Każde dziecko wchodzi w taki etap, kiedy zaczyna marzyć o zwierzątku. Ciągnie rodziców w stronę sklepów zoologicznych, zatrzymuje się przy każdym napotkanym psie czy kocie. A kiedy u koleżanki zobaczy akwarium czy klatkę nie daje żyć swoim rodzicom. Snuje się po domu i pyta “a kupiś mi chomika? Albo jipke mi kup mamusia!”. Rodzic staje w obliczu dylematu. Pojawia się mnóstwo pytań: czy to już odpowiednia pora, jakie zwierze kupić, czy dziecko da radę opiekować się nim lub choćby pomagać w opiece. Więc? Czy zwierzątko dla dziecka to dobry pomysł?

Zwierzątko dla dziecka – ZA

Rozważmy wszystkie plusy posiadania zwierzątka oraz to jakie zwierzę nadaje się dla 3-4-letniego dziecka. Wybór nie będzie szalony. Jeśli decydujemy się na kupno zwierzaka dla malucha musimy zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę to będzie NASZE zwierzę, NASZ obowiązek, NASZE zmartwienie i NASZ czas na jego obsługę. Maluch może co najwyżej przyglądać się i pomagać w prostszych czynnościach. Jeśli jednak jesteśmy świadomi, że bierzemy zwierzaka na siebie to już połowa sukcesu. Na początek zastanówmy się co to ma być za stworzonko. Kiedy na swoim profilu facebook zapytałam Was o zwierzątko dla dziecka odpowiedzi były różne. Celowo nie odpowiadałam na komentarze, żeby od razu nie ujawniać swojego stanowiska. Ujawnię je na końcu. Ale, jeśli już mamy takie zwierzątko kupować, to dla malucha i dla nas, najlepsze będą:

  • kot
  • pies
  • chomik
  • świnka morska
  • króliczek

O ile przy psie i kocie sprawa jest jasna i w większości domów to właśnie te zwierzaki można spotkać, o tyle reszta listy wybrana została celowo. To zwierzątka, które wymagają stosunkowo mało opieki i nawet jeśli zdarzy się nam wyjazd na 2-3 dni poradzą one sobie doskonale. Wystarczy zostawić czystą klatkę, kolbę i dodatkowe poidło z wodą. Wiem, bo miałam i świnkę i królika, nie raz wyjeżdżałam i dawały radę beze mnie (pogryzione kable to inna historia). Poza tym wychowanie dziecka ze zwierzęciem ma dużo plusów, takich jak:

Nauka odpowiedzialności
Jeśli jesteśmy konsekwentni to będziemy pilnować, aby dziecko, nawet najmłodsze, pomagało nam przy codziennych czynnościach jakie należy wykonać przy zwierzętach. Czesanie psa, wymiana żwirku u kota, trocin u chomika, wymiana wody do picia na świeżą czy karmienie. To wbrew pozorom trudne dla dziecka czynności. Dlatego jeśli chcemy, by uczyło się odpowiedzialności na małym stworzeniu – musimy mu pomóc i jednocześnie nie możemy odpuszczać.

Nauka empatii
Posiadając w domu zwierzę, trzeba często stawiać jego potrzeby ponad naszymi. Nie ważne, że na dworze zamieć czy ulewa, nie ważne, że jest 5 rano i chcemy spać – jeśli pies tego potrzebuje, trzeba z nim pójść na dwór. Kiedy trzeba posprzątać kuwetę, to nie kot musi poczekać, a kolega, z którym właśnie nasze dziecko chce wyjść na dwór. To pomaga w późniejszym kształtowaniu relacji międzyludzkich.

Zmniejszanie stresu
Tu wkraczają do akcji badania. Wskazują one, iż samo przebywanie w jednym pomieszczeniu z ukochanym zwierzakiem redukuje stres i obniża ciśnienie. Mając obok siebie futrzaka, którego w każdej chwili możemy pogłaskać, do którego możemy się przytulić, a nawet wygadać pomaga. Przerabiałam. A do tego takie zwierzę każdą tajemnicę zatrzyma dla siebie.

