Miód z mniszka lekarskiego po raz pierwszy zagościł w moim domu. Do tego zrobiłam go sama, całkowicie sama. Kiedy na podwórku rodziców zobaczyłam połacie mleczyków doszłam do wniosku, że szkoda by zginęły pod ostrzami kosiarki. Mogą zginąć z moich rąk jednocześnie dając z siebie to co mają najlepszego. Nieźle to wykombinowałam, co?

Miód z mniszka lekarskiego – składniki odżywcze

Miód z mniszka ma bardzo cenny skład. Jest bogaty w witaminy i przeciwutleniacze. Szczególnie w witaminę C oraz B2. Witamina C odpowiada za zwiększenie odporności i wspomaga układ immunologiczny. Ponadto dba o naszą cerę, ponieważ zwalcza wolne rodniki. Natomiast witamina B2, czyli ryboflawina wspomaga odchudzanie, odgrywa ważną rolę w przemianie materii i jest niezbędna, by nasz układ nerwowy funkcjonował prawidłowo. Miód z mniszka lekarskiego zawiera także przeciwutleniacze, które chronią przed chorobami nowotworowymi oraz leczą stany zapalne w naszym organizmie. W miodzie mniszkowym znajduje się też wiele innych cennych składników, jak na przykład potas, mangan, fosfor czy żelazo.

Zastosowanie

Miód mniszkowy ma bardzo szerokie zastosowanie. Stosuje się go zarówno w leczeniu, jak i w profilaktyce. Poleca się go szczególnie przy:
– schorzeniach wątroby i dróg żółciowych,
– dolegliwościach układu moczowego,
– problemach żołądkowych, niestrawności,
– przeziębieniu i grypie,
– osłabieniu fizycznym i psychicznym,
– dolegliwościach reumatycznych.
Miód mniszkowy stosowany jest nie tylko w leczeniu przeróżnych schorzeń. Stanowi świetny dodatek w codziennej diecie. Znajduje również zastosowanie w kosmetyce, można z niego przygotować maseczki, balsamy oraz kąpiele. Jednak miód z mniszka jest trudny w pozyskaniu, a co za tym idzie jest miodem drogim. Dlatego postanowiłam spróbować zrobić substytut prawdziwego mniszkowego miodu.

Ale umówmy się, używana we wpisie nazwa “miód” to spore uproszczenie. W zasadzie to bardziej syrop niż miód.

I ten właśnie miód-syrop będzie nam przydatny w sezonie jesiennym. Sprawdza się w leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych, kaszlu i bólu gardła. Dorośli mogą pić 2-3 łyżeczki syropu na dobę, dzieci połowę mniej 1-1,5 łyżeczki. Taki syrop można podawać dzieciom już od 9 miesiąca życia.

miód z mniszka

Jak samemu zrobić miód z mniszka?

Co prawda miód mniszkowy robiony samemu to nie jest taki sam miód jak ten robiony przez pszczoły. Ale moim zdaniem warto poświęcić trochę czasu na jego przygotowanie. I pewnie nie wpadłabym na ten pomysł, gdyby nie fakt posiadania sporej ilości mniszka przed oczami. O czym wspomniałam na początku. Szybko poszło, z pomocą sąsiadki i dzieciaków w kilka minut uzbierałyśmy sporą ilość kwiatów. Dokładnie nie powiem wam ile sztuk, ale 5-litrowe wiaderko było pełne.

Czego dokładnie potrzebujemy?

  • mniszek lekarski (źródła mówią, że około 500-700 kwiatów)
  • 1-1,5 litra wody
  • kilogram nierafinowanego cukru
  • 2-3 cytryny
  • opcjonalnie cynamon i goździki

Wykonanie

Kwiaty mniszka po zerwaniu najlepiej rozsypać na papierowych ręcznikach. Wszystko po to, by trochę podeschły, wtedy wszystkie żyjące w nich stworzonka uciekną. Moje kwiaty leżały zebrane w wiaderku pół dnia, po czym rozłożyłam je na przykrytych ręcznikami papierowymi blaszkach i wystawiłam na słońce. Na godzinę. Po godzinie zebrałam mniszki i przełożyłam do dużego garnka, zalałam wodą i na małym ogniu gotowałam (bez przykrycia) przez godzinę. Nie wystraszcie się zapachu, jest dość specyficzny, warto zadbać o dobrą wentylację kuchni. Po godzinie przykryłam garnek gazą i zabezpieczyłam gumką, ale możecie też użyć nitki czy czegokolwiek co macie w domu. I tą miksturę odstawiłam na całe 24 godziny, a nawet ciut więcej.

Po upływie doby odsączyłam przez gazę powstały sok, a główki mniszka dokładnie odcisnęłam przy pomocy rąk mojego męża. Dodałam wyciśnięty z dwóch dorodnych cytryn sok oraz cukier. Taką mieszankę zagotowałam,  czasu do czasu mieszając gotowałam ją do czasu aż osiągnęła odpowiednią konsystencję. Czyli zgęstniała jak prawdziwy miód. Po wszystkim przelałam do wyparzonych wrzątkiem słoików. I gotowe! No może niezupełnie, bo teraz nasz miód musi ostygnąć. Najlepiej zostawić nasze słoiki zawinięte w koc lub przykryte grubszym ręcznikiem (tak zwane suche wekowanie). A po kilku godzinach ustawić do góry dnem.





Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.