Jak odsmoczkować dziecko? Jak pozbyć się smoczka, cumelka, nionia czy jak go nazywacie? Czy odsmoczkowanie musi być trudne? Kiedyś myślałam, że ta wiedza nie będzie mi potrzebna. Moja najstarsza córka smoczek odrzuciła sama po 3 miesiącach, więc problem miałam z głowy. Nie przejmowałam się, kiedy młodsza musiała mieć smoczek, inaczej nie chciała się odkleić od moich piersi. Myślałam, że z czasem również sama się go pozbędzie. Naiwna ja. Ale udało mi się znaleźć sposób i odsmoczkować małą bez problemu.

Stres jest w nas

Być może jesteś zaskoczona, ale to my – mamy – stresujemy się odstawieniem smoczka. Mamy w głowie obraz dziecka, które płacze dzień i noc. Albo malucha z kciukiem w buzi. Same piszemy czarne scenariusze i nakręcamy się, zupełnie bez sensu. Prawda jest taka, że jeśli my będziemy gotowe na to, by nasze dziecko pożegnało się ze smoczkiem, to pójdzie nam o wiele sprawniej. A przede wszystkim spokojniej.

kiddy evolution

Odsmoczkowanie – metoda małych kroczków

Zaczęłam tą metodę stosować, kiedy moja córka skończyła 1,5 roku. Sezon chorobowy był już za nami, a środek wakacji sprzyjał innym zajęciom niż ciumkanie smoczka. W tym czasie postanowiłam sobie, że w ciągu dnia smoczek będzie schowany, a mała dostanie go jedynie do snu. Kilka pierwszych dni było dla niej nieco cięższych, bo faktycznie aby zapomniała o smoczku musiałam ją zająć innymi rzeczami. Ale się udało, w tym samym czasie przestałam dawać jej smoczek do samochodu. Na krótkie trasy był zbędny, a w dłuższe ruszaliśmy w porach drzemki. Kiedy odkryłam, że w samochodzie zasypia bez problemów nie mając smoczka to wiedziałam, że dam radę. Tylko muszę dojść do tego właściwego, z mojego puntu widzenia, momentu.

W każdym razie, w mojej metodzie małych kroczków chodzi o to, by stopniowo ograniczać dziecku smoczek. Robiłam to po to, żeby mała zaskoczyła, że wiele rzeczy można robić bez niego. Wiedziałam, że nagłe zabranie tak ważnej rzeczy nie będzie dla niej dobre. Zwłaszcza, że poprzedni sezon jesienno-zimowy to mnóstwo chorowania i smoczek dawał jej wtedy duże ukojenie.

odsmoczkowanie

Odsmoczkowanie – to ten moment

Ten moment na odsmoczkowanie przyszedł dość niespodziewanie. Założyłam sobie, że do końca 2019 roku odstawimy smoczek. Jednak zauważyłam, że kilka razy Flo zasnęła bez niego. Miałam smoczek w pogotowiu, ale czekałam co się wydarzy. W domu nie było większych problemów, ale poza nim zaczynały się schody. Przyszedł jednak taki dzień, kiedy miałam już dość i powiedziałam sobie “teraz, albo nigdy”. Jak było? Pierwszy wieczór nie należał do najlżejszych, przy zasypianiu było trochę płaczu, ale noc przespała spokojnie. Drugiego dnia pomarudziła w łóżku 5 minut i zasnęła. Trzeciego nie zauważyłam kiedy oddała się w objęcia snu.Natomiast mimo tego, że w domu smoczka nie używała już od 3 tygodni pierwsza noc bez niego poza domem nie obyła się bez marudzenia.

Nie taki diabeł straszny jak go malują

Jeśli masz w planie odsmoczkowanie dziecka – po prostu podejdź do tego na luzie. Nie myśl o tym, że czekają Cię ciężkie dni. Musisz być pewna, że i Ty i Twoje dziecko jesteście na to gotowi. Obserwowałam córkę zanim ostatecznie zabrałam jej smoczek. Wiedziałam, że do snu potrzebuje swojego ulubionego misia. Tak, obawiałam się ssania kciuka, ale na szczęście nie doszło do tego. Podejrzewam, że wszystko dlatego, że obie byłyśmy gotowe na ten moment. Chciałam zrobić to wcześniej, bo w okolicach 12 miesiąca, ale jak widać czas zadziałał na naszą korzyść.

Szybka akcja?

Szybka akcja, czyli zabranie dziecku smoczka z dnia na dzień jest dobra pod warunkiem, że jest on rzeczywiście używany rzadko. Jeśli dziecko potrzebuje smoczka tylko do snu, jeśli nie budzi się w nocy kiedy go zgubi to mamy olbrzymie szanse na powodzenie akcji “odsmoczkowanie”. W takiej sytuacji nie ma się co zastanawiać, trzeba spróbować.

odsmoczkowanie

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

 

 

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama trzech cudownych córek - Rozalki,Florki i Kaliny, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.