Motoryka mała – czym jest i po co w zasadzie jest dzieciom potrzebna? Czy można wspierać jej rozwój na co dzień? Co robić, by motoryka naszego dziecka rozwijała się. Wreszcie – jak to zrobić, by dziecko nie zorientowało się, że wykonuje jakieś ćwiczenia? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie. Podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami. A także opowiem o tym, kiedy zauważyłam, że i dorosłym przydaje się trochę tą motorykę potrenować.

Motoryka, motoryka duża i motoryka mała – co znaczą te pojęcia

Motoryka to

ogólna sprawność fizyczną człowieka i jego zdolność do wykonywania wszelkich działalności związanych z ruchem

W tej ogólnej definicji motoryki możemy rozróżnić motorykę dużą i małą. Motoryka duża to nic innego jak ogólna sprawność ruchowa, czyli bieganie, skakanie, pokonywanie przeszkód, gra w piłkę, w klasy, skakanie w gumę, zabawy, w których ważna jest koordynacja wzrokowo-ruchowa, związana z rzutem, celowaniem. Natomiast motoryka mała to rysowanie, lepienie z plasteliny, chwytanie przedmiotów, zawiązywanie butów, zapinanie guzików, pisanie- rozwój manualny, rozwój chwytu, czyli krótko mówiąc rozwój ręki i palców.

Rozwój motoryki jest ważny, bardzo ważny dla prawidłowej sprawności fizycznej. Powinien przebiegać bez zakłóceń ponieważ jest podstawą do nauki takich rzeczy jak pisanie, czytanie czy orientacja w przestrzeni oraz koncentracji. Dlatego tak ważne jest, by zwracać uwagę na to w jaki sposób rozwija się motoryka naszego dziecka i zauważyć moment, w którym wymaga wsparcia – jeśli taki nastąpi. Musimy wiedzieć o tym, że motoryka to coś co musimy wyćwiczyć, nie jest zdolnością jaką posiadamy od urodzenia czy nawet poczęcia. Dlatego tak ważna jest stymulacja i obserwacja dziecka. Jednak zanim zajmiemy się motoryką małą dziecko musi opanować motorykę dużą, nie da się tego przeskoczyć. To tak jakby wasze dziecko nie umiało jeszcze prosto chodzić, a chcielibyście by umiało się podpisać. Nie ma lekko i pewne rzeczy muszą odbywać się we właściwej kolejności. Rozwój dziecięcej motoryki można podzielić na okresy jego życia. W wielu publikacjach możecie znaleźć co powinno potrafić dziecko po ukończeniu konkretnego miesiąca życia, co może potrafić, a brak jakich umiejętności powinien niepokoić. I tak na przykład:

dziecko do 6 miesiąca życia powinno: unosić główkę, siedzieć podparte, podciągać się za nasze palce, przekładać przedmioty z ręki do ręki;
dziecko między 6 miesiącem a 1 rokiem życia: siedzieć bez podparcia, samodzielnie wstać, doskonalić chwyt pęsetowy, wkładać rzeczy do pojemnika i wyciągać je;
dziecko między 1 a 2 rokiem życia: chodzi, biega, kuca, skacze, próbuje posługiwać się sztućcami, wchodzi po schodach, chodzi tyłem, wdrapuje się na wszystko na co się da;
dziecko między 2 a 3 rokiem życia: omija przeszkody, chodzi stawiając nogi naprzemiennie, skacze, biega, wchodzi po schodach, w czynnościach samoobsługowych potrzebuje niewielkiej pomocy;
dziecko między 3 a 4 rokiem życia: wydłużają się kroki dziecka, sprawnie skacze i utrzymuje równowagę, doskonalą się ruchy dłoni;
dziecko między 5 a 5 rokiem życia: swobodnie biega, sprawnie się ubiera i wykonuje inne czynności samoobsługowe, kopie, łapie, rzuca, utrzymuje równowagę bez problemów oraz łączy kilka czynności ruchowych.

Motoryka mała – jak wspierać jej rozwój

Motoryka mała, jak już wspomniałam, to nic innego jak doskonalenie precyzji ręki i palców. Jest niezwykle istotna dla późniejszej nauki pisania. Im lepiej wyćwiczona ręka, tym większa łatwość w nauce rysowania i pisania. Co ważne, motorykę małą możemy ćwiczyć z dzieckiem na wiele sposobów. Do tego możemy mieć jednocześnie świetną zabawę. Przychodzi taki moment, że dziecko naturalnie zaczyna interesować się światem i tylko od nas zależy na ile pozwolimy eksplorować to co nas otacza.

