Zastanawiałyście się kiedyś nad ty kiedy najlepiej zajść w ciążę? Liczyłyście, na kiedy mniej więcej, przypadnie termin porodu, gdy uda wam się zajść w marcu, czerwcu czy październiku? Przyznam się, że miałam tak przy Ru. Zanim zaszłam w ciążę wyliczałam Małżonowi, że jakby się udało przed ślubem to urodzę w maju, a jak się wstrzymamy do czasu po ślubie to w czerwcu. Wtedy sobie wykrakałam, za drugim razem się nie udało. Dlatego teraz mogę wam opowiedzieć o tym jakie są różnice między ciążą kończącą się latem, a tą, której rozwiązanie przypada na zimę. Opowiedzieć o plusach i minusach każdej z nich. Przyznam się nawet do tego, która według mnie jest lepsza.

Ciąża zimowa i poród latem

Kiedy zachodzi się w ciąże zimą to w zasadzie życie jest łatwe. Chodzimy w normalnych ciuchach, nie widać jeszcze ciążowego brzuszka, mamy siłę. A mamy ją dlatego, że na początku w zasadzie nie odczuwa się zbyt wielu negatywnych skutków ciąży. No ok, w zależności od kobiety początki bywają różne, jednak najczęstsze dolegliwości to nudności i wymioty. Wiele z nas czuje się na tyle dobrze, że funkcjonuje normalnie, zwłaszcza zawodowo i nikt z zewnątrz nie ma pojęcia co dzieje się w macicy. Większą senność można zrzucić na mniejszą ilość słońca i zimowe przesilenie. Do czasu aż brzuch stanie się widoczny zmienia nam się pora roku. Zamiast grubych kurtek zarzucamy oversizowy kardigan, zamiast botków baletki. Im bliżej lata tym lepiej i łatwiej. W sklepach pojawia się mnóstwo sukienek z elastycznych materiałów, cała masa sukienek, tunik i innych lekkich ubrań. Nim się spostrzeżemy wskakujemy w japonki i sandały. Również wyjście z domu jest prostsze kiedy przychodzi maj, czerwiec, a nasz brzuch jest już sporych rozmiarów. Z drugiej strony jeśli trafi nam się okres z wysoką temperaturą jesteśmy zmęczone, ociężałe, ciągle się pocimy i najchętniej nie ruszałybyśmy się z kanapy. Ktoś może powiedzieć, że pora roku jak pora roku, że to mało ważne kiedy się rodzi, bo najważniejsze żeby dziecko zdrowe było. I ja się z tym absolutnie zgadzam. Ale muszę wam szczerze powiedzieć, że kiedy po letniej Rozalce, z którą na spacery wyszłam od razu trochę wystraszyłam się zimowej Florki.

No właśnie spacery! Wiecie jak to jest latem? Przyjechałyśmy do domu w poniedziałek, we wtorek się ogarnęłam, w środę wyszłam na dwór z dzieckiem. Pogoda była akurat średnia, trochę mżyło, było około 18 stopni, można powiedzieć, że idealnie. Nie za zimno, nie za gorąco. Później było trudniej, bo w 2013 roku lato było bardzo upalne, więc spacery odbywały się najczęściej po 19.00. Dopiero wtedy powietrze nie parzyło w płuca. Jednak nawet takie godziny spacerów nie były męczące, Rozalia dotleniła się porządnie, więc kiedy około 21.00 kąpaliśmy ją i karmiliśmy zasypiała szybko i spała spokojnie do 5-6 rano. Potem znów jadła i znów spała, a poranny spacer zaliczałyśmy o 9.00 i połączony był z drobnymi zakupami. Wyjście z domu to była pestka. Wskakiwałam w kieckę, młodą ubierałam w body i mogłam wychodzić. Zajmowało to w sumie jakieś 20 minut. Po prostu raj na ziemi.

pora roku idealna na ciążę

 Ciąża letnia i poród zimowy

Tak stało się tym razem, Florka urodzi się lada chwila i będzie zimowym dzieckiem. Choć patrząc na to co za oknem się dzieje nie powinnam się niczym przejmować i martwić. Raczej jest szansa, że na spacery wyjdziemy równie szybko, z tą drobną różnicą, że będziemy spacerować w południe. Co najbardziej doskwierało mi tym razem? O dziwo upały. Mnie, osobie, która uwielbia lato, której zawsze jest zimno zaczęły przeszkadzać upały. W połączeniu z nudnościami to była mała katastrofa. Nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, skoki hormonów dołożyły swoje i pojawiły się bóle głowy, a te nie lubią wysokich temperatur. Jesień minęła idealnie, ale ostatnie miesiące ciąży to już wyższa szkoła jazdy. Ubranie się w te wszystkie kurtki i buty zajmuje dużo czasu. Do tego trzeba było się zaopatrzyć w ubrania ciążowe, bo jakoś z tego domu wyjść trzeba. W końcu Rozalka sama się do przedszkola nie zawiezie.

Ostatnie tygodnie ciąży są męczące bardziej niż w opcji “rodzę latem”. I chodzi tu tylko o taką zwykłą codzienną logistykę. Bo kiedy już ubierzemy te kurtki i swetry, a potem wsiadamy do samochodu to wysiąść nie jest łatwo. Mimo tego, że mamy zimę to jednak doskwiera nam pocenie, co w grubszych ubraniach i z dodatkowym obciążeniem jet podwójnie upierdliwe.

pora roku na zajście w ciążę

Pora roku najlepsza na ciążę i poród?

Wydaje mi się, że nie istnieje. Każda ciąża jest inna, każda kobieta jest inna. W czasie ciąży doskwierają nam różne przypadłości i męczą nas w różnym stopniu. Dla jednej poród w środku zimy będzie czymś wspaniałym, dla innej lepsza pora roku to na przykład wczesna wiosna. Ile kobiet tyle opinii. Ja sama nie wiem, czy lepsza zima czy lato. Każda pora roku ma swoje plusy i minusy i tylko od nas będzie zależeć jak podejdziemy do tematu. O ile doskonale wiem jak wyglądały pierwsze tygodnie po porodzie latem, o tyle teraz nie mam pojęcia. Jeśli pogoda zostanie taka jaka jest to w zasadzie damy radę, jak przyjdą ogromne mrozy to wtedy będziemy się martwić. Ale czy da się jednoznacznie uznać, która pora roku jest najlepsza – o tym zdecydujcie same. A mnie przypomnijcie jakoś tak w maju, żebym wróciła do tego wpisu i zedytowała go o refleksję zimową.

A wasze dzieci w jakiej porze roku przyszły na świat?

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.