Jak sobie przypominacie w zeszłym miesiącu zaliczyłyśmy z Rozalią pierwszą wizytę w teatrze. W zasadzie bardziej dla rozrywki i zabicia nudy. Nie oczekiwałam przecież, że po spektaklu będziemy żywo na jego temat dyskutować. Kilka dni temu wybrałyśmy się drugi raz i czy chcę, czy nie chcę, to muszę, bo inaczej wybuchnę.

Po co do teatru?

Wiadomo po co, na spektakl, na sztukę. Żeby z kulturą się zapoznać, żeby od małego wiedzieć “z czym to się je” (jak się okazało w przerwie – z czipsami i colą). Nie udało nam się zdobyć biletów na premierę, ale na spektakl w tygodniu już tak. Akurat grany był dla szkół podstawowych. Muszę przyznać, że doznałam szoku! Wpadła ta hałastra na widownię, krzyczą, piszczą, o miejsca się biją, przepychają. Armageddon!! Miałam ochotę wstać i wywalić jednego z drugim za drzwi. Moje zdenerwowanie sięgnęło zenitu kiedy kończyła się przerwa. Obok mnie nauczycielka, przede mną chłopak z jej klasy (swoją drogą znacie takie imię “Aris”?), chłopak skacze po fotelu, nauczycielka nic. Młody skacze dalej, nauczycielka: “Arisku usiądź proszę”, młody nic. Pochyliłam się i cedzę przez zęby: “Usiądziesz spokojnie i będziesz się zachowywał jak w teatrze należy, albo podejdę do dyrektora, który tam stoi i będziesz czekał na resztę klasy na ulicy”, nauczycielka nic. Może to niepedagogiczne, ale po pierwsze dyrektor teatru stał 3 metry od nas. Młody zasiadł na czterech literach i siedział do końca spektaklu. Ten przypadek akurat siedział blisko, ale widziałam, że nie był jedyny.

Wiem, że to są tylko dzieci, ale pamiętam swoją klasę jeżdżącą do teatru. Były zasady, których musieliśmy się trzymać. Wiedzieliśmy, że mamy siedzieć na miejscach, oglądać spektakl, nie rozmawiać, nie jeść(!). Obowiązywał odpowiedni strój, tak zwane “na galowo”, elegancko, spódniczka, biała bluzka. Od początku uczono nas szacunku do miejsca, tłumaczono, że należy się zachowywać kulturalnie. (A jakbyście chcieli tłumaczyć teksty to możecie skorzystać z Centrum Tłumaczeń http://www.centrumtlumaczen.pl/)

W teatrze, w kinie czy pod blokiem- bez różnicy

Dla dzieci bez różnicy, naprawdę. Nasza w tym rola, aby ją poznały. My musimy tłumaczyć na czym ona polega. Co przystoi w teatrze, a czego absolutnie nie robić. Jeszcze przed wyjazdem rodzice strofowali nas, żeby nie poplamić bluzki, żeby nie rozmawiać w czasie spektaklu, żeby słuchać wychowawcy. A wychowawca potrafił nas utrzymać w ryzach. Rodzice dawali nam kanapki i jabłka na drugie śniadanie, do zjedzenia w czasie przerwy. I nauczyciel nie musiał nam dodatkowo zwracać uwagi. We wtorek zobaczyłam zupełnie inny świat. Biedne panie nauczycielki, które nie potrafią momentami zapanować nad dziećmi. Nauczycielki, które po raz piętnasty mówią, że jedzenie na przerwie. I dzieciaki, które na wspomnianej przerwie obsiadły schody i otworzyły plecaki. Tu należą się gromkie brawa dla ustawodawców. 9/10 dzieci z plecaków wyciągnęło czipsy, batony i colę. Brawo! W tym momencie przestałam się dziwić, że na tyłkach usiedzieć im ciężko. Pewnie już w autokarze wciągnęli po paczce żelków (koniecznie z sokiem owocowym i witaminą D i C) i napakowani cukrem energii mieli aż nadto.

Mam cel

Tego dnia, wraz z Małżonem, postanowiliśmy, że zrobimy wszystko, aby nasza córka nie zachowywała się jak niektóre z tych dzieciaków. Dołożymy wszelkich starań, aby za kilka lat być spokojnym o jej zachowanie w teatrze. Obiecałam sobie, że będzie on miejscem odwiedzanym regularnie. Zwłaszcza, że mamy pod nosem. Grzechem byłoby nie skorzystać z dobrodziejstwa tego miejsca. Do tej pory miałyśmy okazję być na dwóch spektaklach i jednej próbie (o tym i kolejna recenzja niebawem). A wczoraj Rozalia była w teatrze z przedszkolakami. Kiedy zapytałam czy dużo było dzieci w teatrze, powiedziała, że tak. Kiedy zapytałam czy grzecznie oglądały przedstawienie, odpowiedziała, że nie. Dodała przy tym, że ona siedziała cicho i oglądała.  Więc w ramach ukulturalnienia dziecka muszę zapoznać się z repertuarem na nowy rok i zarezerwować bilety na kolejne spektakle.

Zdjęcie wyróżniające pochodzi ze strony kanal99.pl

Written by Marta S.

  • Gulbaska

    Daj spokój. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. My z Pierworodnym byliśmy na przedstawieniu i było ok, ale to też rodzice byli z dziećmi. Jeśli moje dzieci będą się niegodnie zachowywać w teatrze to zalicze porażkę wychowawcza.
    A co ustawodawcow – to nie ich wina, że rodzice mają w D zdrowie swoich dzieci… Oni się starają.

    • W sumie masz rację, ustawa ustawą, a rodzice swoje, nauczyciel uwagi zwrócić nie może. Pierwszy raz też byłyśmy na przedstawieniu, gdzie i rodzice i dzieci razem byli, wtedy był spokój,dzieci grzeczne :)

  • My chodzimy do Groteski w Krakowie. Pierwszy raz byliśmy, gdy młody miał 1,5 roku. Bardzo mu się podobało. Niestety też zauważyłam, że dzieci z przedszkoli jakieś takie nieokiełznane były.

  • To raczej ten wiek :) Jak patrzę jak u Julki w klasie, chłopcy się zachowują jestem w szoku. Usłyszeć od nich dzień dobry marzenie :) tylko szepczą ,,to matka Julki” :)

  • A my ostatnio byliśmy na Koziołku Matołku, nie był to nasz pierwszy raz z agentami na przedstawieniu. Na pewno lepiej z taki szkrabami do teatru niż do kina, polecam repertuary te specjalne dla dzieci, gdzie dzieci mogą podpowiadać bohaterom i mają przy tym sporo frajdy.

  • Sama nigdy nie byłam w teatrze. Myślę, że uda nam się wybrać z Młodą do teatru muzycznego :) Zachowanie dzieci…nie będę komentować