Poczucie bezpieczeństwa
Na pewno jest ono tym większe, im większe zwierze posiadamy. Nie wydaje mi się, żeby świnka morska zwiększała poczucie bezpieczeństwa. Ale już pies – tak. Gdyby nie owczarek na pewno nie byłabym taka spokojna, gdy mąż wyjeżdża na dłużej. Jednak kawał potężnego psiska, który nie akceptuje obcych na swoim terenie dużo daje.

Korzyści zdrowotne
Przede wszystkim – lepsza kondycja. Mając zwierzaka trzeba wychodzić z nim na spacer. Nie tylko z psem. Nie raz widywałam na spacerach fretki, króliki czy koty. Do tego lepsza odporność, ponieważ zwierzęta mają styczność z chorobami, z którymi człowiek nie posiadający pupila styczności nie ma.

Radość i poprawa złego nastroju
Kto chociaż raz wtulał się w sierść wie o czym mówię. Posiadanie zwierząt oddala od nas ryzyko takich chorób jak depresja. Zwierzak w domu daje poczucie bycia potrzebnym, jest to szczególnie ważne dla starszych i samotnych osób. Natomiast dzieci, które często mają zły humor “bo tak” przy zwierzaku szybciej sobie z nim radzą.

Zwierzątko dla dziecka – PRZECIW

Oczywiście, że muszą pojawić się również minusy posiadania zwierzaka. I będą to minusy głównie dla nas, rodziców. Dlaczego dla nas? Bo dziecko nie zdaje sobie sprawy, że opieka nad zwierzęciem to nie tylko zabawa i fajnie spędzony czas. Jakie więc są minusy posiadania zwierzęcia w domu?

Koszty
Zwierzę to nie pluszowa zabawka, która zdobi pokój. Zwierzę to dodatkowe koszty, które ponoszą rodzice. Szczepienia, odrobaczanie, niezbędne akcesoria, pokarm, zabiegi. W zależności od tego na jakie zwierzę się zdecydujemy koszty będą mniejsze lub większe, ale będą. Dziecko jest tylko dzieckiem, więc utrzymaniem zwierzaka nie będzie się przejmować, bo nie zdaje sobie sprawy z wartości pieniądza. Nie w wieku trzech lat.

Brak mobilności
Bo mając zwierzaka można zapomnieć o spontanicznych wyjazdach na dłuższy czas. Najpierw trzeba znaleźć kogoś, kto w czasie nieobecności zajmie się naszym pupilem. Nakarmi, zmieni wodę, wyprowadzi na spacer kilka razy dziennie. Nie jest to prosta sprawa, ponieważ każdy ma swoje zajęcia w ciągu dnia i nie rzuci wszystkiego, by doglądać naszego zwierzęcia.

Bałagan
Nie da się posiadać zwierzaka i nie posiadać bałaganu. Małe gryzonie robią dookoła klatki taki syf, że można być zaskoczonym. Kiedy stwierdzą, że trociny są już nieświeże to bez skrępowania wykopują je poza klatkę. I co z tego, że zmieniane dwa dni temu. Do tego zwierzaki linieją, nawet te najmniejsze. W całym domu pełno jest sierści, włazi ona w każdy zakamarek i nawet do talerza trzeba spojrzeć trzy razy, bo można się zdziwić.

Zniszczenia
Trzeba się liczyć z tym, że pies zje ulubioną zabawkę dziecka, kot nasika do szafy, a gryzonie prędzej czy później dopadną jakiś smaczny kabel. Pies, który zza drzwi usłyszy coś niepokojącego jest w stanie tak je zdrapać, że nadają się jedynie do wymiany. Świnka morska znajdzie taki kąt na załatwienie swoich potrzeb, że aby posprzątać, będziecie musieli odsuwać połowę mebli.

