“Ostatnie dziecko lasu” to książka, która miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Mamania. To rozprawa na temat obcowania dzieci z przyrodą. Jej autor zwraca uwagę na to jak bardzo zmniejszyła się ilość czasu jaka dzieci przeznaczają na swobodna zabawę na dworze. Roboczo nazywa to Zespołem Deficytu Natury. Jak ochronić dziecko przed Zespołem Deficytu Natury? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w książce Richarda Louva.

Ostatnie dziecko lasu

W książce znajduje się mnóstwo przykładów tego jak dzieci i nastolatkowie lat 50 i 60-tych spędzali czas. Większość ludzi mieszkała wtedy na terenach wiejskich i dzieci mogły bez skrępowania bawić się na dworze. Brak zabawek i placów zabaw powodował rozwój dziecięcej kreatywności. Wtedy to dzieciaki kombinowały jak zbudować szałas czy domek na drzewie. Biegały po polach, gotowały obiady z ziemi, piasku i trawy. Z upływem czasu i postępującą urbanizacja, a także zakazami i nakazami, dzieci coraz bardziej zamykają się w domach. 
Wiele amerykańskich dzieci nie potrafi bawić się na dworze, nudzą się w otoczeniu przyrody. Wiele dzieci mieszka w miastach, jedynym miejscem swobodnej zabawy może być park. Jednak strefy wydzielone do zabawy mają ściśle określone funkcje. Dlatego tak trudno jest znaleźć kreatywne pomysły i wcielić je w życie. 

Kontakt z naturą

Ponieważ sama mam dzieciaki, a także wychowałam się w domu z dużym podwórkiem nie potrafię wyobrazić sobie innego miejsca do  mieszkania. Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób, ale to właśnie możliwości jakie daje własny kawałek ogrodu są ważne. Doskonale widać to było podczas narodowej kwarantanny. Zakazano wtedy wychodzenia z domu poza ważnymi sytuacjami. Zabroniono wejścia do lasów, do parków. W związku z tym, że mamy podwórko nie odczułyśmy tak mocno izolacji. Co więcej zaczęłyśmy inaczej patrzeć na nasze podwórko. W tym czasie dziewczyny były na zewnątrz tak długo jak pogoda na to pozwalała. 

Moja opinia

Książkę czyta się szybko i dość przyjemnie. Można wyłapać dużo ciekawych spostrzeżeń, zapoznać się z wynikami badań. Pewne rzeczy, które podejrzewałam potwierdziłam podczas czytania. I choć autor często wraca do tego co pisał wcześniej nie jest to męczące. Zawarta w książce ilość badań, przytoczenie ich i charakter aktywistyczny mogą być dla niektórych ciężki w czytaniu. Mimo to warto poświęcić czas na czytanie. Po zapoznaniu się z książką zupełnie inaczej spojrzymy na otaczający nas świat, na ekologię, na ochronę przyrody i dzikie dzieciństwo. “Ostatnie dziecko lasu” znajdziesz w księgarni wydawnictwa Mamania – KLIK.
ostatnie dziecko lasu
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama trzech cudownych córek - Rozalki,Florki i Kaliny, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.