Chwytanie jest pierwszym ćwiczeniem motoryki. Mięśnie dziecka dojrzewają i w pewnym momencie maluch podejmuje próby chwytania wszystkie co znajdzie się w zasięgu jego rączek. Dzięki temu w mózgu tworzą się nowe połączenia neuronów i te połączenia pozwalają na coraz bardziej precyzyjny chwyt, a także koordynację oko-ręka. Dlatego warto włączyć do codziennych zabaw dziecka zabawy rzeczami o różnej fakturze i konsystencji, np. ciastolina, piasek kinetyczny czy glutowate masy. Świetnym wsparciem są zabawy paluszkowe, kto z was nie zna “Daddy finger”. Przy okazji możemy dać się ponieść wyobraźni i wymyślić mnóstwo innych zabaw, a także cofnąć się do naszego dzieciństwa i przypomnieć sobie kilka fajnych zabaw. Przy okazji możemy nauczyć dziecko części ciała, nazw przedmiotów, same plusy. Kolejnym świetnym ćwiczeniem, a przy okazji zabawą jest przelewanie i przesypywanie. Nie przejmujcie się bałaganem jaki zrobi dziecko, bałagan się posprząta i jest to prostsze niż późniejsze zmuszanie malucha do ćwiczeń czy stres związany z utrudnioną nauką pisania. Do dyspozycji macie mnóstwo rzeczy: woda, kisiel, groch, fasola, kasza. Możecie zachęcać malucha do przelewania/przesypywania do kubeczka do kubeczka, możecie pomieszać groch z fasolą i próbować rozdzielić na dwie miseczki, groch do jednej, fasola do drugiej. Takie zabawy uczą koordynacji i koncentracji.

Później przychodzi czas kiedy maluch zaczyna interesować się kredkami, długopisami, podejmuje pierwsze nieśmiałe próby chwytania tych przedmiotów. To świetny czas, by pozwolić dziecku bazgrać ile chce. Najlepiej zaopatrzyć się w papier na rolce i wiele różnych rzeczy, którymi można bazgrać. Kredki zwykłe, świecowe, pastele, węgiel – możliwości jest dużo, a dziecko uczy się przy okazji tego, że każda z tych rzeczy, mimo iż służy do tego samego, jest zupełnie inna. Po jakimś czasie kupmy maluchowi proste kolorowanki, dostosowane do wieku i poziomu wyćwiczenia ręki. Ale pamiętajmy jednocześnie, by nie zmuszać do rysowania jeśli dziecko samo tego nie chce. Dzieciaki łatwo się zniechęcają, a motoryka mała i jej prawidłowy rozwój jest naprawdę ważny.

Jeszcze później przychodzi moment na wprowadzenie wydzieranek, wyklejanek, naukę posługiwania się nożyczkami. Zabawa wszelkiego rodzaju przeplatankami, nawlekanie koralików (albo zwykłego makaronu), pierwsze próby zapinania guzików i wiązania supełków. Takie pomoce możemy przygotować sami i mamy przy tym masę zabawy.

Im starsze dziecko tym więcej zabaw precyzyjnych możemy wprowadzić. Próbowaliście kiedyś równo poukładać buty w szafie dla Barbie? Albo poukładać mikro-warzywa w lodówce Playmobil? Ja próbowałam, i tylko ja wiem ile przekleństw przeleciało mi przez głowę. Nie dziwcie się więc, jeśli wasze dziecko denerwuje się jeśli coś mu nie wychodzi. W takiej sytuacji po prostu odpuśćcie, wyjaśnijcie, że nie ma pośpiechu i że nie wszystko jest proste. Jeśli widzicie, że dziecko nie chce bawić się w nawlekanie koralików, ale chętnie przebiera lalki to nie martwcie się – w tym momencie również ćwiczy motorykę małą i precyzję.

motoryka mała

Małe zabawki są fajne

Małe zabawki i zabawa nimi wymagają olbrzymiej precyzji. Właśnie dlatego bardzo cieszę się, że Rozalia lubi bawić się przedmiotami, które są małe. Efekt tych zabaw jest naprawdę świetnie widoczny. Nie zmuszam jej do pisania, do rysowania szlaczków czy kolorowania. Jednak kiedy już sama do takiej zabawy usiądzie to z każdym dniem widzę coraz większą precyzję i dokładność w tym co robi. Wierzę w to, że właśnie taka zabawa drobnymi przedmiotami pomaga jej w rozwoju motoryki.

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.