Mówi się, że dziecko lepiej rozwija się kiedy ma kontakt ze zwierzętami. Nie na darmo coraz częściej w przedszkolach można spotkać zajęcia z dogoterapii. Dzieci, które wymagają szczególnej opieki i rehabilitacji korzystają z hipoterapii. Ja nie wyobrażam sobie nie mieć na podwórku psa, dużego psa, przy którym czuję się bezpieczna. Ale co zrobić gdy pojawia się dziecko? Czy dziecko i pies to dobre połączenie?

Duży pies

Może zacznę od tego co oznacza dla mnie duży pies. Otóż to każdy pies, który sięga mi co najmniej do kolan. To pies, który szczeka grubym szczekiem, a nie piszczy jakby mu ktoś na ogon nadepnął. To taki pies, do którego mogę się przytulić i zatonąć w futrze. Taki pies, którego każdy się boi. Jest to też pies, który nie mieszka w domu, nie jest w nim zamykany na cały dzień. Ale za to ma do dyspozycji duże podwórko, własną ciepłą budę i zadaszony, chroniony przed nadmiernym słońcem lub deszczem kojec. Nie wyobrażam sobie posiadać psa mieszkając w bloku, zwłaszcza kiedy wychodzi się z domu każdego dnia na te 8 godzin. Duży pies to pies taki jak: labrador, owczarek (niemiecki, kaukaski), berneńczyk, bernardyn, dogue de bordeaux, kuvasz czy akita.

 

 


Małe dziecko

Co oznacza małe dziecko, wie każdy z was. Śpi, płacze, brudzi pieluchę, i tak przez jakiś czas. Wiadomo, jedne śpią mniej, inne więcej, jedne płaczą głośniej, drugie wcale. Pewne jest jedno – żadne nie wie co to jest pies i jak go używać. Kiedy już usiądzie najchętniej by tarmosiło psa za uszy i ogon, paluszki małe do oczu pchało i chciało za język złapać. Nie ma co się dziwić, dziecko chce poznać to wielkie, kudłate, puszyste stworzenie. Więc próbuje, testuje, sprawdza co można, a czego nie. Dość często przy akompaniamencie “nie ruszaj, zostaw, nie rób tak”. Te argumenty z wyższej półki za wiele nie wnoszą do, i tak znikomej na temat zwierza, wiedzy dziecka, więc sprawę trzeba załatwić inaczej.

 

Jak przygotować zwierzę na pojawienie się nowego członka rodziny?

Pojawienie się dziecka to duża zmiana dla całej rodziny, ale także dla posiadanych przez nas zwierząt. Nasz pies, chyba przeczuwał nadchodzące zmiany. Lubiący skakać na nas z radości owczarek niemiecki nagle przestał to robić. Wraz z moim rosnącym brzuchem stawał się spokojniejszy, wiecie, poważniał w swoim zachowaniu. Często przychodził, kładł łeb na moich kolanach i wąchał brzuch. A ja, no cóż, nie bardzo wiedziałam co robić, więc gadałam do niego, tak samo jak później gadałam do dziecka. Po prostu tłumaczyłam psu, że wiele się zmieni, opowiadałam o dziecku. Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, tak właśnie było. To chyba kwestia spędzenia ciąży w domu, człowiek czasami musi z kimś pogadać. Trafiło na psa. Zanim Ru pojawiła się na świecie tworząc z Miśkiem duet – dziecko i pies. Zastosowałam kilka tricków.

