Zaczęło się lato, pogoda rozpieszcza. Bywa, że aż za bardzo. Szukając ochłody decydujemy się spędzić dzień nad wodą. Nieważne czy to basen, miejskie kąpielisko, jezioro czy morze. Do spędzenia dnia nad wodą trzeba się przygotować, zwłaszcza gdy jest z nami dziecko.

 

Wiadomo, że trzeba zabrać ze sobą rzeczy podstawowe. Jest ich sporo, ale wierzcie mi, z maluchem trzeba mieć wszystko pod ręką. Łatwiej jest gdy jedziemy samochodem, a w pobliżu plaży jest parking. W takiej sytuacji możemy wziąć parawan czy parasol i nie robi nam to kłopotu. Inaczej, gdy tak jak my, jeździmy na plażę rowerami (6 km leśną ścieżką rowerową – wspaniale się jedzie). Jesteśmy gabarytowo ograniczeni, Małżon ma za sobą Ru w foteliku rowerowym, więc ja wiozę resztę rzeczy, w plecaku.

Co więc kryje w sobie nasz plecak plażowy?
– koc, duży ale z cienkiego polaru, więc zajmuje po złożeniu mało miejsca
– 2 litrowa butelka wody niegazowanej
– chusteczki nawilżane oraz chusteczki higieniczne
– kremy z filtrem, dla Rozalki SPF50, dla nas SPF30
– 2 ręczniki, duży i mały
– dwa zestawy ubrań dla Ru, na wszelki wypadek
– kapelusz chroniący przed słońcem
– przekąski, którym upał nie straszny – herbatniki, chrupki kukurydziane, owoce w całości
To wozimy ze sobą, ale poza rzeczami materialnymi trzeba zabrać coś bardzo, ale to bardzo ważnego – WYOBRAŹNIĘ.

Bo dziecko nad wodą to, nie oszukujmy się, zero relaksu i zero wypoczynku. Dziecko nad wodą to oczy w tyłku, ze dwie pary nawet. Będąc w weekend na plaży widziałam mnóstwo osób z dziećmi. Dziećmi w różnym wieku. Większości z nich rodzice nie odstępowali na krok. Ale byli też i tacy, którzy rozłożyli koce na samym brzegu, posadzili dziecko w wodzie, a sami zajęli się książką/krzyżówką/telefonem. Przecież skoro roczniak (bo starszy na raczej nie był ten chłopczyk) ledwo pupkę ma w wodzie, to na pewno nic złego się nie wydarzy. Czy aby? A jak ciekawski zapragnie poraczkować w świat? Jak pozazdrości większym ciut dzieciakom, że chodzą po wodzie? A jak straci równowagę i wpadnie buzią w wodę? Tym rodzicom zdecydowanie brakło wyobraźni.

Kiedy już decydujemy się wybyć nad jakikolwiek akwen wodny musimy pamiętać, że dziecko nie zdaje sobie sprawy z potencjalnych zagrożeń. Dziecko nie czuje strachu przed dużą wodą, bo i skąd? Nasze tłumaczenie jest potrzebne, rozmowa o tym co nad wodą można a czego nie również. Ale nie możemy oczekiwać, że żywiołowy dwu- czy czterolatek wszystko zarejestruje, zapamięta i co najważniejsze zda sobie sprawę z zagrożeń. Nie możemy mieć pewności, że w malutkiej główce nie urodzi się jakiś szalony pomysł. Zwłaszcza, że dzieci to mistrzowie bezszelestnego brojenia. Musimy pamiętać, że maluchowi wystarczy brodzik, czy kałuża by się utopić. Dlatego przygotowałam dla nasz wszystkich małą ściągę.

BEZPIECZEŃSTWO DZIECKA NAD WODĄ

1. Zawsze bądź w wodzie z dzieckiem i nie spuszczaj go z oka
2. Nie wpuszczaj dziecka do wody zaraz po jedzeniu
3. Używaj kremu z filtrem po każdym wyjściu z wody
4. Nie dopuszczaj do tego by dziecko wychłodziło się zbyt długą obecnością w wodzie, maluchy wychładzają się szybciej niż dorośli
5. Ustal z mężem/partnerem które z was w danym momencie pilnuje dziecka
6. Nie dopuść do odwodnienia, dziecko nad wodą musi dużo pić
7. Pamiętaj o nakryciu głowy chroniącym przed ostrym słońcem i strojem kąpielowym (nagie dziecko biegające po plaży wcale nie wygląda słodko)
8. Nie pozwól, aby dziecko wbiegało do wody rozgrzane słońcem
9. Stosuj się do znaków ratowników (biała, czerwona flaga, boje)
10. Do wody wchodźcie tylko w miejscach dozwolonych
11. Nawet na plaży nie spuszczaj dziecka z oka, w tłumie łatwo się zgubić
12. Zwróć uwagę na obecność ścieżek rowerowych w pobliżu i pilnuj, by dziecko nie wpadło komuś pod koła
13. Zadbaj o to, by dziecko umiało powiedzieć jak się nazywa, zaopatrz je w opaskę/bransoletkę z numerem telefonu do rodzica
14. Zwróć uwagę by maluch nie naśladował innych osób (zwłaszcza młodzieży skaczącej na główkę czy podtapiającej się nawzajem dla żartów)
15. NIGDY, ale to NIGDY nie spożywaj alkoholu jeśli przebywasz nad wodą a pod twoją opieką znajduje się dziecko!

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.