Długość życia
Tak, to jednak minus. Wiem, że koty potrafią żyć nawet po 20 lat, mój pies ma obecnie 14 i jest w świetnej formie, świnka miała 8. Teoretycznie nie jest to długo, w stosunku do naszego życia to ledwie wycinek. Jednak to czas wystarczający do tego, by mocno się przywiązać. Kiedy okaże się, że chomik przeżył dwa lata, nasze dziecko będzie z nim już na tyle związane, że ciężko będzie pogodzić się ze stratą. To nie są łatwe emocje.

Ryzyko alergii
Tego nigdy nie wiemy, teoretycznie dziecko nie ma alergii na żadne zwierzaki, ale to może się zmienić podczas dłuższego przebywania z nimi. Ja, kiedy miałam 20 lat, nabawiłam się alergii na króliki. Nie mogę z nimi przebywać w jednym pomieszczeniu, od razu kłują mnie oczy i mam ogromny katar. Jeśli nasze dziecko nagle dostanie alergii, to na nas spoczywa ciężar wyjaśniania, dlaczego musimy oddać zwierzątko komuś innemu.

Warunki lokalowe
To może być i plus i minus, jednak mając małe mieszkanie ciężko zdecydować się na zwierzątko. Zwierzę to żywa istota i potrzebuje ruchu. Nawet jeśli zdecydujemy się na małego gryzonia musimy być świadomi, że nie może on być zamknięty w klatce cały dzień. Musi mieć miejsce do rozprostowania mięśni i ruchu. Zwierzątko trzymane tylko w klatce nie będzie szczęśliwe.

Zwierzątko dla dziecka – PODSUMOWANIE

Decyzja o zakupie zwierzęcia dla dziecka nie jest łatwa. Nawet, gdy czarno na białym wypiszemy plusy i minusy. Nawet jeśli jesteśmy świadomi z czym to się wiąże. Do tego dochodzi maluch, który nie wytrzymuje dnia bez proszenia o zwierzaka. Jeśli sami “czujecie”, że chcecie, aby do waszej rodziny dołączył nowy członek, to wybór jest prosty. Jeśli bierzecie na klatę wszystkie za i przeciw, wybór jest prosty. Jednak jeśli po przeanalizowaniu powyższych punktów nadal nie jesteście pewni, to odłóżcie decyzję na później. To, że maluch chce dostać zwierzątko, nie oznacza wcale, że musi je mieć już teraz. U nas w domu nie pojawi się nowe stworzenie. Na pewno nie teraz. Od kilku dni tłumaczę małej na czym polega posiadanie zwierzątka. Żeby lepiej to zrozumiała ma za zadanie codziennie pomagać mi przy naszym psie. A przy owczarku długowłosym jest co robić. Codzienne czesanie, zwłaszcza teraz, gdy temperatury są wysokie. Codzienna wymiana wody, przygotowanie jedzenia, wspólna zabawa. I chociaż dla Rozalki to głównie zabawa, to bywają dni kiedy mówi, że woli iść na trampolinę niż czesać Miśka. Są dni, kiedy to pies chce się z nią bawić, a ona nie ma na to nastroju. Nie dziwi nie to, w końcu to tylko 3-letnia dziewczynka. Nie można od niej wymagać cudów. Dlatego właśnie nie dam się prośbom. Jeszcze nie teraz.

A Wam bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi na ten temat. Kiedy zapytałam o zwierzątko dla dziecka na profilu Dzieciorki odzew był. Każdy/każda z Was ma inne zdanie, inne zwierzaki preferuje, szanuję Wasze decyzje, zarówno te o posiadaniu jak i nieposiadaniu zwierzaka. Wiem, że każdy z Was robi to co uważa najlepsze dla siebie i swojej rodziny. I tego się trzymajmy!