  1. Przyzwyczaj zwierzę do zmian. W czasie ciąży w domu zaczynają pojawiać się nowe przedmioty, wózki, wanienki, ubranka. Pozwól psu na zapoznanie się z nimi, niech spokojnie powącha, sprawdzi co to jest. Nasz pies przez długi czas chodził dookoła wózka, wąchał, trącał nosem, aż położył się obok i nie chciał się ruszyć. Miałam wrażenie, że pilnuje.
  2. Baw się w dom. Jeśli Twój pies (czy inne zwierzę) nie miało nigdy kontaktu z małymi dziećmi to warto pokazać mu co się będzie działo. Ja do tego celu wykorzystałam lalkę, bobasa o realnych rozmiarach. Przez kilka dni wkładałam lalkę do wózka, woziłam po domu, brałam na ręce. Później odkładałam i czekałam na to co zrobi pies. Z zewnątrz może wyglądać to dziwnie, ale chodziło jedynie o to, by pies zauważył zmiany bez użycia żywego organizmu.
  3. Pozwól poznać zapach. Kiedy maleństwo pojawia się już na świecie, zwykle spędza kilka dni w szpitalu. Ten czas dobrze wykorzystać na realne oswojenie psa z nowością. Ja codziennie dawałam Małżonowi tetrową pieluszkę, którą miała Ru, a on wracając do domu dawał ją psu do powąchania. Tym sposobem, gdy wróciłyśmy do domu Kudłacz znał już zapach dziecka połączony z moim.
  4. Pilnuj. Przede wszystkim pilnuj. Okazało się, że instynkt, który każe pilnować i chronić rodzinę u naszego psa jest duży. Wystarczyło, że Ru załkała w wózku, a pies zrywał się na równe nogi. Kiedy zaczynała płakać na poważnie, chciał wręcz wejść do wózka. Istniało więc ryzyko, że go przewróci. Do tej pory nie zostawiam tej dwójki samej, mimo, iż Rozala ma prawie 3 lata to nadal jest mała i szalona. A pies jest ciężki i równie szalony co ona.
  5. Nie pozwalaj dziecku na zabawy, w których pies na wyraźną przewagę, czyli ciągnięcie zabawki, gonienie piłki, berek. Zaproponujmy lepiej zabawę w aportowanie czy chowanego, gdzie to dziecko rzuca zabawką czy ją chowa i wydaje komendy psu. Pamiętaj o kontroli.
  6. Uczmy dziecko, że każdy pies jest inny, że nie można głaskać ani przytulać każdego napotkanego psa. Nie pozwalaj dziecku biec do obcego psa, żeby się przywitać, nie pozwalaj podchodzić do obcego psa pozostawionego na smyczy.

 

 


 

A wy macie w domu zwierzę? Jeśli tak to jakie, czy zwierzę zaakceptowało nowego członka rodziny bez problemu? Pochwalcie się.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Gdy mój syn się urodził, mieliśmy bernardyna, więc był zestaw: małe dziecko i baaaardzo duży pies 😉

  • Aleksandra Greszczeszyn

    Jako dziecko wychowywałam się w towarzystwie psów. Dziś niestety moje dzieci nie mogą mieć psa ze względu na warunki mieszkaniowe, ale jak tylko będziemy na swoim, weźmiemy psiaka :).

  • Teraz nie mam, zawsze miałam psa :) razem z córką bardzo byśmy chciały, ale mieszkamy w domu razem z teściami i nie mam ochoty sie z nimi użerać….jeszcze badziej :)

  • AgaMamaDusi

    Mieszkamy na wsi więc od zawsze jakieś psy były tyle że na podwórku, do domu wstępu nie miały. Dodatkowo to jakieś małe kundelki… Niestety zostałam kiedyś pogryziona przez bernardyna więc od tego momentu dużych psów się poprostu boję. Za to mamy w domu dwa kotki i Córcia je uwielbia.

    • To rzeczywiście niemiłe doświadczenie. Mnie też zaatakował pies, mój własny, owczarek niemiecki, miałam wtedy 5 czy 6 lat. Zaatakował mnie w zemście, jakiś czas wcześniej wrzucałam mu żwirek do kojca i trafiłam w oczy… Mój błąd, ale mimo to nie boję się psów. Za to koty są mi obojętne, ale w domu bym mieć nie chciała :)

  • W tej chwili nie mamy, ale kiedyś może :)

  • Ania – Tygrysiaki

    My mamy w domu małego kundla, który jest najbardziej tchórzliwym psem świata. Zdecydowanie stroni od dzieci, latających przedmiotów i hałasu. W sumie, to czasem myślę sobie, że taki pies to jakby go nie było.

    Myślę, że poczekamy jeszcze kilka lat aż młoda podrośnie i kupimy dzieciom jakiegoś zwierzaka albo drugiego psa do wspólnej zabawy.

    • Wiesz, w zasadzie skoro tchórzliwy to przynajmniej nie martwisz się, że dziecku coś zrobi :) Bo moje bydle jak skoczy to nawet mnie jest w stanie przewrócić 😉

      • Ania – Tygrysiaki

        Racja. Czasem tylko się boję, że uciekając przed dziećmi wydrapie dziurę w podłodze 😂

  • Joanna Wojciechowski

    Tak się chowałam ja z dużym psem. Czasem jedliśmy kaszę z tej samej miski ku rozpaczy mojej mamy i babci. Bardzo bym chciała, żeby moje dziewczynki miały taką możliwość, ale nasze życie jest dość skomplikowane i bez psa. Chociaż nie powiem, że ten temat wraca do nas jak bumerang 😉

    • Co za foto <3 Cudne! Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, że uda wam się zorganizować wszystko tak jak chcecie i mieć psiaka w rodzinie :)

  • Pingback: Narzędzia do pielęgnacji psa, jak wybrać najlepsze | Dzieciorka()