A nauczycielem naszych dzieci jesteśmy w pierwszym rzędzie my. To my uczymy świata, pokazujemy go, tłumaczymy, pozwalamy próbować nieznanego, wspieramy. To my dbamy o to, aby nasze dzieci wiedziały co jest dobre, co złe, co trzeba robić koniecznie, bez wyjątków. Rzeczy i odruchy jakich nauczymy ich teraz zaprocentują w dorosłym życiu. Dlatego zwracajmy uwagę na to czego uczymy.

Po pierwsze bezpieczeństwo

W tej kwestii nie ma gadania, nie ma argumentów, które kazałyby mi zmienić zdanie. Tak jak tłumaczę po raz 50-ty, że nie powinna wspinać się po meblach, tak jak mówię czym może skończyć się podejście zbyt blisko wody, tak samo tłumaczyłam i nadal tłumaczę dlaczego zapinamy pasy w samochodzie. Pamiętam jak dziś, jedna z pierwszych podróży do dziadków. Przed nami prawie 120 km, prosta droga, godzina piętnaście i jesteśmy, o święta naiwności! Dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że nie będzie lekko?

Ru w pewnym momencie się rozwyła jak strażacka syrena. Nijak nie szło jej uspokoić, nie chciała nic zjeść, pielucha była sucha, nie interesowały jej zabawki, jednak ewidentnie chciała wyrwać się z pasów. No cóż, dziewczyna nieprzyzwyczajona do skrępowania. Nigdy tego nie lubiła, od kiedy przyszła na świat nie tolerowała ciasno owiniętych kocyków i rożków. Nie zdziwiłam się więc, kiedy miała dość jednej, wymuszonej pozycji w foteliku. Zatrzymaliśmy się, wyłączyliśmy silnik i wyciągnęłam młodą z fotelika. Radości nie było końca. Postanowiliśmy dać jej chwilę, na odpoczynek, na rozruszanie małych kostek. Po 15 minutach wsiadła do fotelika dość chętnie, ale po kolejnych kilku kilometrach jej radość znów zniknęła. Wiedziałam już, że mamy tylko jedno wyjście – jechać i nie zważać na nic.

Rodzic jest nauczycielem

Bezapelacyjnie. Podczas tej podróży obmyślałam cwany plan, ale jak przetłumaczyć 8-miesięcznemu dziecku dlaczego musi mieć zapięte pasy, dlaczego musi spędzić podróż w foteliku? Przyznam się, że zajęło to trochę czasu. Ale miałam plan! Przez jakiś czas, kiedy jeździliśmy tylko na małe odległości, robiłam wyjątek i siadałam z tyłu. Zapinałam Ru, mówiąc jaki jest cel zapinania pasów i zapinałam siebie. Zwracając na to jej uwagę, po czym czekałam na Małżona i ponawiałam wykład, tym razem pokazując, że tata też zapiał pasy. Czas mijał, ja tłumaczyłam i efekt jest. Teraz nawet bawiąc się, że jedzie “na niby” do sklepu, zapina “na niby” pasy. Powtarzałam i powtarzałam do znudzenia, aż wpoiłam. Ale dzięki sklepowi PaTaToy, partnerowi akcji “Kocham Zapinam”, możecie mieć łatwiej i stać się posiadaczami specjalnego autka. Ja nazywam go pomocą naukową.

Kolorowe autko z kierowcą i pasami bezpieczeństwa jest zabawką dedykowaną Akcji Kocham Zapinam. Zabawka pobudza wyobraźnię dziecka (pasażer może wsiadać i wysiadać z autka) i uczy podstawowych zasad bezpiecznej jazdy samochodem, czyli zapinania pasów. Wykonana jest z wysokiej jakości drewna, w 100% ekologiczna. Ma imponujące rozmiary – 14 x 7 x 7 cm. Posiada certyfikat CE. Zabawka dostępna jest w sklepie www.PaTaToy.pl.

nauczycielem

I pamiętajcie – nauczycielem wszystkiego jest praktyka. A czynność wykonywana regularnie wchodzi w nawyk. Dlatego zawsze pamiętajcie o prawidłowym zapinaniu pasów. Zwracajcie uwagę na to, aby każdy kto wsiada z wami do samochodu dostosował się do zasad jakie w nim panują. I nigdy, przenigdy nie zgadzajcie się na przewożenie dziecka bez fotelika. “Bo to tylko kilkanaście metrów” – to nie jest żaden argument, to bezmyślność.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.