Menu
książki / wychowanie

Rodzicielstwo bliskości w praktyce

rodzicielstwo bliskości

Wychowanie dziecka nie jest łatwe. Wiele z nas mówi, że chciałoby wychować dzieci inaczej niż nasi rodzice. Inaczej w znaczeniu lepiej. Myślę, że ma to związek z lepszym dostępem do badań nad psychiką dziecka. Z większą świadomością współczesnych rodziców. Wreszcie z tym, że dziecko przestało być traktowane jako dodatek do rodziny. Pamiętacie takie przysłowie “dzieci i ryby głosu nie mają”? Dziś jest kompletnie nieaktualne, i bardzo dobrze. Rodzicielstwo bliskości to nurt wychowania, który dla coraz większej liczby rodziców jest ważny. Właśnie w taki sposób chcemy wychowywać nasze dzieci. Być blisko, być rodzicem wspierającym, stworzyć niepowtarzalną więź z dzieckiem.

Moje rodzicielstwo bliskości

Kiedy rodziłam Rozalkę mniej więcej miałam w głowie “plan” wychowania. W tamtym czasie nie byłam w ogóle zaznajomiona z tym, z czym wiąże się posiadanie i wychowanie dziecka. Wtedy wiedziałam tylko, że będę chciała z nią dużo rozmawiać, wiele tłumaczyć i traktować po partnersku. Kiedy rodziłam Florkę miałam za sobą już kilka książek o rodzicielstwie. Pewne tematy się rozjaśniły, inne pojawiły po raz pierwszy. Tu również więcej dowiedziałam się o rodzicielstwie bliskości. Kiedy urodziłam Kalinę było ok – do czasu, a potem wszystko legło w gruzach. Nie wiem czy to ogólne zmęczenie fizyczne, czy zmęczenie sytuacją, zamknięciem, brakiem swobody, czy może próbą znalezienia przyczyn bólu brzucha u Kaliny. A może wszystko razem. Ale stało się to czego nigdy nie chciałam. Stałam się ładunkiem wybuchowym, przestałam panować nad wszystkim, nagle nie umiałam dotrzeć do dzieci. Musiałam wziąć się w garść.

Rodzicielstwo bliskości

Wiedziałam, miałam to w głowie. Moja podświadomość doskonale wiedziała co powinnam zrobić i jak. Musiałam tylko dać jej dojść do głosu, posłuchać tego co podpowiada. I wtedy przeglądając katalog w bibliotece natknęłam się na kultową już książkę Agnieszki Stein “Dziecko z bliska”. Doznałam olśnienia! Przecież doskonale znam nazwisko, wiem jakie podejście do wychowania dziecka i bycia rodzicem ma autorka. Musiałam mieć tą książkę, pierwotnie chciałam wypożyczyć, ale to pozycja, która musi być zawsze pod ręką. Zajrzałam do księgarni internetowej Inverso i po prostu kupiłam książkę. Tego potrzebowałam, żeby wrócić na właściwe tory.

Dziecko z bliska

To nie jest książka, którą przeczytamy jednym tchem. To jest pierwsza książka, którą czytałam z ołówkiem w ręku i złamałam moją zasadę – nie pisz po książkach. Musiałam jednak to zrobić, ponieważ wiem, że nie raz będę do niej wracać i chciałabym żeby ważne dla mnie fragmenty mi nie umknęły. “Dziecko z bliska” to książka, która otwiera oczy, która pomaga otrząsnąć się kiedy mamy wrażenie, że nasze rodzicielskie kompetencje gdzieś się straciły. To pozycja, która działa na czytelnika jak rozmowa z przyjacielem stojącym z boku. Zmusza do myślenia, otwiera umysł, pomaga dostrzec to co mamy przed oczami. Nie będę ukrywać, że w ostatnim okresie miałam problem z dotarciem do Florki. To dało się zauważyć w kontakcie z nami, z paniami w przedszkolu, w ogólnym zachowaniu. Lektura “Dziecka z bliska” pomogła mi zrzucić zasłonę z oczu i na nowo odkryć moc dobrego kontaktu z dzieckiem. Tak proste i intuicyjne, a jednak można się zgubić. 

Lektura obowiązkowa

Moim zdaniem “Dziecko z bliska” powinno być lekturą obowiązkową każdego rodzica. W przystępny sposób tłumaczy mechanizmy jakie zachodzą w relacji rodzic-dziecko. Podpowiada jak rozmawiać z maluchem, kiedy mamy wrażenie, że robi nam na złość. Autorka tłumaczy dlaczego dziecko zachowuje się w taki, a nie inny sposób i podpowiada jak do niego dotrzeć. I ma absolutną rację w tym co napisała w książce. Rodzicielstwo bliskości nie powinno być tylko nurtem psychologicznym. Powinno stać się dla nas stylem życia, bo tylko dzięki temu zbudujemy trwałą, dobrą i opartą na wzajemnym szacunku relację z dziećmi. 

rodzicielstwo bliskości

About Author

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama trzech cudownych córek - Rozalki,Florki i Kaliny, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.

Facebook