Taka zabawa :) #girl #dog#dogoftheday #dogsofinstagram #mygirl #kid #littlegirl #friends #fun #love #bloggerlife

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta (@dzieciorka)

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • To tak, jak my. Choć powoli dojrzewamy do zakupu świnki morskiej albo królika. Może na urodziny? Okaże się o co poprosi Tosia;)

    • Miałam i świnkę i królika, sama nie wiem co fajniejsze. Jedno jest pewne, świnka nie wskoczy na biurko czy regał i nie pozjada książek 😉

  • momenty z życia

    Przyznam, że przeciw przemawia za mną tylko jeden argument, że zwierzęta żyją krócej i przyjdZie dziecku przeżywać ten moment. U nas Kacper wychowuje się wśród zwierząt i przyznam, że w pierwszych latach to zwierzę jest mu bliższe niż inne dziecko :-)

    • Dla mnie największym przeciw jest bałagan, sierść i brak mobilności :) U nas wszędzie dookoła są psy i to właśnie je Rozalia darzy największą sympatią :)

  • Blond i Mama

    My mamy szczeniaka rasy shih tzu, jestem w 9 miesiącu ciąży i cieszę się, że moje dziecko od początku będzie wychowywało się ze zwierzątkiem. Wiadomo – śmierć zwierzaka jest straszna ale ludzie także odchodzą i dzieci to również przeżywają, więc myślę, że to nie jest ani arument za ani argument przeciw. Zwierzątka mogą dużo dzieci nauczyć, nie bez powodu wzięlo się powiedzenie, że pies najlepszym przyjacielem człowieka :)))) Bardzo przydatny wpis :)

    • ShihTzu piękne pieski :) Jeśli już w domu jest pies czy inne zwierzę to na pewno jest łatwiej, bo i dziecko i pies uczą się nawzajem pewnych zachowań :) ShihTzu jest co prawda mały, ale jeśli chcesz to zapraszam do innego wpisu, o tym, o tym jak psa przygotować na pojawienie się malucha https://dzieciorka.pl/pies-duzy-pies-i-male-dziecko/

      • Blond i Mama

        Oj z pewnością się nam to przyda, dziękuję za link ! :)))

  • Ja zawsze miałam jakieś zwierzątko! Marzę o psie, ale mieszkamy z teściami, którym wszystko przeszkadza a i mąż nie jest zachwycony pomysłem :(

  • Ja miałam chomika, na razie na posiadanie takiego Laura jest za mala, zrobiłaby mu krzywdę pewnie chcąc go tulić. Pieska nigdy nie miałam o boję się, mimo iż podwórko mam. Może kiedys zmienię zdanie

    • Psów nie ma co się bać, chociaż jak się ma złe doświadczenia to bywa różnie. Jak byłam mała mój własny owczarek ugryzł mnie i pazurami zrobił mi na głowie małe dziury, z mojej winy to było. Kiedyś zrobiłam mu nieumyślnie na złość i się zemścił. Ale dzięki temu wiem jakie pomysły mają dzieci i dlaczego należy ich pilnować kiedy w pobliżu jest zwierzak. Na początek, jeśli już się zdecydujesz, wybierz rasę małą i łagodną albo zwykłego kundelka – to bardzo poczciwe psiaki :)

  • Przede wszystkim największy problem ze zwierzątkiem jest taki, że często jak jedziemy na wakacje, to nie ma co z nim zrobić, ani komu zostawić i w takich chwilach nawet to, że na co dzień zwierzak jest idealnie zaopiekowany niewiele zmienia. Dwa, że rzeczywiście kupno dziecku zwierzęcia nijak ma się z odpowiedzialnością, bo jeżeli dziecko ma 5 lat to i tak rodzice zajmują się kolejną pociechą w domu. Oczywisćie warto mieć w domu milusińskich, bo to sprawia, że człowiek jednak trochę łagodnieje, ale najważniejsze chyba jest pytanie o to, czyj to tak naprawdę jest pomysł?

