Wiecie, że dzielnie wspieram akcję KochamZapinam, prawda? Jej zasięg rośnie, docieramy do coraz większej ilości osób, pojawiają się pytania o pomoc, o pokierowanie do zaufanego sprzedawcy w okolicy. Staramy się pomóc jak możemy. Dziewczyny ogarniają Facebook’a i Instagram, dają czadu. Ale nie zawsze jest miło.

KochamZapinam, więc o co Ci chodzi?

Wiele z was się oburza, kiedy przeczyta,  że te pasy to jednak nie zapięte tak jak być powinny. Wiele z was kasuje potem te komentarze, ale większość zaczyna się zastanawiać. Nie przyznając się głośno do błędów, szukacie rozwiązania. I to jest fajne. To się ceni. Nie byłabym sobą, gdybym nie opowiedziała wam naszej historii związanej z tym tematem, bo do świętej zbawicielki mi bardzo daleko.

Pierwszy błąd

Pierwszy błąd jaki popełniliśmy to pozwolenie dziadkom na zakup fotelika, tylko wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to błąd. Ja w temacie byłam zielona, przez to nieopatrznie powiedziałam głośno, że powoli musimy się za nowym fotelikiem rozejrzeć, bo z kołyski mała powoli wyrasta. Że jej już ciasno, że chyba jej nogi drętwieją, bo ciągle płacze jak jeździmy. Głupia ja! Finalnie przesadziliśmy 9-miesięczną Ru ze słabej jakości kołyski (bo też nie wiedziałam, że te z zestawów 3w1 są do dupy) do kupionego przez dziadków fotelika. Mój udział w tym zakupie ograniczył się do obejrzenia towaru, bo nawet kolor wybrano za mnie i tylko potwierdzono, czy na pewno fioletowy. Mój tata mówił, że czytał dużo o fotelikach, że ten ma dobre opinie, że w ogóle fajnie, no i cena niezła a gratis sanki (akurat się wiosna zaczynała). Więc kupili.
PAMIĘTAJCIE! Nigdy nie kupujcie fotelika przez internet jeśli nie przymierzyliście go do samochodu i do dziecka!

Drugi błąd

Rozalia ucieszyła się z nowego nabytku, jeszcze gdy stał w domu traktowała go jako fotel. Poznawała go powoli przed umieszczeniem w samochodzie. W końcu nadszedł dzień pierwszej przejażdżki. Mała szczęśliwa, ja również. Tylko kompletnie nie zwróciłam uwagi na to jak ją zapinam. Dopiero przed kilkoma dniami, przeglądając zdjęcia dotarło do mnie, że robiłam tak samo jak robi wiele z was. Ciepła kurtka, pasy przebiegające w jakiś dziwny sposób i odstające na pół metra. Mieliśmy dużo szczęścia, że nie zdarzył się na drodze żaden przykry incydent. Z biegiem czasu, gdy robiło się cieplej, pozbywałam się grubej kurtki i nagle pasy zaczęłam zapinać mocniej. Do tego doszła ruchliwość Ru, która kazała jej sprawdzać czy da się wyciągnąć rączki z tych uprzęży. A robiła to najczęściej wtedy, gdy jechałam z nią sama. W tym okresie zaczęłam szukać sposobów na to, żeby mi nie kombinowała. I okazało się, że nie wiem nic o fotelikach, nie wiem nic o przewożeniu prawidłowym, że mój fotelik jest o kant tyłka, a w ogóle to najlepiej by było wozić ją tyłem, nadal.
PAMIĘTAJCIE! Im wcześniej zgłębicie się w temat fotelików, tym bezpieczniejsze będzie wasze dziecko! Fotelik naprawdę jest ważniejszy niż wózek czy łóżeczko.

ŹLE!

ŹLE!

DOBRZE

DOBRZE

DOBRZE

DOBRZE

Świadomość

Uświadomiłam sobie jak wiele popełniałam błędów. Jak mało wiem. Jak schrzaniłam sprawę, bo na chrzciny mogłam zarządzić fotelikową zrzutkę. Zaczęłam dostrzegać, że mój fotelik 9-36 kg wcale nie jest taki że 36 w niego wpakuję. Widzę, że przy 18 już będzie problem. Zaczynam się rozglądać i dowiadywać. Myślę o tym, żeby go zmienić. Tym razem nie dam się wpuścić w maliny i fotelik zmienię świadomie. Pojadę do sklepu, gdzie sprzedawcy znają się na rzeczy. A kiedyś, przy kolejnym dziecku będę mądrzejsza, zarówno jeśli chodzi o fotelik 0-13, jak o każdy kolejny.

