężyny.
Siatka wewnętrzna – zdecydowanie najlepsza i najbezpieczniejsza dla dzieci. Dystansuje skaczące dziecko i od słupków i od sprężyn. Jest to ważne szczególnie przy najmłodszych użytkownikach trampoliny. I właśnie na taki rodzaj siatki zdecydowałam się podczas kupowania naszej trampoliny.

Dodatkowe informacje – budowa

Przy zakupie trampoliny zwróćcie też uwagę na takie rzeczy jak jej podstawa. Najlepiej sprawdzają się podpory w kształcie o literze “u”, w zależności do średnicy jaką ma trampolina ilość podpór będzie się zwiększać. Cały stelaż trampoliny powinien być wykonany solidnie i bez niedoróbek. Również ważną informacją jest ilość sprężyn, gdyż to właśnie od ich ilości zależy maksymalne obciążenie oraz wybicie. Sprężyny powinny mieć jak najwięcej zwojów. Mata, czyli część po której skaczemy, musi być elastyczna i wytrzymała. Zwróćcie uwagę na jej obszycie, powinno być wykonane z mocnej taśmy. To właśnie ona utrzymuje sprężyny, im więcej szwów, tym lepsza wytrzymałość. Osłona na sprężyny jest szczególnie ważna przy trampolinach z zewnętrzną siatką, ale nie mniej ważna przy tych z siatką wewnętrzną. Na osłonie sprężyn dziecko znajduje się przez chwilę podczas wchodzenia na matę trampoliny i schodzenia z niej. Kolejną rzeczą jest drabinka. Nie jest ona jakimś must have, jednak przyznacie, że łatwiej wejść i zejść po dwóch szczebelkach niż wdrapywać się z ziemi.

To niebezpieczna zabawka

Nikt nie powiedział, że trampolina gwarantuje naszym dzieciom bezpieczną zabawę. Żeby tak było trzeba przestrzegać zaleceń i myśleć oraz wymagać tego od dzieci. Na trampolinie najlepiej skakać pojedynczo, jednak kiedy zbierze się więcej dzieci trzeba ustalić zasady. Nie wpuszczajcie na trampolinę więcej niż dwoje dzieci na raz. Pamiętajcie, aby dzieci wagowo były do siebie zbliżone, by uniknąć wybicia lżejszego dziecka przez cięższe. Nie pozwalajcie na próbowanie salt i innych figur gimnastycznych, gdzie wiecie, że wasze dziecko tego nie potrafi, a chce jedynie popisać się przed znajomymi. Nie zostawiajcie dziecka samego na trampolinie. Trzyletni maluch bez asekuracji może spaść schodząc po drabince.
Wiem, że są rodzice, którzy kategorycznie zabraniają swoim dzieciom zabaw na trampolinie w obawie przed kontuzją, złamaniem czy innym wypadkiem. Jednak musicie pamiętać o tym, że to demonizowanie gadżetu. Równie niebezpieczny (o ile nie bardziej) jest rowerek biegowy, zwykły rower, rolki czy huśtawka. Ba, nawet zwykła zjeżdżalnia czy piaskownica może być niebezpieczna. Przykładu szukać daleko nie muszę, bo to prawdopodobnie o piaskownicę zahaczyła paznokciem Rozalia równo miesiąc temu. Paznokieć zaczyna dopiero odrastać, czy odrośnie ładny – się okaże.

Każda aktywność/zabawa może okazać się niebezpieczna, jeśli nie jest wykonywana poprawnie, ostrożne i jeśli nie ma nadzoru osoby dorosłej.

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.