    • Jej, zobaczyła rybki u koleżanki i się zaczęło. Ja jestem wrażliwiec i chętnie bym kupiła futrzaka, ale potem zaczęłam myśleć i tak na zimno skalkulowałam, że jeszcze nie pora, jeszcze trochę. Na razie nasz pies musi jej wystarczyć :)

  • simon

    Ja bym najpierw sprawdził obowiązkowość dziecka długoterminowo na czymś co nie żyje. Oczywiście mówiąc to dziecku, nawet zawierając kontrakt. Jeśli wytrwa ok, jeśli zrezygnuje tzn że nie warto sprawdzać tej gorliwości na zwierzętach.

  • My na szczęście mamy dobrych sąsiadów, którzy podczas naszej nieobecności doglądają zwierzęta (kot i pies), ale mamy tez o tyle dobrze, że zwierzęta są na podwórku, wiec biegają sobie ile chcą.

  • eV

    Bardzo ważny wpis – taką decyzję trzeba rozważyć, aby nie skrzywdzić ani zwierzaka ani siebie. Rodzic powinien wiedzieć, że niezależnie od wieku dziecka, to on będzie się opiekował zwierzakiem. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją, a potem jest awantura, że dziecko chciało zwierzaka, a potem się nim nie zajmuje.

  • asi

    Cieszę się że powiedziałaś o dorosłych, bo to my odpowiadamy za zwierze, jak za kolejne dziecko. W moim domu był i kot i chomik i rybki. Obecnie ze względu na fakt,że zbyt często wyjeżdżam nie ma opcji. Chociaż w przyszłym roku młody skończy 17 lat i może jakiś pies, ale to wszystko muszę przemyśleć.
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

  • Pamiętam prezent dla dziecka – królik. Radość trwała krótko, minęła wraz z obowiązkami które z tego wynikały. Przypałętał się kot. Kot. Dachowiec. Młoda kotka. Dzieci (ciut starsze od Twojej córki) tak się zaopiekowały kotem, że rodzice byli zdziwieni. Kot chadzał swoimi ścieżkami, dzieci szły do przedszkola. Wracały – czasami zainteresowanie kotem było, czasami nie. Kot nie chlipał, dzieci w zależności od humoru. Była ochota na zabawę to była, jak nie to nie. Kot ich motywował do wcześniejszego wstawania (trzeba go nakarmić), kupowały puszki. Do czego zmierzam? Królik kupiony na siłę. Kot był naturalnym wyborem, który spełnia swój obowiązek.
    Myślę, że słuszna decyzja została podjęta. Na razie ma psa do zabawy

  • Świetne zestawienie. My na razie jeszcze mówimy nie, ale jak się wybudujemy (kiedyś, maybe 😉 ) to pies będzie od razu, mam dla niego nawet imię 😀

  • Moja córka ma 4 lata i bardzo chciała mieć jakieś zwierzątko. Jednak wiedząc ile takich małych zwierząt ponownie szukało nowego domu ( jednego sama przyjęłam kiedyś, ponieważ chłopiec go zamęczał okropnie) poczekam jeszcze kilka lat.

  • Gosia

    My mamy świnke morską i tez zastanawialiśmy się jaki będzie jej żywot, na razie jest i Jasiek się do niej nie zbliża to dajemy radę. Robimy testy, ale nie wiem czy byśmy ją oddali po 5 latach. Na inne świadomie się nie zdecydowałam.

  • Karolina Czyżewska

    Pamiętam jak moja Mama wyprowadzała naszego psa przed pójściem do pracy: po tygodniu bieganie w szpilkach po lesie miała opanowane do perfekcji…

  • W przypadku zwierząt bardziej wymagających jak np. pies, podobno najlepszy sposób to kazać dziecku przez miesiąc wyprowadzać co rano smycz. Jeśli zda egzamin- można kupić żywe zwierzę, mamy gwarancję, że cała odpowiedzialność nie spadnie tylko na rodzica.

  • Pingback: Lipiec 2016 – podsumowanie miesiąca | Dzieciorka()