Każda z nas kiedy zaszła w ciąże zastanawiała się jak to będzie. Czy nasze dziecko będzie spokojne, czy będzie łatwo zasypiać, czy będzie mieć kolki, czy uda nam się karmić naturalnie i jak długo. Mnie także takie przemyślenia dopadły. Ale jakie odzwierciedlenie wyobrażenia o macierzyństwie znalazły w rzeczywistości? Na pewno nie takie jak sądziłam.

Macierzyństwo – wyobrażenia

Kiedy zaszłam w ciążę byłam przerażona, nie oszukujmy się. Nawet ta planowana ciąża może być szokiem i wywołać przerażenie. Miałam wtedy zupełnie inne podejście do dzieci, inne wyobrażenia jeśli o wychowanie chodzi. Zasadniczo sama się zdziwiłam jak wiele się zmieniło po porodzie. Pisałam o tym gościnnie na blogu Oli – Brzuchacze. Ale poza wyobrażeniami związanymi z wychowaniem, miałam szereg innych. Wiecie o co chodzi, kolki, nieprzespane noce, mały tyran w domu. Byłam nastawiona na:
– na ciągłe wizyty u lekarzy, przecież dzieci znajomych non stop chorują,
– na karmienie MM, bo przecież cycków szkoda,
– na nieprzespane noce, bo zanim się nauczy to kilka lat minie,
– na bałagan, bo przecież dziecko wszystko rozwala,
– na zakup wszystkich możliwych zabezpieczeń, bo jeszcze przypadkiem krzywdę sobie zrobi,
– na kolki, refluksy, biegunki, gorączki i inne związane też.
Tiaaa, na to wszystko nastawiona byłam. Dokładnie takie myśli nachodziły mnie w czasie ciąży. Macierzyństwo było dla mnie (w wyobrażeniach) jedną wielką udręką, poświęceniem i zatraceniem siebie. No właśnie, było…

Macierzyństwo – rzeczywistość

Myślę, że tutaj dużo zrobiło moje nastawienie i podejście do dzieci. A może i to, że jednak nastawiłam się na najgorsze? Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, i to od pierwszych dni. Było tak:
– wizyty u lekarzy przy okazji obowiązkowych szczepień, w ciągu trzech lat dwa razy zapalenie ucha i nic więcej,
– 9 miesięcy karmienia naturalnego i żal, że tak krótko,
– 7 godzin snu ciągłego od pierwszego dnia w domu, tak, tak, szła spać około 21.30 i budziła się na jedzenie między 5 a 6 rano, potem spała dalej,
– bałagan, ale chwilowy, bo uczyłam ją, że trzeba po sobie posprzątać, i to procentuje już teraz,
– zabezpieczenia, haha, kupiłam, na narożniki od stołu, zdjęła w trzy dni, stwierdziłam, że szkoda kasy na kolejne,
– zero kolek, refluksów, jedna biegunka, delikatne stany gorączkowe przy ząbkowaniu i wsio.
Wiadomo, że okresy skoków rozwojowych i tak zwanych buntów nas nie ominęły, ale z perspektywy tych trzech wspólnych lat mogę powiedzieć, że mam luz. Takich dzieci jak Rozala to ja mogę nawet pięcioro mieć.

Moje macierzyństwo

Wcale nie jest pełne wyrzeczeń, poświęceń ani zatracenia siebie. Jestem szczęśliwa będąc mamą, spełniam się w tej roli, czuję, że to jest właśnie to co daje mi najwięcej radości. Nie poświęcam się, poświęcam swój czas. Poświęcam go po to, aby wychować Ru na mądrą kobietę. Trzymajcie kciuki, żeby się udało. A ja będę trzymała za Was. Deal?

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Agnieszka Jezierska|Agumama.pl

    Deal :)
    Jestem mamą, wiem z czym to się je. Albo jeszcze nie 😉
    Ale dla przyszłych mam, tych z brzuchem lub dopiero planujących, takie słowa są jak znalazł :)
    Jasne, że są “lepsze” i “gorsze” egzemplarze. Może być malinowo, albo hardcore’owo, ale i tak sprowadza się do samego szczęścia, o którym tyle napisałaś :)

  • Jaka świetna klatka na dziecko!!! 😀 Gdzie można taką zdobyć?! 😉 😀

  • Taka klatka jest genialna!!!!!! U mnie musiałaby być do tego dźwiękoszczelna, bo młodej się buzia nie zamyka :))))
    Długo karmiłaś, mi było żal jak musiałam córę odstawić po 3 miesiącach :(

    • Myślę, że i dźwiękoszczelna by się znalazła 😉 Niby długo, ale Ru odstawiała się stopniowo od 5 miesiąca, co chwila rezygnowała z kolejnego karmienia, więc gdy miała 9 miesięcy zostało tylko to poranne, a potem nagle z dnia na dzień – koniec.

  • Klatka jest genialna ja poproszę razy 3 :)

  • fajnie, że u Ciebie rzeczywistość okazała się o wiele lepsza niż wyobrażenia.

  • Jestem mamą dwójki maluchów (córa 3,5 roku, syn 11 miesięcy) do tego pies i nowy dom. Bywa, że padam ze zmęczenia i proszę już o godzinę 19 gdy dzieciaki pójdą grzecznie spać, jednak gdy jakimś cudem zostawimy ich u dziadków na noc nie śpię całą noc, zastanawiam się czy smacznie śpią, a z samego rana pierwsze co biorę za telefon i dzwonię czy wszystko dobrze i o której mogę ich odebrać 😀

  • KasiaSkotnicka-Nowak Stykówka

    No to tylko pozazdrościć! Znam mamy, które miały z goła odwrotnie 😀 Różne “egzemplarze” się trafiają 😉
    Ja nie narzekam 😉

  • No cóż, to tylko mogę pogratulować :-) i jestem przekonana, że to, jak wychowujesz córkę zaprocentuje :-) Powodzenia!

  • Uff… ciężko czytać takie wpisy, kiedy od 11 miesięcy nie przespało się całej nocy, a ciągiem 5 godzin raptem kilka razy 😛 Fajnie Ci, tylko pozazdrościć :) Ale przynajmniej z chorobami u nas podobnie – no raptem 2x biegunka i raz porządne przeziębienie, więc tu nie jest na razie źle! Trzymajcie się dziewczyny :)