Written by Marta S.

  • Z tym rozbieraniem i przykrywanie to tak ale jedynie na bardzo długie podróże bo nie wyobrażam sobie rozbierać i przykrywać 3 dzieci jadąc do sklepu zwłaszcza zimą, otwierasz drzwi wieje a dziecko trzeba wyciągnąć i ubrać w kurtkę, polecam łączniki do pasów które przytrzymują pasy tam gdzie powinny być i zapobiegają ześlizgiwaniu się nawet z puchowych kurtek czy rozpiętych kurtek. Ale to moje zdanie.

    • Właśnie łączniki w Polsce nie są dopuszczone do użytku. Z tej przyczyny, że pasy w naszych fotelikach mają grube osłonki i nie ma możliwości zamontowania łącznika na odpowiedniej wysokości. Za to osłonki pasów są podgumowane i trzymają dobrze, o ile dobrze się je zapnie.

      • Hmmm… JA bym się z tym nie zgodziła, mamy łączniki i wiem na jakiej zasadzie działają, a w razie kolizji przy napięciu pasów łącznik się wyłamuje by można szybko wyciągnąć dziecko.

        • Pod warunkiem, że jej na dobrej wysokości, na mostku, a w fotelikach z pasami jak mój nie ma możliwości zamocować łącznika w ten sposób. Taki łącznik na wysokości żołądka nie spełniły swojej funkcji tak jak powinien.

  • Hmm z tym fotelikiem to ciężki orzech do zgryzienia! Dobrze, że jest ta akcja to człowiek czegoś się więcej nauczy. Nasz fotelik już dla starszego dziecka kupowaliśmy z dziadkami za ich kasę jako prezent. Też nie byliśmy wtedy świadomi na co trzeba zwracać uwagę przy za kupie, jedynie wzięliśmy sobie do serca to co ktoś nam poradził, ale… ale okazuje się, że nie jest on ideałem dla naszego syna. Niestety nie znam żadnego sklepu, w którym by odpowiednio dopasowali fotelik do dziecka, a Wy znacie? Wszędzie tylko mówią o wadzę dziecka. ps. My przy grubych kurtkach rozpinamy ją przed zapięciem pasów, bo i tak ogrzewanie włączamy tp dziecku robi się ciepło.

  • Moi teściowie cały czas sapią w naszym kierunku, że zciskamy te biedne dzieci w tych fotelikach się męczą. Ledwo wtedy mogę się powstrzymać z pyskówką :-/

    • I pewnie jeszcze mówią, że wy jeździliście bez takich wynalazków i jakoś nic się nie stało. Skąd ja to znam.

      • To akurat był jeden z argumentów moich rodziców… Ech.

  • Aga Agnieszka

    Zapinamy zawsze!!!!!Nawet gdy jedziemy przysłowiowe dwa kroki dalej!

    ladymamma.pl

  • Kasia Harężlak

    Ja mam fioła na punkcie fotelików :) Zanim kupiliśmy kolejny przeczytałam bardzo dużo artykułów, od samego początku wiedziałam tylko, żed koniecznie musi być montowany tyłem. Naszukaliśmy się bardzo długo, ale finalnie znaleźliśmy ideał (dla nas oczywiście :)).

  • Sztuką w życiu to przyznanie się do błędów i wyeliminowanie ich :) świetny,odważny post!

  • szczypiorki.pl

    Bardzo dobry post…odważny. Może kiedyś też zbiorę się w duchu na takie wyznanie. Oj miałabym o czym pisać…niestety :(

  • Pingback: Widoczny bądź! Wi-do-czny!!! | Dzieciorka()

  • Pingback: Nauczycielem wszystkiego jest praktyka | Dzieciorka()

  • Cieszę się, że jest ta akcja, bo otwiera oczy na wiele rzeczy!

  • Pingback: RWF - nie taki diabeł straszny | Dzieciorka()